Barça złoży ofertę w sprawie Villi?
David Villa, gwiazdor Valencii i reprezentacji Hiszpanii zdecydował się na barwy blaugrana, bowiem chce zrobić milowy krok w stronę piłkarskiego rozwoju. Nie bez znaczenia jest fakt, iż jego obecny klub pogrążony jest w kryzysie ekonomicznym.
Agent piłkarza, José Luis Tamargo, który ma duży wpływ na decyzje zawodnika, od dawna pozostaje w kontakcie z Txikim Begiristianem. Jeśli Pep Guardiola powie "tak" w kwestii transferu piłkarza, sekretarz techniczny Barçy rozpocznie negocjacje.
Valencia pogrążona jest w kryzysie finansowym i zaczyna liczyć się z tym, że będzie musiała podreperować budżet za cenę odejścia czołowych graczy. Klauzula odejścia, zapisana w kontrakcie El Guaje, który latem przedłużył kontrakt do 2014 roku, wynosi 100 mln euro, ale wiadomo już, że Los Ches nie będą żądać takiej kwoty.
Władze lewantyńskiego klubu i Villa dwukrotnie odrzuciły ofertę z Chelsea. Raz miało to miejsce, kiedy trenerem na Stamford Bridge był Mourinho, drugi raz pół roku temu. Latem 2008 roku zawodnik nie chciał także słyszeć o propozycjach z Realu i Barcelony. Do tej pory nikomu nie udało się wyrwać z Valencii Davida, za którego jego obecny klub zapłacił niegdyś Realowi Zaragoza jedynie 12 mln euro.
Kwestia Madrytu
Przy okazji zeszłorocznego meczu o Superpuchar Hiszpanii, Real próbował negocjować z Valencią, wobec odejścia Robinho oferując za Villę 40 mln euro. Zrobił to jednak w mało eleganckiej formie, dlatego do transakcji nie doszło. Pedja Mijatovic nie sfinalizował transferu ze względu na "nieszczęsne" 5 mln euro - twierdzi Tamargo. Z tego powodu Villi bliżej teraz do Barcelony, do której nigdy nie ukrywał sympatii.
Na Camp Nou grał jego wielki piłkarski idol, Luis Enrique, a także inny ceniony przez niego piłkarz Quini. El Guaje pozostaje w dobrych relacjach z Barçą. Utrzymuje kontakt z Messim, a także z kolegami z reprezentacji: Xavim, Iniestą i Puyolem.
[źródło: Mundo Deportivo]
Agent piłkarza, José Luis Tamargo, który ma duży wpływ na decyzje zawodnika, od dawna pozostaje w kontakcie z Txikim Begiristianem. Jeśli Pep Guardiola powie "tak" w kwestii transferu piłkarza, sekretarz techniczny Barçy rozpocznie negocjacje.
Valencia pogrążona jest w kryzysie finansowym i zaczyna liczyć się z tym, że będzie musiała podreperować budżet za cenę odejścia czołowych graczy. Klauzula odejścia, zapisana w kontrakcie El Guaje, który latem przedłużył kontrakt do 2014 roku, wynosi 100 mln euro, ale wiadomo już, że Los Ches nie będą żądać takiej kwoty.
Władze lewantyńskiego klubu i Villa dwukrotnie odrzuciły ofertę z Chelsea. Raz miało to miejsce, kiedy trenerem na Stamford Bridge był Mourinho, drugi raz pół roku temu. Latem 2008 roku zawodnik nie chciał także słyszeć o propozycjach z Realu i Barcelony. Do tej pory nikomu nie udało się wyrwać z Valencii Davida, za którego jego obecny klub zapłacił niegdyś Realowi Zaragoza jedynie 12 mln euro.
Kwestia Madrytu
Przy okazji zeszłorocznego meczu o Superpuchar Hiszpanii, Real próbował negocjować z Valencią, wobec odejścia Robinho oferując za Villę 40 mln euro. Zrobił to jednak w mało eleganckiej formie, dlatego do transakcji nie doszło. Pedja Mijatovic nie sfinalizował transferu ze względu na "nieszczęsne" 5 mln euro - twierdzi Tamargo. Z tego powodu Villi bliżej teraz do Barcelony, do której nigdy nie ukrywał sympatii.
Na Camp Nou grał jego wielki piłkarski idol, Luis Enrique, a także inny ceniony przez niego piłkarz Quini. El Guaje pozostaje w dobrych relacjach z Barçą. Utrzymuje kontakt z Messim, a także z kolegami z reprezentacji: Xavim, Iniestą i Puyolem.
[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (44)