Artykuł z NYT o Barcelonie
Echa świetnej postawy ekipy Guardioli dotarły aż za ocean. Niezwykle ciężko jest stać się jednym z tematów świątecznego wydania "The New York Times", gazety, której czytelnicy są zazwyczaj zawziętymi kibicami baseballu, bądź też amerykańskiej odmiany futbolu. O tym, czego o FC Barcelonie dowiedzieli się nowojorczycy po lekturze wczorajszego dziennika, można przekonać się poniżej.
BARCELONA, Hiszpania - Oglądanie futbolu, który w ostatnim czasie prezentuje F.C. Barcelona, sprawia prawdziwą przyjemność. Drużyna gra tak dobrze, iż kibice pragną, aby ten sezon trwał wiecznie, ale jednocześnie nie mogą się już doczekać, co stanie się w jego końcówce.
W centrum wydarzeń znajduje się trener Josep Guardiola i Sala, czyli popularny "Pep", który do tej pory prowadził rezerwy Barçy w trzeciej lidze. Zastąpienie przez niego Franka Rijkaarda, poza tym, że uczyniło z Pepa najmłodszego szkoleniowca La Liga, wprawiło wielu ludzi w stan zdumienia.
Wątpliwości wzrosły, kiedy drużyna w pierwszych dwóch meczach ligowych zdobyła tylko jednego gola. Jednak w tym momencie wyniki FC Barcelony rzucają na kolana: zespół wygrał 13 z 16 ligowych spotkań i strzelił w nich 48 goli. Barça jest na najlepszej drodze, aby pobić rekord "Królewskich": 107 bramek w 38 spotkaniach w sezonie 1989/90. Zespół bezapelacyjnie prowadzi w rozgrywkach - do tej pory zgromadził 41 punktów i ma 10 oczek przewagi nad drugą w tabeli Sevillą i 12 nad Realem Madryt, który jest aktualnym Mistrzem Hiszpanii.
"Być może to najlepsza drużyna w historii klubu i będziemy ją wkrótce porównywać do Dream Teamu Cruyffa, jeżeli tylko utrzyma obecną formę" - mówi Carles Rexach, emerytowany trener oraz były asystent Johana Cruyffa.
Dla przypomnienia: Johan Cruyff prowadził zespół w latach 1988-96. W tym czasie doprowadził "Dumę Katalonii" do czterech tytułów Mistrza Hiszpanii i pierwszego w historii klubu Pucharu Mistrzów, czym rozbił stereotyp Barcelony jako drużyny, która pozostaje w cieniu Realu Madryt.
Po finiszu poprzednich rozgrywek, jakie Barça zakończyła z 18-punktową stratą do lidera, nikt nie spodziewał się, że w ciągu kilku miesięcy zespół przejdzie tak gruntowne przeobrażenie. Nawet Joan Laporta, klubowy prezydent oraz gorący zwolennik Guardioli wyraża swoje zaskoczenie. "Wszyscy ufaliśmy Guardioli, ale nie spodziewaliśmy się, że wszystko ułoży się tak wspaniale" - mówi Laporta.
Pierwszym krokiem jaki zrobił Guardiola po "przejęciu interesu" było pozbycie się dwóch największych gwiazd Camp Nou: Ronaldinho i Deco, gdyż piłkarze Ci nie przejawiali już takiego zapału do pracy jak np. w pamiętnym 2006 roku. "Moi gracze muszą nauczyć się, że talent i indywidualne umiejętności tylko wtedy stają się wielkie, kiedy służą drużynie" - mówił świeżo upieczony trener na czerwcowej konferencji prasowej.
Następnie Guardiola sprowadził na Camp Nou nieco mniej utytułowanych piłkarzy w rodzaju Seydou Keity, Gerarda Pique i Daniela Alvesa. Z rezerw ściągnął 20-letniego Sergi Busquetsa, którego dobrze znał z okresu swojej pracy w trzeciej lidze. Ten młody zawodnik bardzo ożywił drużynę. Warto wspomnieć, że jak kilkunastu innych graczy, jest wychowankiem szkółki piłkarskiej Dumy Katalonii.
Jednak główny trzon zespołu nadal stanowią zawodnicy dobrze znani z poprzedniego sezonu. W ataku rządzi trio Eto'o (15 bramek w obecnych rozgrywkach), Lionel Messi (10 bramek) i Thierry Henry (8 bramek). Choć współpraca pomiędzy Eto'o a Henrym w przeszłości nie układała się najlepiej, po przyjściu Guardioli nastąpiło odrodzenie.
"Wybór Pepa na to stanowisko to nie przypadek" - przyznaje Thierry Henry, który w spotkaniu przeciwko Villarreal zdobył zwycięskiego gola - "Wymaga dużo dyscypliny i jego styl pasuje do Barcelony".
Guardiola dorastał 40 mil od miasta. W młodości uczęszczał do szkółki La Masia. Dla Barçy grał przez 11 lat, od momentu, kiedy w 1990 roku, jako zaledwie 19-latek, dostał szansę debiutu od Johana Cruyffa. Podczas kadencji Holendra Barça prezentowała niepowtarzalny styl gry. Od tamtego czasu zespół cały czas stara się naśladować Dream Team. Nikt nie może robić tego lepiej od Guardioli, "wielkiego piłkarza, przesiąkniętego filozofią Cruyffa", jak określił go Martí Perarnau, felietonista "El Periódico".
Mimo że był wspaniałym graczem, Guardiola nie miał daru wrodzonej szybkości czy nadzwyczajnej siły. Braki te musiał nadrabiać ciężką pracą. Jako trener, wymaga od swoich piłkarzy tego samego. Na rygorystycznie prowadzonych zajęciach drużyna ćwiczy takie elementy jak podania, utrzymywanie się przy piłce i pressing. "Jeśli piłka znajduje się na połowie rywala, jestem spokojny, jeżeli jest na naszej - wtedy zaczynam się niepokoić" - taką wypowiedź trenera przytacza hiszpański dziennik "El País".
Statystyki pokazują, że zazwyczaj Barcelona posiada piłkę przez 60% czasu gry, znacznie przewyższając pod tym względem wszystkie inne drużyny La Liga. Nie tylko ją kontroluje, ale także metodycznie spycha przeciwnika w stronę własnej bramki, nie pozwalając mu na atak. W 16 meczach Barça straciła tylko 10 goli, notując przy tym średnio trzy trafienia na mecz.
Klubowe motto, "mes que un club" ("więcej niż klub"), ma wiele znaczeń. Przypomina ludziom czasy dyktatury Franco, kiedy Camp Nou było ostatnim bastionem, w którym można było demonstrować narodowość katalońską. Między innymi dlatego klub jest dumą regionu. Ponadto, w myśl 5-letniego planu charytatywnego, Barcelona przelewa na konto UNICEF-u 2 miliony dolarów rocznie oraz nosi emblemat tej organizacji na swoich koszulkach. W miejscu, gdzie drużyny z innych miast umieszczają zazwyczaj logo bogatego sponsora, hojnie płacącego za taką usługę.
Wspaniały styl gry jest zapewne jednym z powodów, dla których Barcelona ma około 160 000 zarejestrowanych kibiców, którzy płacą składki, oraz około 1 800 oficjalnych fan-klubów. W 2011 roku Duma Katalonii zamierza pojawić się w Major League Soccer. W tym celu stworzy swoją filię w Miami.
Jednak niezliczeni zwolennicy Blaugrany na całym świecie przede wszystkim są zafascynowani sposobem w jaki Barcelona rozgrywa piłkę, która płynnie krąży pomiędzy jej graczami. Są oczarowani widokiem Messiego, który posyła świetne podanie do parterów, bądź też mija obrońców niczym tyczki, by w końcu strzelić pięknego gola. I chyba właśnie dlatego Barça jest w tej chwili określana jako "więcej niż klub".
[źródło: The New York Times]
BARCELONA, Hiszpania - Oglądanie futbolu, który w ostatnim czasie prezentuje F.C. Barcelona, sprawia prawdziwą przyjemność. Drużyna gra tak dobrze, iż kibice pragną, aby ten sezon trwał wiecznie, ale jednocześnie nie mogą się już doczekać, co stanie się w jego końcówce.
W centrum wydarzeń znajduje się trener Josep Guardiola i Sala, czyli popularny "Pep", który do tej pory prowadził rezerwy Barçy w trzeciej lidze. Zastąpienie przez niego Franka Rijkaarda, poza tym, że uczyniło z Pepa najmłodszego szkoleniowca La Liga, wprawiło wielu ludzi w stan zdumienia.
Wątpliwości wzrosły, kiedy drużyna w pierwszych dwóch meczach ligowych zdobyła tylko jednego gola. Jednak w tym momencie wyniki FC Barcelony rzucają na kolana: zespół wygrał 13 z 16 ligowych spotkań i strzelił w nich 48 goli. Barça jest na najlepszej drodze, aby pobić rekord "Królewskich": 107 bramek w 38 spotkaniach w sezonie 1989/90. Zespół bezapelacyjnie prowadzi w rozgrywkach - do tej pory zgromadził 41 punktów i ma 10 oczek przewagi nad drugą w tabeli Sevillą i 12 nad Realem Madryt, który jest aktualnym Mistrzem Hiszpanii.
"Być może to najlepsza drużyna w historii klubu i będziemy ją wkrótce porównywać do Dream Teamu Cruyffa, jeżeli tylko utrzyma obecną formę" - mówi Carles Rexach, emerytowany trener oraz były asystent Johana Cruyffa.
Dla przypomnienia: Johan Cruyff prowadził zespół w latach 1988-96. W tym czasie doprowadził "Dumę Katalonii" do czterech tytułów Mistrza Hiszpanii i pierwszego w historii klubu Pucharu Mistrzów, czym rozbił stereotyp Barcelony jako drużyny, która pozostaje w cieniu Realu Madryt.
Po finiszu poprzednich rozgrywek, jakie Barça zakończyła z 18-punktową stratą do lidera, nikt nie spodziewał się, że w ciągu kilku miesięcy zespół przejdzie tak gruntowne przeobrażenie. Nawet Joan Laporta, klubowy prezydent oraz gorący zwolennik Guardioli wyraża swoje zaskoczenie. "Wszyscy ufaliśmy Guardioli, ale nie spodziewaliśmy się, że wszystko ułoży się tak wspaniale" - mówi Laporta.
Pierwszym krokiem jaki zrobił Guardiola po "przejęciu interesu" było pozbycie się dwóch największych gwiazd Camp Nou: Ronaldinho i Deco, gdyż piłkarze Ci nie przejawiali już takiego zapału do pracy jak np. w pamiętnym 2006 roku. "Moi gracze muszą nauczyć się, że talent i indywidualne umiejętności tylko wtedy stają się wielkie, kiedy służą drużynie" - mówił świeżo upieczony trener na czerwcowej konferencji prasowej.
Następnie Guardiola sprowadził na Camp Nou nieco mniej utytułowanych piłkarzy w rodzaju Seydou Keity, Gerarda Pique i Daniela Alvesa. Z rezerw ściągnął 20-letniego Sergi Busquetsa, którego dobrze znał z okresu swojej pracy w trzeciej lidze. Ten młody zawodnik bardzo ożywił drużynę. Warto wspomnieć, że jak kilkunastu innych graczy, jest wychowankiem szkółki piłkarskiej Dumy Katalonii.
Jednak główny trzon zespołu nadal stanowią zawodnicy dobrze znani z poprzedniego sezonu. W ataku rządzi trio Eto'o (15 bramek w obecnych rozgrywkach), Lionel Messi (10 bramek) i Thierry Henry (8 bramek). Choć współpraca pomiędzy Eto'o a Henrym w przeszłości nie układała się najlepiej, po przyjściu Guardioli nastąpiło odrodzenie.
"Wybór Pepa na to stanowisko to nie przypadek" - przyznaje Thierry Henry, który w spotkaniu przeciwko Villarreal zdobył zwycięskiego gola - "Wymaga dużo dyscypliny i jego styl pasuje do Barcelony".
Guardiola dorastał 40 mil od miasta. W młodości uczęszczał do szkółki La Masia. Dla Barçy grał przez 11 lat, od momentu, kiedy w 1990 roku, jako zaledwie 19-latek, dostał szansę debiutu od Johana Cruyffa. Podczas kadencji Holendra Barça prezentowała niepowtarzalny styl gry. Od tamtego czasu zespół cały czas stara się naśladować Dream Team. Nikt nie może robić tego lepiej od Guardioli, "wielkiego piłkarza, przesiąkniętego filozofią Cruyffa", jak określił go Martí Perarnau, felietonista "El Periódico".
Mimo że był wspaniałym graczem, Guardiola nie miał daru wrodzonej szybkości czy nadzwyczajnej siły. Braki te musiał nadrabiać ciężką pracą. Jako trener, wymaga od swoich piłkarzy tego samego. Na rygorystycznie prowadzonych zajęciach drużyna ćwiczy takie elementy jak podania, utrzymywanie się przy piłce i pressing. "Jeśli piłka znajduje się na połowie rywala, jestem spokojny, jeżeli jest na naszej - wtedy zaczynam się niepokoić" - taką wypowiedź trenera przytacza hiszpański dziennik "El País".
Statystyki pokazują, że zazwyczaj Barcelona posiada piłkę przez 60% czasu gry, znacznie przewyższając pod tym względem wszystkie inne drużyny La Liga. Nie tylko ją kontroluje, ale także metodycznie spycha przeciwnika w stronę własnej bramki, nie pozwalając mu na atak. W 16 meczach Barça straciła tylko 10 goli, notując przy tym średnio trzy trafienia na mecz.
Klubowe motto, "mes que un club" ("więcej niż klub"), ma wiele znaczeń. Przypomina ludziom czasy dyktatury Franco, kiedy Camp Nou było ostatnim bastionem, w którym można było demonstrować narodowość katalońską. Między innymi dlatego klub jest dumą regionu. Ponadto, w myśl 5-letniego planu charytatywnego, Barcelona przelewa na konto UNICEF-u 2 miliony dolarów rocznie oraz nosi emblemat tej organizacji na swoich koszulkach. W miejscu, gdzie drużyny z innych miast umieszczają zazwyczaj logo bogatego sponsora, hojnie płacącego za taką usługę.
Wspaniały styl gry jest zapewne jednym z powodów, dla których Barcelona ma około 160 000 zarejestrowanych kibiców, którzy płacą składki, oraz około 1 800 oficjalnych fan-klubów. W 2011 roku Duma Katalonii zamierza pojawić się w Major League Soccer. W tym celu stworzy swoją filię w Miami.
Jednak niezliczeni zwolennicy Blaugrany na całym świecie przede wszystkim są zafascynowani sposobem w jaki Barcelona rozgrywa piłkę, która płynnie krąży pomiędzy jej graczami. Są oczarowani widokiem Messiego, który posyła świetne podanie do parterów, bądź też mija obrońców niczym tyczki, by w końcu strzelić pięknego gola. I chyba właśnie dlatego Barça jest w tej chwili określana jako "więcej niż klub".
[źródło: The New York Times]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (14)