Moje trzy grosze: Ręce same składają się do braw
Mógłbym zostać potępiony za hurraoptymizm, ale po spotkaniu z Realem Valladolid nie można mieć chyba pretensji do autora za wyrażenie swych odczuć.
Z każdą minutą dzisiejszego spotkania rosła w sercach każdego fana Blaugrany duma z tego komu kibicuje. Bo jakże mogłoby być inaczej, jeśli drużynie, która wychodzi na spotkanie zmotywowana po wygranej z jedną z najlepszych drużyn La Liga (poprzednia kolejka Real Valladolid - Sevilla FC 3:2) Barcelona aplikuje pół tuzina bramek, nie tracąc ani jednej? Warto nadmienić, iż zawodnicy Naszych przeciwników włożyli naprawdę dużo serca w powyższe spotkanie, starając się skracać pole gry, walcząc o każdy centymetr boiska. Jednakże przeciwko drużynie tak usposobionej jak Duma Katalonii w dniu dzisiejszym nie miało to znaczenia.
Jest wiele elementów, z których możemy się dzisiaj cieszyć: postawa Daniego Alvesa, który grał dziś niczym maestro w obronie oraz perfekcyjnie w ataku (patrz np. asysta przy pierwszym golu Eto'o), skuteczność Kameruńczyka czy ponownie wspaniała postawa Xavi'ego, który jak zwykle miał oczy dookoła głowy. Jednakże mi osobiście najbardziej zaimponowało ciągłe dążenie drużyny do podwyższenia rezultatu oraz to, że czas utrzymywania się przy piłce stał się wreszcie nie tylko suchą statystyką, ale również rzeczywistym wyznacznikiem siły i przewagi jaką Barcelona posiadała w trakcie spotkania.
Po spotkaniu możemy oczywiście doszukiwać się negatywów, jak na przykład słaba skuteczność Titi'ego (mimo strzelonej bramki) czy niektóre niepewne interwencje Valdésa na początku spotkania. Jednakże już wobec nieodczuwalnego braku Iniesty oba te czynniki przestają mieć znaczenie.
Warto również pamiętać, żeby wątpliwe minusy nie przesłoniły Nam oczywistych plusów!
[źródło: własne]
Z każdą minutą dzisiejszego spotkania rosła w sercach każdego fana Blaugrany duma z tego komu kibicuje. Bo jakże mogłoby być inaczej, jeśli drużynie, która wychodzi na spotkanie zmotywowana po wygranej z jedną z najlepszych drużyn La Liga (poprzednia kolejka Real Valladolid - Sevilla FC 3:2) Barcelona aplikuje pół tuzina bramek, nie tracąc ani jednej? Warto nadmienić, iż zawodnicy Naszych przeciwników włożyli naprawdę dużo serca w powyższe spotkanie, starając się skracać pole gry, walcząc o każdy centymetr boiska. Jednakże przeciwko drużynie tak usposobionej jak Duma Katalonii w dniu dzisiejszym nie miało to znaczenia.
Jest wiele elementów, z których możemy się dzisiaj cieszyć: postawa Daniego Alvesa, który grał dziś niczym maestro w obronie oraz perfekcyjnie w ataku (patrz np. asysta przy pierwszym golu Eto'o), skuteczność Kameruńczyka czy ponownie wspaniała postawa Xavi'ego, który jak zwykle miał oczy dookoła głowy. Jednakże mi osobiście najbardziej zaimponowało ciągłe dążenie drużyny do podwyższenia rezultatu oraz to, że czas utrzymywania się przy piłce stał się wreszcie nie tylko suchą statystyką, ale również rzeczywistym wyznacznikiem siły i przewagi jaką Barcelona posiadała w trakcie spotkania.
Po spotkaniu możemy oczywiście doszukiwać się negatywów, jak na przykład słaba skuteczność Titi'ego (mimo strzelonej bramki) czy niektóre niepewne interwencje Valdésa na początku spotkania. Jednakże już wobec nieodczuwalnego braku Iniesty oba te czynniki przestają mieć znaczenie.
Warto również pamiętać, żeby wątpliwe minusy nie przesłoniły Nam oczywistych plusów!
[źródło: własne]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (24)