Xavi: Grając jak Real, zdobylibyśmy więcej

Conrado

3 lutego 2009, 16:04

27 komentarzy
Piłkarzem, który jak nikt inny reprezentuje na boisku filozofię wpajaną graczom FC Barcelony przez Pepa Guardiolę jest Xavi Hernandez. Wychowanek Barcelony opowiedział dziennikarzom o swojej roli na boisku i o pasji, którą zaraził go nowy trener. Podsumował Guardiolę następująco: "Nasiąkamy jego myślami jak gąbki. Przekazuje nam bardzo dużo informacji, jest entuzjastą tego, co robi. Kiedy ty myślisz, że coś jest czarne, a on uważa, że jest to białe, on przekona Cię, iż to coś rzeczywiście jest białe. Jest bardzo inteligentnym człowiekiem, ma swoje sekretne metody - jak przekonać innych do swoich racji, jak motywować zawodników, jak traktować gwiazdy zespołu". "Mózg" Barcelony nie kryje swojego podziwu dla Pepa Guardioli.

Całkowita zgoda w szatni

"Pep mnie fascynuje, jest dla mnie punktem odniesienia we wszystkim, co robię. Zawsze mówi 'jeśli myślisz, jak zrobić coś dla dobra klubu, nigdy się nie pomylisz' - i ma rację. Jest bardzo skrupulatny, to perfekcjonista - i zna się na futbolu jak nikt inny. Zwróci uwagę na kilka szczegółów, powie kilka słów na temat twojej gry - i już wiesz, co masz robić, a on nie musi zwracać ci uwagi przez cały tydzień". Dodał, że dzięki niemu drużyna odzyskała w pełni wiarę we własne możliwości.

"Spójrzmy na te wszystkie spotkania, w których musieliśmy odrabiać straty. Na przykład w Santander - w ubiegłym roku zapewne zakończyłoby się porażką. Ale teraz, w drużynie panuje atmosfera profesjonalizmu i poczucia obowiązku". Xavi pochwalił również inne ważne aspekty, które rozwinął w Barcelonie Guardiola - "gra bez piłki i dobre rozpracowywanie rywali przed meczem - to bardzo ważne bo nigdy nie wiadomo, czym inni mogą Cię zaskoczyć. Musisz być przygotowany na wszystko przez cały mecz". Nie zapomniał też o detalach, których nie można rozrysować na tablicy taktyk: "Nasi fizjoterapeuci pracują najlepiej jak mogą. Chronią nas przed kontuzjami i bardzo dbają o to, żebyśmy się zdrowo odżywali".

Aragones pokazał światu to, co najlepsze w Xavim

W nieuchronnym porównaniu Guardioli z poprzednim trenerem, Frankiem Rijkaardem, Xavi stwierdził, iż obaj szkoleniowcy dysponują dużymi pokładami "inteligencji emocjonalnej". Przyznał jednak, że w ostatnich dwóch latach Holendra za sterami Barcelony "atmosfera mocno się rozluźniła, po zdobyciu kilku trofeów".

Luis Aragones, selekcjoner reprezentacji Hiszpanii, wiedział jak wydobyć z Xaviego cały potencjał, który w nim drzemie. Hiszpanie zdobyli Mistrzostwo Europy 2008, a pomocnik Barcelony został uznany MVP turnieju. Między innymi za to, że "wierzył w nas nawet wtedy, kiedy wszyscy inni przestawali już wierzyć. Wszyscy mówili, iż nam się nie uda - a trener był ponad tymi krytykami, w pełni nam ufał i wiedział, że go nie zawiedziemy. Ludzie nie znają go dobrze, ale musicie wiedzieć, że to jest ojciec chrzestny naszego futbolu i bardzo mało ludzi zna się na tym bardziej, niż on", wyjaśnił Xavi.

Pochwały pod adresem Messiego, Eto'o i Alvesa

Oprócz trenerów, Xavi chciał pochwalić zaangażowanie swoich kolegów z drużyny. Leo Messiego uznał za absolutną gwiazdę ataku, "najlepszego piłkarza na świecie, który zawsze wyróżnia się swoją grą. Kto tego nie widzi, jest ślepy albo nie zna się na futbolu". Eto'o jest według niego "najlepszym snajperem świata, z wiecznie niezaspokojonym głodem zdobywania bramek". Dani Alves to "zwierzę, uosobienie temperamentu. Nie jest obrońcą, to praktycznie pomocnik, dopiero wychodząc do przodu może rozwinąć skrzydła. Wspaniale wspomagają się z Messim, miło jest patrzeć jak ci dwaj grają ze sobą".

"Grając jak Real, zdobylibyśmy więcej"

Xavi mówi o Realu Madryt ze szczerością typową dla kibica, ale również z wielką dozą szacunku, jak przystało na profesjonalistę. "Nie wiem co takiego ma w sobie ten klub, co ma ten herb, że grając tak brzydko, zawsze wygrywają. Cel Barcelony jest całkiem inny - wygrywać przez wspaniałą grę. Tak powinno się wygrywać. Sądzę jednak, że prezentując inną filozofię, zdobylibyśmy więcej Pucharów Europy. Ale to właśnie jest różnica między naszymi klubami... z tym, że ludzie na Camp Nou nie potrafią tego zrozumieć".

Poniżenie z Bernabeu wciąż żywe

Xavi wspomniał też bolesne doświadczenie z Madrytu z ostatniego sezonu: "Wstydem nie był przymus oklaskiwania Realu - Mistrza Hiszpanii, ale porażka 1:4, ponieważ szpaler to po prostu pokazanie szacunku dla mistrzów". Jako prawdziwy Barcelonista, Xavi zdenerwował się po pytaniu o możliwy powrót kryzysu formy w drużynie: "Dlaczego wracamy do spraw, które są już przeszłością? Nie sądzę, że powinniśmy rozmawiać o jakimkolwiek kryzysie, kiedy drużyna radzi sobie wspaniale i wygrywa mecz za meczem", zakończył.

[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (27)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze