Sylvinho: Hiszpania nam zazdrości
Po porażce z Atletico, która była drugą ligową przegraną Barcelony z rzędu, Sylvinho zapewnił, że mimo wszystko w drużynie drzemie jeszcze wielki potencjał. Stwierdził, że "Hiszpania zazdrości Barcelonie", dlatego że Katalończycy nadal są na pierwszym miejscu w La Liga.
Brazylijczyk bardzo optymistycznie patrzy na obecną sytuację klubu. "Barcelona pracuje bardzo dobrze, mamy do siebie pełne zaufanie. Wciąż jesteśmy na czele La Liga. Dwanaście punktów przewagi było bardzo dobre, ale cztery to wciąż nie jest zły wynik. Jesteśmy o krok od finału Pucharu Króla, o awansie w Champions League zadecyduje mecz na naszym stadionie. I wciąż prowadzimy w lidze. Jeśli to jest kryzys...", powątpiewał.
Sylvinho przyznał, że porażka na Vicente Calderon "boli", ale podkreślił że Barça "nie przeżywa teraz żadnego gorszego okresu" i nikt nie planuje zmieniać stylu gry po trzech meczach zakończonych słabszym rezultatem. "Szczerze mówiąc, ta porażka nie robi nam dużej krzywdy. Od początku sezonu wiedzieliśmy, że mogą pojawić się trudniejsze momenty". Pytany o fizyczne przygotowanie zawodników, Sylvinho powiedział, że wszyscy są "idealnie" przygotowani i klub "nadal może być traktowany jako wzór, z technicznego punktu widzenia".
"Wierzymy w to, co robimy"
"Wątpię, aby w tym sezonie mogły przydarzyć się nam jeszcze raz dwie kolejne przegrane w lidze", zapowiedział. Nie wykazał zbytniego zainteresowania euforią fanów Realu Madryt, który odrobił już 8 punktów straty do lidera La Liga. "Niech mówią co chcą, my wierzymy w to, co robimy. Jesteśmy bardzo skoncentrowani a to, że oni tak się zachowują pokazuje tylko, jak bardzo się nas boją. W końcu to my jesteśmy wyżej".
Mimo wszystko, Brazylijczyk nie jest zdziwiony wspaniałą formą Los Blancos. "Mają przecież wspaniałych zawodników. Ich styl gry jest jednak totalnie odmienny od tego, który prezentujemy my". Podtrzymując optymistyczny wydźwięk swojej wypowiedzi, Sylvinho powiedział: "Kiedy mieliśmy 12 punktów przewagi, nikt z nas nie mówił, że liga jest już wygrana. Teraz też nikt tego nie tego powie. Każdy jednak potwierdzi, że nie pozwolimy się wyprzedzić. Nasza drużyna wciąż gra na wysokim poziomie, strzela dużo bramek i długo utrzymuje się przy piłce".
Na koniec przyznał, że Pep Guardiola: "udzielił nam po meczu reprymendy, ponieważ to nie jest normalne, kiedy przegrywa się dwa razy z rzędu". Przypomniał jednak o zaufaniu, którym obdarzają się wszyscy w Barcelonie. "Jesteśmy przekonani, że nasza praca jest dobra", dodał.
[źródło: Mundo Deportivo]
Brazylijczyk bardzo optymistycznie patrzy na obecną sytuację klubu. "Barcelona pracuje bardzo dobrze, mamy do siebie pełne zaufanie. Wciąż jesteśmy na czele La Liga. Dwanaście punktów przewagi było bardzo dobre, ale cztery to wciąż nie jest zły wynik. Jesteśmy o krok od finału Pucharu Króla, o awansie w Champions League zadecyduje mecz na naszym stadionie. I wciąż prowadzimy w lidze. Jeśli to jest kryzys...", powątpiewał.
Sylvinho przyznał, że porażka na Vicente Calderon "boli", ale podkreślił że Barça "nie przeżywa teraz żadnego gorszego okresu" i nikt nie planuje zmieniać stylu gry po trzech meczach zakończonych słabszym rezultatem. "Szczerze mówiąc, ta porażka nie robi nam dużej krzywdy. Od początku sezonu wiedzieliśmy, że mogą pojawić się trudniejsze momenty". Pytany o fizyczne przygotowanie zawodników, Sylvinho powiedział, że wszyscy są "idealnie" przygotowani i klub "nadal może być traktowany jako wzór, z technicznego punktu widzenia".
"Wierzymy w to, co robimy"
"Wątpię, aby w tym sezonie mogły przydarzyć się nam jeszcze raz dwie kolejne przegrane w lidze", zapowiedział. Nie wykazał zbytniego zainteresowania euforią fanów Realu Madryt, który odrobił już 8 punktów straty do lidera La Liga. "Niech mówią co chcą, my wierzymy w to, co robimy. Jesteśmy bardzo skoncentrowani a to, że oni tak się zachowują pokazuje tylko, jak bardzo się nas boją. W końcu to my jesteśmy wyżej".
Mimo wszystko, Brazylijczyk nie jest zdziwiony wspaniałą formą Los Blancos. "Mają przecież wspaniałych zawodników. Ich styl gry jest jednak totalnie odmienny od tego, który prezentujemy my". Podtrzymując optymistyczny wydźwięk swojej wypowiedzi, Sylvinho powiedział: "Kiedy mieliśmy 12 punktów przewagi, nikt z nas nie mówił, że liga jest już wygrana. Teraz też nikt tego nie tego powie. Każdy jednak potwierdzi, że nie pozwolimy się wyprzedzić. Nasza drużyna wciąż gra na wysokim poziomie, strzela dużo bramek i długo utrzymuje się przy piłce".
Na koniec przyznał, że Pep Guardiola: "udzielił nam po meczu reprymendy, ponieważ to nie jest normalne, kiedy przegrywa się dwa razy z rzędu". Przypomniał jednak o zaufaniu, którym obdarzają się wszyscy w Barcelonie. "Jesteśmy przekonani, że nasza praca jest dobra", dodał.
[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (11)