Milito wróci w przyszłym tygodniu
Ostatni raz na boisku pojawił się w 'Teatrze Marzeń' w Manchesterze, gdzie doznał kontuzji zerwania więzadeł krzyżowych w lewym kolanie, co wykluczyło go z gry na przeszło pół roku. Teraz informacje w sprawie Gabriela Milito, przebywającego obecnie w Argentynie, są dość skąpe, dlatego wydaje się, że proces jego powrotu do zdrowia nie przebiega zgodnie z ustalonym wcześniej planem. To, że coś jest nie tak sugerują słowa Pepa Guardioli, który niedawno powiedział, iż chce, by Milito jak najszybciej wrócił do Barcelony.
Barça oczekuje przylotu swojego obrońcy w przyszłym tygodniu. Lekarz AFA (Argentyńskiej Federacji Piłkarskiej), Homero de Agostino chce jednak, by gracz pozostał w ojczyźnie. Wszystko wskazuje jednak na to, że w najbliższych dniach zawodnik wyląduje na barcelońskim lotnisku El Prat, po czym poddany zostanie szczegółowym badaniom pod nadzorem klubowego doktora, Ramona Cugata, który kilka miesięcy temu przeprowadził operację kontuzjowanego kolana. Lekarz oceni stan opóźnienia w leczeniu, które w tej chwili określane jest na 1,5 miesiąca.
Nie da się ukryć, że pozytywnym aspektem jest tutaj fakt, iż po powrocie piłkarza do Barcelony, trener, klub i służby medyczne będą mogły na bieżąco śledzić postęp jego rehabilitacji i jego morale.
[źródło: Sport]
Barça oczekuje przylotu swojego obrońcy w przyszłym tygodniu. Lekarz AFA (Argentyńskiej Federacji Piłkarskiej), Homero de Agostino chce jednak, by gracz pozostał w ojczyźnie. Wszystko wskazuje jednak na to, że w najbliższych dniach zawodnik wyląduje na barcelońskim lotnisku El Prat, po czym poddany zostanie szczegółowym badaniom pod nadzorem klubowego doktora, Ramona Cugata, który kilka miesięcy temu przeprowadził operację kontuzjowanego kolana. Lekarz oceni stan opóźnienia w leczeniu, które w tej chwili określane jest na 1,5 miesiąca.
Nie da się ukryć, że pozytywnym aspektem jest tutaj fakt, iż po powrocie piłkarza do Barcelony, trener, klub i służby medyczne będą mogły na bieżąco śledzić postęp jego rehabilitacji i jego morale.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (9)