Bez emocji; Espanyol - FC Barcelona 0:0

Looky

21 stycznia 2009, 21:16

207 komentarzy
Ten kto na Stadionie Olimpijskim na wzgórzu Montjuic spodziewał się wielkich emocji, srodze się rozczarował. Espanyol i Barça zagrały zachowawczo i w zasadzie tak, by nie zrobić sobie krzywdy. W kontekście rewanżu faworytem jest oczywiście drużyna Pepa Guardioli, który już jednak liczy się z tym, że aby awansować po 90 minutach, na Camp Nou będzie musiał wystawić nieco silniejszy skład.

Bez emocji

Pep Guardiola desygnował do gry mocno rezerwowy skład, w którym z podstawowych zawodników widzieliśmy jedynie Puyola i Márqueza. Ten drugi na nieszczęście dla zespołu gości już w 10. minucie doznał kontuzji i został zmieniony przez Sancheza. To jaką trener Barçy wybrał jedenastkę, miało odzwierciedlenie w boiskowych poczynaniach lidera La Liga. Barcelona nie potrafiła zdominować rywala, narzucić mu swojego stylu gry, nie było też dokładnego rozegrania piłki.

Espanyol sprawiał nieco lepsze wrażenie i w 21. minucie zagroził bramce Pinto za sprawą strzału Nene. Sytuacji strzeleckich było jednak jak na lekarstwo, żadna ze stron nie forsowała tempa, dlatego z boiska wiało nudą. Przed przerwą szanse dla gospodarzy mieli jeszcze Valdo i Luis García. Ten ostatni znalazł się doskonałej sytuacji, ale z ostrego kąta strzelił obok długiego słupka bramki Pinto.

Bez emocji, część druga

Na początku drugiej połowy wydawało się, że obie drużyny nieco podkręcą tempo. Wrażenie to trwało jednak tylko kilka minut, bowiem gra powróciła do środka boiska i żaden z zespołów nie chciał się otworzyć. W 49. minucie prawą stroną popędził Hleb, dograł do Bojana, który jednak strzelił za słabo i Kameni nie miał problemów ze złapaniem piłki.

Po kilkunastu minutach za Gudjohnsena Guardiola wprowadził Xaviego, a chwilę później Messi zmienił bezbarwnego Bojana. Problemem gości w tym meczu był jednak fakt, że kiedy ruszali z atakiem, nie mieli wsparcia ze strony innych piłkarzy. W efekcie Iniesta czy Hleb momentami osaczeni przez trzech obrońców Espanyolu, po prostu tracili piłkę. Inna sprawa, że z dużym trudem przychodziło Barcelonie strzelanie na bramkę przeciwnika, bowiem miejscowi murowali dostęp do własnego pola karnego często broniąc się całą drużyną.

W 70. minucie dobrą sytuację miał Bojan, który otrzymał podanie od Hleba, ale jego uderzenie z pola karnego zostało zablokowane. Trzy minuty później przytomną interwencją popisał się Pinto, zatrzymując kąśliwy strzał z ostrego kąta. Większą "atrakcją" niż sytuacje bramkowe były żółte kartki jakie kolekcjonowali gospodarze. Ostatecznie uzbierali ich pięć i aż dziw bierze, że kończyli mecz w pełnym składzie.

Mecz zakończył się bezbramkowym remisem i z pewnością był to jeden z najsłabszych występów Barcelony w tym sezonie.

Wynik lepszy niż gra

Spotkania Pucharu Króla są dobrą okazją do ogrywania się rezerwowych i o tym doskonale pamięta Guardiola, który daje szansę tym, którzy w najważniejszych meczach nie mogą liczyć na wyjście w pierwszej jedenastce. Za tydzień czeka nas rewanż na Camp Nou, gdzie powinniśmy zobaczyć nieco silniejszy skład. Dzisiejszy rezultat 0:0, osiągnięty przez graczy rezerwowych, jest z pewnością lepszy niż gra. Gra, która już w weekend z Numancią wyglądać będzie o wiele lepiej.

RCD Espanyol: Kameni; Sergio Sánchez; Jarque, Pareja, Beranger; Valdo, Moisés, Román (Lola, 77'), Nené (Jonathan Soriano, 84'), Luis García, Callejón.

FC Barcelona: Pinto; Puyol, Márquez (Víctor Sánchez (10'), Martín Cáceres, Sylvinho; Keita, Busquets, Gudjohnsen (Xavi, 67'); Hleb, Bojan (Messi, 74'), Iniesta.

Sędziował: Muñiz Fernández.

Żółte kartki: Luis García (17'); Martín Cáceres (45'); Moisés Hurtado (48'); Víctor Sánchez (65'); Beranger (85'); Lola (89').

Szczegóły meczu w relacji live.
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (207)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze