Przed meczem Atlético Madryt - FC Barcelona

M_k

5 stycznia 2009, 21:40

58 komentarzy
We wtorek opuścimy na chwilę ligę hiszpańską i skupimy swoją uwagę na Pucharze Króla. 1/8 finału tych szacownych rozgrywek zostanie zainaugurowana meczem pomiędzy zespołami Atlético Madryt i FC Barceloną. Nie będzie to ich pierwsze starcie w tym sezonie, gdyż obydwie jedenastki spotkały się już ze sobą w ramach La Liga. 4 października 2008 roku na Camp Nou Barça rozgromiła Los Rojiblancos aż 6-1.

Z wielkiej chmury "mały" deszcz

Tamto spotkanie reklamowano jako wielki szlagier. Miało to uzasadnienie, ponieważ w ostatnich latach drużyna Atlético była dla Barcelony niezwykle trudnym przeciwnikiem. Jednak wszyscy, którzy liczyli na wyrównany bój, mocno się zawiedli. Duma Katalonii dała przyjezdnym prawdziwą lekcję futbolu: po 8 minutach przegrywali już trzema bramkami, natomiast piąty gol dla Barçy padł jeszcze przed upływem dwóch kwadransów. Wielkie starcie pomiędzy Messim i Agüero w ogóle nie doszło do skutku, bo ten drugi był tak bezradny, że trener zdecydował się zdjąć go z boiska już w 57. minucie...

Co słychać w Madrycie

Tym razem "pojedynek gigantów" również może nie mieć miejsca. "El Mundo Deportivo" donosi, że Sergio Agüero nie znajdzie się w wyjściowym składzie na mecz z Barçą. Trzon ataku Madrytczyków ma wg gazety tworzyć duet Diego Forlan i Sinama-Pongolle. Na jutrzejszy mecz zostali ponadto powołani tacy piłkarze jak Giourkas Seitaridis, Luis Perea, Johnny Heitinga i Antonio López. Do dyspozycji trenera będą także Maxi Rodriguez oraz Maniche, którzy w spotkaniu z Valencią nie mogli wystąpić. Na ławce oprócz Kuna Agüero zasiądzie m.in. bramkarz Leo Franco, gdyż pomiędzy słupkami Atlético ma stanąć Gregory Coupet.

Klub z Vicente Calderon, póki co, może zaliczyć ten sezon do bardzo udanych. Jak dotąd, piłkarze Javiera Aguirre dzielnie walczą na trzech frontach. W lidze Atlético zajmuje piątą pozycję z czternastoma punktami straty do lidera. Jednak jeśli spojrzymy na drugą w tabeli Valencię, widzimy już tylko trzy "oczka" różnicy. Jeżeli chodzi o Champions League, zespół z Madrytu zdołał zakwalifikować się do 1/8 finału, gdzie natrafił na FC Porto. W fazie grupowej Los Rojiblancos dwukrotnie zremisowali z Liverpoolem, w którym występuje ich była gwiazda, Fernando Torres, piłkarz bardzo dobrze pamiętany w kontekście meczów z Barceloną. Napastnik ten, za czasów swojej bytności w Atlético, regularnie wpisywał się na listę strzelców w tych spotkaniach.

Nasi piłkarze

Jednak era Fernando Torresa już minęła. Jutro do Madrytu pojedzie drużyna, która niedawno ograła całą czołówkę La Liga i zdecydowanie prowadzi w rozgrywkach. Gospodarze mogą upatrywać swojej szansy w tym, iż Guardiola zdecydował się (a w niektórych przypadkach był zmuszony) pozostawić w domu aż siedmiu piłkarzy podstawowego składu. Valdés, Xavi i Eto'o - trzech "stałych bywalców" pierwszego zespołu tym razem dostało wolne. To samo dotyczy Gudjohnsena. Na drobne urazy narzekają Márquez oraz Hleb, w związku z tym również nie pojadą wraz z resztą do Kastylii. Natomiast Puyola dopadła grypa. Miejmy nadzieję, że obejdzie się bez powikłań i Carles będzie gotowy na niedzielne spotkanie z Osasuną.

Na liście powołanych znaleźli się m.in. tacy zawodnicy jak Cáceres, Henry, Víctor Sánchez, Pedro oraz Leo Messi. Ten ostatni pauzował w minioną sobotę, lecz wygląda na to, że jutro pojawi się na murawie.

Oczekiwanie

Już jedenasty sezon czekają kibice Barcelony na Puchar Króla. W 1998 roku w 1/8 finału tego turnieju los skojarzył nas z Valencią. Barça wygrała obydwa mecze (2-1, 3-1). Następnie Duma Katalonii pokonała w kolejnych fazach Meridę i Real Zaragoza, w wyniku czego awansowała do finału. 29 kwietnia 1998 roku FC Barcelona zwyciężyła w rzutach karnych Real Mallorca 5-4. Po triumfie ekipy Van Gaala rozpoczął się okres dziesięciu chudych lat w rozgrywkach Copa del Rey.

Czego więc życzylibyśmy sobie w jutrzejszym meczu? Zwycięstwo na boisku rywala w znacznym stopniu przybliżyło by nas do awansu. Jest to rzecz, na którą wszyscy czekamy. Powiedzmy sobie wprost, 24-krotnemu zdobywcy Pucharu Króla odpadać w 1/8 finału po prostu nie przystoi.
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (58)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze