Piqué: Teraz chcę strzelić bramkę na Bernabéu - wywiad
W poniedziałek, 2 lutego będzie obchodził swoje 22. urodziny. Spędzi je w domu, po raz pierwszy od 5 lat. Już sprawił sobie prezent z tej okazji, strzelając bramkę przesądzającą o zwycięstwie w meczu z Espanyolem.
Przed Gerardem Piqué roztacza się bardzo obiecująca wizja kariery. Kontuzja Puyola może dać mu powołanie do kadry Hiszpanii na mecz z Anglią.
W czwartkowym spotkaniu z Espanyolem awans wisiał na włosku.
Były trudniejsze momenty, ale to była bardziej kwestia psychiki niż skuteczności. Po ich drugiej bramce, przejęliśmy kontrolę na boisku. Było jednak jasne, że jeżeli uda im się odebrać nam piłkę, strzelić i zremisować - kibice mieliby powód do wyśmiewania nas przez wiele lat. Bylibyśmy zapamiętani jako drużyna, która pozwoliła sobie roztrwonić prowadzenie 3:0 i przegrała z Espanyolem!
Była chęć strzelenia bramki w tym spotkaniu?
Jestem z Barcelony, żyję rywalizacją z Espanyolem od wielu lat i pod wieloma względami. Strzelenie im gola sprawiło mi bardzo dużo przyjemności. Zresztą, zdobywanie bramek zawsze sprawia obrońcy przyjemność, obojętnie przeciwko komu to zrobi.
Komu najlepiej strzelić gola?
Realowi Madryt. Nie mam wątpliwości, kolejne trafienie chcę zaliczyć na Santiago Bernabéu.
Piqué, przestań marzyć i zejdź na ziemię. Jak oceniasz sezon w swoim wykonaniu, kiedy jesteśmy na jego półmetku?
Fenomenalny, wspaniały... Powiedziałbym, że jest bardzo dobrze. W połowie sezonu rozegrałem już więcej spotkań, niż przez cały sezon gry w barwach Saragossy. Wszystko idzie po mojej myśli, jestem szczęśliwy w drużynie.
Zagłębiając się w szczegóły?
Na początek spójrzmy na wyniki drużyny - gramy fantastycznie, a w drużynie, która wszystko wygrywa, zawsze jest fantastyczna atmosfera. Spójrzmy na kolegów z drużyny - to fantastyczni ludzie. Gram w swoim ukochanym klubie i współpracuję z trenerem, którego bardzo lubię.
Nie bądź lizusem!
To nie tak. Od pierwszego dnia swojej pracy z nami, Pep jest bardzo dobry. Gdybym spotykał tylko takich trenerów w ciągu całej mojej kariery...
W Barcelonie? W Manchesterze United? Gdzie?
Chodzi mi o wszystkich szkoleniowców - tych, z którymi współpracowałem i zdobywałem tytuły.
Mistrzostwo Hiszpanii jest już przesądzone?
Nie, nikt nie może tak powiedzieć. Mówię poważnie. W Pampelunie byliśmy bardzo bliscy przegrania meczu, a to znaczyłoby, że Real zbliżyłby się do nas na 9 punktów.
I to byłoby takie straszne?
Nie, jesteśmy przygotowani na porażki, ale w lidze jest wiele zespołów, które grają bardzo dobrze i czekają na nasze potknięcia. Czasem wystarczy chwila słabości, aby zepsuć plany nawet najlepszej drużyny.
Przykłady Piqué, przykłady...
Więc, spójrzmy na Real Madryt Carlosa Queiroza, w erze "galacticos". Byli absolutnym liderem La Liga, grali w ćwierćfinale Ligi Mistrzów i w finale Pucharu Króla. Ich finałowy przeciwnik, Saragossa, była skazywana na porażkę. Pokonała ich jednak i od tej pory Real zaczął podupadać. Nie możemy pozwolić, aby Barcelonę spotkał taki sam los.
Czujesz się zmęczony?
Zagraliśmy 8 meczów w ciągu 24 dni i dzisiaj jestem bardzo zmęczony, ale na niedzielę będę już gotowy do gry, tak jak cały zespół. Fizycznie jesteśmy przygotowani na najwyższym poziomie. Zapewne nie mamy takiej świeżości, jak w listopadzie, czy jaką będziemy mieć w kwietniu, ale jesteśmy bardzo silni. Ostatnie spotkania rozstrzygamy często dopiero w drugiej połowie. To dobry przykład naszej siły.
Jeśli już mowa o intensywności gry, o czym tak zawzięcie dyskutujesz na boisku z Carlesem Puyolem?
Puyi jest najlepszy. Miło jest grać u jego boku, ale on bardzo lubi krzyczeć na innych. Podczas spotkania ciągle na mnie krzyczy, przy nim ani razu nie wolno się pomylić. To po prostu niemożliwe, ciągle słyszę za sobą tę samą śpiewkę: "Geri, Geri, Geri!". Kiedy odwracam się i pytam co się stało, odpowiada: "Nic, chcę tylko żebyś uważał!". Innym razem, kiedy wygrywaliśmy 5:0 z Deportivo, zostało nam 5 minut do końca spotkania, a on i tak zrobił mi awanturę.
Tak więc, nie jesteś jedynym "wrzodem na tyłku" w drużynie?
Henry tak mnie nazywa...
Jaka spostrzegawczość.
To dlatego, że ja dostawałem zawsze dobre oceny w szkole, niestety futbol stanął na drodze do poszerzania horyzontów mojej wiedzy (śmiech). Z "Titim" spotkam się w szatni i porozmawiam na temat jego zdrady kolegi z drużyny. Już ja go dorwę! (śmiech)
Jesteś szczęśliwy?
W poniedziałek kończę 22 lata, gram w Barcelonie i strzeliłem gola Espanyolowi. Jak sądzisz?
[źródło: Sport]
Przed Gerardem Piqué roztacza się bardzo obiecująca wizja kariery. Kontuzja Puyola może dać mu powołanie do kadry Hiszpanii na mecz z Anglią.
W czwartkowym spotkaniu z Espanyolem awans wisiał na włosku.
Były trudniejsze momenty, ale to była bardziej kwestia psychiki niż skuteczności. Po ich drugiej bramce, przejęliśmy kontrolę na boisku. Było jednak jasne, że jeżeli uda im się odebrać nam piłkę, strzelić i zremisować - kibice mieliby powód do wyśmiewania nas przez wiele lat. Bylibyśmy zapamiętani jako drużyna, która pozwoliła sobie roztrwonić prowadzenie 3:0 i przegrała z Espanyolem!
Była chęć strzelenia bramki w tym spotkaniu?
Jestem z Barcelony, żyję rywalizacją z Espanyolem od wielu lat i pod wieloma względami. Strzelenie im gola sprawiło mi bardzo dużo przyjemności. Zresztą, zdobywanie bramek zawsze sprawia obrońcy przyjemność, obojętnie przeciwko komu to zrobi.
Komu najlepiej strzelić gola?
Realowi Madryt. Nie mam wątpliwości, kolejne trafienie chcę zaliczyć na Santiago Bernabéu.
Piqué, przestań marzyć i zejdź na ziemię. Jak oceniasz sezon w swoim wykonaniu, kiedy jesteśmy na jego półmetku?
Fenomenalny, wspaniały... Powiedziałbym, że jest bardzo dobrze. W połowie sezonu rozegrałem już więcej spotkań, niż przez cały sezon gry w barwach Saragossy. Wszystko idzie po mojej myśli, jestem szczęśliwy w drużynie.
Zagłębiając się w szczegóły?
Na początek spójrzmy na wyniki drużyny - gramy fantastycznie, a w drużynie, która wszystko wygrywa, zawsze jest fantastyczna atmosfera. Spójrzmy na kolegów z drużyny - to fantastyczni ludzie. Gram w swoim ukochanym klubie i współpracuję z trenerem, którego bardzo lubię.
Nie bądź lizusem!
To nie tak. Od pierwszego dnia swojej pracy z nami, Pep jest bardzo dobry. Gdybym spotykał tylko takich trenerów w ciągu całej mojej kariery...
W Barcelonie? W Manchesterze United? Gdzie?
Chodzi mi o wszystkich szkoleniowców - tych, z którymi współpracowałem i zdobywałem tytuły.
Mistrzostwo Hiszpanii jest już przesądzone?
Nie, nikt nie może tak powiedzieć. Mówię poważnie. W Pampelunie byliśmy bardzo bliscy przegrania meczu, a to znaczyłoby, że Real zbliżyłby się do nas na 9 punktów.
I to byłoby takie straszne?
Nie, jesteśmy przygotowani na porażki, ale w lidze jest wiele zespołów, które grają bardzo dobrze i czekają na nasze potknięcia. Czasem wystarczy chwila słabości, aby zepsuć plany nawet najlepszej drużyny.
Przykłady Piqué, przykłady...
Więc, spójrzmy na Real Madryt Carlosa Queiroza, w erze "galacticos". Byli absolutnym liderem La Liga, grali w ćwierćfinale Ligi Mistrzów i w finale Pucharu Króla. Ich finałowy przeciwnik, Saragossa, była skazywana na porażkę. Pokonała ich jednak i od tej pory Real zaczął podupadać. Nie możemy pozwolić, aby Barcelonę spotkał taki sam los.
Czujesz się zmęczony?
Zagraliśmy 8 meczów w ciągu 24 dni i dzisiaj jestem bardzo zmęczony, ale na niedzielę będę już gotowy do gry, tak jak cały zespół. Fizycznie jesteśmy przygotowani na najwyższym poziomie. Zapewne nie mamy takiej świeżości, jak w listopadzie, czy jaką będziemy mieć w kwietniu, ale jesteśmy bardzo silni. Ostatnie spotkania rozstrzygamy często dopiero w drugiej połowie. To dobry przykład naszej siły.
Jeśli już mowa o intensywności gry, o czym tak zawzięcie dyskutujesz na boisku z Carlesem Puyolem?
Puyi jest najlepszy. Miło jest grać u jego boku, ale on bardzo lubi krzyczeć na innych. Podczas spotkania ciągle na mnie krzyczy, przy nim ani razu nie wolno się pomylić. To po prostu niemożliwe, ciągle słyszę za sobą tę samą śpiewkę: "Geri, Geri, Geri!". Kiedy odwracam się i pytam co się stało, odpowiada: "Nic, chcę tylko żebyś uważał!". Innym razem, kiedy wygrywaliśmy 5:0 z Deportivo, zostało nam 5 minut do końca spotkania, a on i tak zrobił mi awanturę.
Tak więc, nie jesteś jedynym "wrzodem na tyłku" w drużynie?
Henry tak mnie nazywa...
Jaka spostrzegawczość.
To dlatego, że ja dostawałem zawsze dobre oceny w szkole, niestety futbol stanął na drodze do poszerzania horyzontów mojej wiedzy (śmiech). Z "Titim" spotkam się w szatni i porozmawiam na temat jego zdrady kolegi z drużyny. Już ja go dorwę! (śmiech)
Jesteś szczęśliwy?
W poniedziałek kończę 22 lata, gram w Barcelonie i strzeliłem gola Espanyolowi. Jak sądzisz?
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (33)