Plan wykonany; Recreativo - Barcelona 0:2
Już przed rozpoczęciem spotkania Recreativo - Barcelona wiadomo było, że będzie to bardzo ważny pojedynek dla podopiecznych Pepa Guardioli. Sytuacja w 11 kolejce La Liga ułożyła się bowiem nader pomyślnie dla Blaugrany. Przegrał zarówno Real Madryt jak i Valencia, Villareal natomiast zremisował z Malagą. Zawodnicy FC Barcelona wybiegali więc na boisko w Huelvie ze świadomością, że oto nadarzyła się sposobność aby odskoczyć reszcie stawki na dodatkowych kilka punktów.
Pierwsza połowa
Blaugrana, która w ostatnich spotkaniach ligowych szybko rzucała swoich rywali na kolana, natrafiła tego wieczoru na szczelną, dobrze zorganizowaną obronę Recreativo. Co więcej, Barça musiała bardzo uważać na swoje tyły, ponieważ gospodarze nie ograniczali się wyłącznie do murowania swojej bramki. Groźnie, sprawnie wyprowadzone kontrataki kilka razy zagroziły Victorowi Valdésowi. Jednak to Barça była stroną grającą bardziej ofensywny futbol.
Po pierwszym, nieco nudnawym kwadransie gry, zespół Pepa Guardioli podjął serię prób przełamania defensywy przeciwnika. W 22 minucie Samuel Eto'o został uprzedzony przez obrońcę Recre. Nieco później po podaniu Henry'ego, Busquets posłał piłkę ponad poprzeczką. Chwilę potem znów szarżował Eto'o, jednak Riesgo spisał się na medal parując pikę po strzale Kameruńczyka w długi róg. Natomiast w 35 minucie miał miejsce naprawdę groźny kontratak Recreativo. Po niezdarnie wykonanym przez Barçę rzucie rożnym, gospodarze przeprowadzili ładną akcję środkiem boiska, lecz nie potrafili zakończyć jej uderzeniem na bramkę. Do końca pierwszej odsłony obraz gry nie uległ znaczącym zmianom i na Nuevo Colombino utrzymał się wynik 0:0.
Druga połowa
Po przerwie gospodarze rozluźnili nieco szyki obronne. Kluczowy moment spotkania nadszedł w 52 minucie. Xavi, ostatnio etatowy wykonawca rzutów wolnych w ekipie z Camp Nou, w sprytny sposób rozegrał ten stały fragment gry, stawiając Messiego w sytuacji "sam na sam" z bramkarzem. Argentyńczyk bez namysłu wpakował piłkę w okienko obok zaskoczonego Riesgo. Trafienie to wyraźnie dodało animuszu piłkarzom Blaugrana i ich styl zaczął wreszcie przypominać to, do czego przyzwyczaili nas w ostatnich tygodniach. Strzały Eto'o i Henry'ego często i gęsto zagrażały rywalom, jednak drugi gol wciąż nie padał. Co nie udało się naszym napastnikom, powiodło się Seydou Keicie. W 86 minucie piłka niespodziewanie znalazła się pomiędzy nim a pustą bramką Recreativo. Malijczyk nie zmarnował okazji i ustalił wynik meczu na 0:2.
Podsumowanie
Blaugrana wykorzystała szansę na powiększenie przewagi nad najgroźniejszymi rywalami z czołówki ligi hiszpańskiej. Należy się cieszyć, szczególnie jeśli przypomnimy sobie rozgrywki 2006/2007, kiedy to Barça wielokrotnie nie potrafiła zrobić użytku z podobnych prezentów jakimi raz po raz obdarowywali ją przeciwnicy. Jak skończył się tamten sezon- wszyscy pamiętamy. Co więcej, Barcelona pokazała dziś, umiejętność wygrywania nawet z bardzo defensywnie usposobionymi drużynami. Budujące jest także to, że mimo tego, iż gracze z Huelvy dość skutecznie starali wyłączać z gry Xaviego i Messiego, reszta drużyny podjęła rękawicę i ostatecznie to Barça zwyciężyła w tym trudnym, wyjazdowym spotkaniu.
Recreativo Huelva - FC Barcelona 0:2 (0:0)
0:1 Messi 52'
0:2 Keita 86'
Recreativo: Riesgo, Iago Buzón, Morris, César Arzo, Poli, Beto, Aitor (Camuñas, 57'), Sisi (Marco Rubén, 76'), Jesús Vázquez Javi Guerrero (Akale, 57'), Adrián Colunga.
FC Barcelona: Valdés; Alves, Piqué, Márquez, Puyol (Sylvinho, 69'); Xavi, Touré (Keita, 78'), Busquets; Messi, Eto'o (Bojan, 87'), Henry.
Arbiter: Miguel Angel Pérez Lasa.
Żółte kartki: Alves (32'), Sisi (36'); Beto (90').
Czerwone kartki: brak.
Pierwsza połowa
Blaugrana, która w ostatnich spotkaniach ligowych szybko rzucała swoich rywali na kolana, natrafiła tego wieczoru na szczelną, dobrze zorganizowaną obronę Recreativo. Co więcej, Barça musiała bardzo uważać na swoje tyły, ponieważ gospodarze nie ograniczali się wyłącznie do murowania swojej bramki. Groźnie, sprawnie wyprowadzone kontrataki kilka razy zagroziły Victorowi Valdésowi. Jednak to Barça była stroną grającą bardziej ofensywny futbol.
Po pierwszym, nieco nudnawym kwadransie gry, zespół Pepa Guardioli podjął serię prób przełamania defensywy przeciwnika. W 22 minucie Samuel Eto'o został uprzedzony przez obrońcę Recre. Nieco później po podaniu Henry'ego, Busquets posłał piłkę ponad poprzeczką. Chwilę potem znów szarżował Eto'o, jednak Riesgo spisał się na medal parując pikę po strzale Kameruńczyka w długi róg. Natomiast w 35 minucie miał miejsce naprawdę groźny kontratak Recreativo. Po niezdarnie wykonanym przez Barçę rzucie rożnym, gospodarze przeprowadzili ładną akcję środkiem boiska, lecz nie potrafili zakończyć jej uderzeniem na bramkę. Do końca pierwszej odsłony obraz gry nie uległ znaczącym zmianom i na Nuevo Colombino utrzymał się wynik 0:0.
Druga połowa
Po przerwie gospodarze rozluźnili nieco szyki obronne. Kluczowy moment spotkania nadszedł w 52 minucie. Xavi, ostatnio etatowy wykonawca rzutów wolnych w ekipie z Camp Nou, w sprytny sposób rozegrał ten stały fragment gry, stawiając Messiego w sytuacji "sam na sam" z bramkarzem. Argentyńczyk bez namysłu wpakował piłkę w okienko obok zaskoczonego Riesgo. Trafienie to wyraźnie dodało animuszu piłkarzom Blaugrana i ich styl zaczął wreszcie przypominać to, do czego przyzwyczaili nas w ostatnich tygodniach. Strzały Eto'o i Henry'ego często i gęsto zagrażały rywalom, jednak drugi gol wciąż nie padał. Co nie udało się naszym napastnikom, powiodło się Seydou Keicie. W 86 minucie piłka niespodziewanie znalazła się pomiędzy nim a pustą bramką Recreativo. Malijczyk nie zmarnował okazji i ustalił wynik meczu na 0:2.
Podsumowanie
Blaugrana wykorzystała szansę na powiększenie przewagi nad najgroźniejszymi rywalami z czołówki ligi hiszpańskiej. Należy się cieszyć, szczególnie jeśli przypomnimy sobie rozgrywki 2006/2007, kiedy to Barça wielokrotnie nie potrafiła zrobić użytku z podobnych prezentów jakimi raz po raz obdarowywali ją przeciwnicy. Jak skończył się tamten sezon- wszyscy pamiętamy. Co więcej, Barcelona pokazała dziś, umiejętność wygrywania nawet z bardzo defensywnie usposobionymi drużynami. Budujące jest także to, że mimo tego, iż gracze z Huelvy dość skutecznie starali wyłączać z gry Xaviego i Messiego, reszta drużyny podjęła rękawicę i ostatecznie to Barça zwyciężyła w tym trudnym, wyjazdowym spotkaniu.
Recreativo Huelva - FC Barcelona 0:2 (0:0)
0:1 Messi 52'
0:2 Keita 86'
Recreativo: Riesgo, Iago Buzón, Morris, César Arzo, Poli, Beto, Aitor (Camuñas, 57'), Sisi (Marco Rubén, 76'), Jesús Vázquez Javi Guerrero (Akale, 57'), Adrián Colunga.
FC Barcelona: Valdés; Alves, Piqué, Márquez, Puyol (Sylvinho, 69'); Xavi, Touré (Keita, 78'), Busquets; Messi, Eto'o (Bojan, 87'), Henry.
Arbiter: Miguel Angel Pérez Lasa.
Żółte kartki: Alves (32'), Sisi (36'); Beto (90').
Czerwone kartki: brak.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (185)