Nasze trzy, a nawet sześć groszy po meczu Recreativo - Barca

Robertinho,

16 listopada 2008, 23:33

16 komentarzy
Robertinho: Bo ligę wygrywa się punktami, a nie stylem

Każdy kto oglądał dzisiejsze spotkanie z Recreativo, widział że nie należało ono do tych najłatwiejszych w sezonie. Pomimo że rywal był z dolnej półki - dokładnie to z przedostatniej - zaciekle bronił się aż do 51 minuty. Dopiero wtedy pierwszego gola zdobył Messi, a na pięć minut przed końcem meczu formalności dopełnił Keita.

Po tym spotkaniu cieszy jednak najbardziej jeden, ale bardzo istotny fakt. Barça wreszcie potrafi wygrywać spotkania, które nie układają się do końca tak jak powinny. Ileż to "oczek" w zeszłym sezonie uciekło przez mecze, w których oddawaliśmy prawie po 30 strzałów, a na koniec wynik brzmiał 0:0. Zresztą nie dotyczyło to tylko Barçy, bo cała czołówka traciła punkty jak na zawołanie, a że Real stracił ich najmniej to wygrał ligę. Jednak teraz czołówka zaczyna już gubić punkty z ligowymi średniakami - bo tak trzeba określić porażkę Madrytu z Valladolid, Valencii ze Sportingiem Gijon, czy remis Villarreal z Malagą. Nie mówię również o żadnym pomeczowym hurraoptymiźmie, bo takich meczów było już więcej, jak choćby wygrana w końcówce z Szachtarem (2:1), czy wyjazdowe zwycięstwa z Espanyolem i Athletic Bilbao.

Guardiola nauczył piłkarzy grać do końca i pomimo niekorzystnego wyniku dążenia do zwycięstwa. A właśnie tego brakowało najbardziej w ostatnich dwóch latach. Bo gdy Barça Rijkaarda nie mogła złapać rytmu, na boisku mieliśmy grupę "dzieci we mgle", a nie zespół aspirujący do ścisłej europejskiej czołówki. Wprawdzie dzisiaj nie oglądaliśmy porywającego widowiska z Barçą w roli głównej, ale widzieliśmy ją zwycięską i to właśnie taką chcemy ją oglądać najczęściej. Bo w końcowej klasyfikacji nie oceniają piękna, a punkty. Przekonaliśmy się już o tym bardzo boleśnie dwa razy z rzędu. Trzeci raz nie chcemy.

SZUMI: Dostosowane obroty katalońskiej maszyny

Przez długi okres meczu początek artykułu miał brzmieć: "Wspomnienie poprzedniego sezonu". Jednakże w drugiej połowie, Barcelona z każdą upływającą minutą zaczęła grać lepiej. Pokuszę się wręcz o stwierdzenie, iż zaprzeczyła właśnie powyższej teorii, gdyż nie grając porywająco zwyciężyła z przeciwnikiem prezentującym niezwykle defensywny futbol. Nie wiem czy to wynik geniuszu Guardioli czy zbieg okoliczności, ale katalońska maszynka potrafi dostosować obroty do trudności przeciwnika.

Co było dobre

Po pierwsze i najważniejsze zwycięstwo odniesione kosztem niskiego nakładu sił, a także brak kontuzji któregokolwiek z zawodników. Na pewno skoncentrowana postawa Valdésa na bramce. Ciągle wysoka dyspozycja młodego Busquetsa. Wspaniała postawa, zresztą jak zawsze, Xavi'ego. Mimo braku strzelonej bramki waleczność Eto'o i ciekawe rajdy Messiego. Kolejna bramka zdobyta po stałym fragmencie gry jest również nie do przecenienia.
No i na przekór wielu opiniom- występ Henry'ego. Dla mnie dzisiaj najbardziej ze wszystkich zawodników zasłużył na bramkę. Słupek, poprzeczka, kilka dobrych (ale też kilka słabych) strzałów, asysta, bo za taką można chyba uznać akcję z końca spotkania. Uważam, że Francuz wreszcie zaczął się odnajdować w roli skrzydłowego, choć z całą pewnością niejeden fan Blaugrany po dzisiejszym spotkaniu najchętniej posadziłby byłego Kanoniera na ławce.

A co było złe?

Osobiście - i nie będę myślę odosobniony w tej opinii - najmniej podobała mi się defensywa. Dziwić może to po meczu wygranym "do zera", jednakże w kilku przypadkach zagrania Pique pod własną bramką przyprawiły mnie o gęsią skórkę. Gra Yaya Toure absolutnie nie przypominała tej z poprzedniego sezonu. Kilka zagrań, zwłaszcza gdy będąc jednym z dwóch ostatnich zawodników stracił piłkę przy kiwce w środku boiska i spowodował kontrę, było naprawdę tragicznych. Również Alves w defensywie nie był dziś z całą pewnością tak dobry, jak zazwyczaj.

Podsumowując, mecz można chyba najlepiej skwitować prostym, acz zapadającym w pamięć sformułowaniem: Takimi meczami zdobywa się mistrzostwo.

[źródło: Własne]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (16)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze