Gudjohnsen strzela - trzy punkty dla Barcelony
Eidur wszedł na plac gry w momencie, gdy Betis zdobył drugą bramkę i teoretycznie mógł już kontrolować przebieg spotkania do samego końca.
Właśnie rozpoczął się jego trzeci sezon w barwach Blaugrany. Już od pierwszego roku musi walczyć o to, aby być jednym z podstawowych graczy pierwszej jedenastki. Islandzki napastnik cały czas pracuje na zaufanie trenera, a strzelenie bramki, która dała trzy punkty dla jego zespołu na Camp Nou, musi być dla niego bardzo ważne.
Gudjohnsen wystąpił w dwóch pojedynkach ligowych, z wczorajszym włącznie. Na boisku spędził w sumie 53 minuty. Po niezbyt udanym występie w Lidze Mistrzów z Wisłą Kraków, kiedy to zespół Blaugrany przegrał na wyjeździe 0-1 z polskim zespołem, "IceMan" nie mógł liczyć na to, iż Guardiola na pewno postawi na niego w kolejnych spotkaniach. Jednak Pep postanowił po raz kolejny zaufać Eidurowi i wpuścił go na boisko w meczu przeciwko Sportingowi Gijon. Swoją grą oraz determinacją Gudjohnsen pokazał, iż stanowi bardzo silne zaplecze zespołu. Jego świetna asysta przy piątym golu w niedzielnym spotkaniu oraz ożywienie gry w środku boiska sprawiły, iż to właśnie jemu Guardiola powierzył misję ratowania wyniku we wczorajszym spotkaniu, i jak można dzisiaj powiedzieć - był to strzał w dziesiątkę.
Islandczyk stanowił niemały problem dla obrońców drużyny Betisu. W 80. minucie sprawił kibicom Blaugrany zgromadzonym na Camp Nou wiele radości. Swoim akrobatycznym strzałem, po fantastycznym dośrodkowaniu przez Daniego Alvesa, przechylił szalę zwycięstwa na stronę zespołu z Katalonii. Po strzeleniu gola podbiegł do Henry'ego i razem cieszyli się z gola tak ważnego dla zespołu, jak i samego piłkarza. Ta bramka to nagroda za ciężką pracę i wytrwałość na treningach. Islandczyk po raz kolejny udowodnił, że posiada talent, w który tak wielu wątpiło.
[źródło: Sport]
Właśnie rozpoczął się jego trzeci sezon w barwach Blaugrany. Już od pierwszego roku musi walczyć o to, aby być jednym z podstawowych graczy pierwszej jedenastki. Islandzki napastnik cały czas pracuje na zaufanie trenera, a strzelenie bramki, która dała trzy punkty dla jego zespołu na Camp Nou, musi być dla niego bardzo ważne.
Gudjohnsen wystąpił w dwóch pojedynkach ligowych, z wczorajszym włącznie. Na boisku spędził w sumie 53 minuty. Po niezbyt udanym występie w Lidze Mistrzów z Wisłą Kraków, kiedy to zespół Blaugrany przegrał na wyjeździe 0-1 z polskim zespołem, "IceMan" nie mógł liczyć na to, iż Guardiola na pewno postawi na niego w kolejnych spotkaniach. Jednak Pep postanowił po raz kolejny zaufać Eidurowi i wpuścił go na boisko w meczu przeciwko Sportingowi Gijon. Swoją grą oraz determinacją Gudjohnsen pokazał, iż stanowi bardzo silne zaplecze zespołu. Jego świetna asysta przy piątym golu w niedzielnym spotkaniu oraz ożywienie gry w środku boiska sprawiły, iż to właśnie jemu Guardiola powierzył misję ratowania wyniku we wczorajszym spotkaniu, i jak można dzisiaj powiedzieć - był to strzał w dziesiątkę.
Islandczyk stanowił niemały problem dla obrońców drużyny Betisu. W 80. minucie sprawił kibicom Blaugrany zgromadzonym na Camp Nou wiele radości. Swoim akrobatycznym strzałem, po fantastycznym dośrodkowaniu przez Daniego Alvesa, przechylił szalę zwycięstwa na stronę zespołu z Katalonii. Po strzeleniu gola podbiegł do Henry'ego i razem cieszyli się z gola tak ważnego dla zespołu, jak i samego piłkarza. Ta bramka to nagroda za ciężką pracę i wytrwałość na treningach. Islandczyk po raz kolejny udowodnił, że posiada talent, w który tak wielu wątpiło.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (14)