Przed meczem RCD Mallorca - FC Barcelona
Fragment podsumowania meczu Copa Del Rey z 5 lutego 2009 między FC Barceloną a RCD Mallorca (www.fcbarca.com)
W środę 4 marca w Palma de Mallorca pojawi się FC Barcelona. Piłkarze Guardioli nie polecą na Baleary, aby na tamtejszych plażach odpoczywać po niedzielnym boju z Atletico. Celem ich wizyty będzie Ono Estadi, na którym ekipa z Katalonii rozegra rewanżowy mecz półfinału Pucharu Króla edycji 2008/2009.
Gospodarz spotkania, RCD Mallorca, w poprzednim spotkaniu nie sprawił niespodzianki. Początek lutego był jeszcze erą całkowitej supremacji Barcelony na krajowym podwórku. W tamtym meczu Barça zadała dwa metodycznie wymierzone ciosy. Pierwszy z nich wyprowadził Henry do spółki z Bojanem. Autorem drugiego był Rafael Márquez, który precyzyjnym strzałem z wolnego umieścił futbolówkę w okienku bramki Luxa. Te dwa szturchnięcia wystarczyły aby niemrawy zespół z Majorki powalić bezproblemowo na kolana. Gole z pierwszego meczu można obejrzeć
Jak zmieniła się sytuacja w ciągu ostatniego miesiąca - nikomu, kto interesuje się hiszpańską piłką, nie trzeba wyjaśniać. Temat składu został w zasadzie wyczerpany w podsumowaniu lutego. Dodajmy tylko, że jutro wykluczony jest występ kontuzjowanych Erica Abidala, Gabriela Milito. Do gry powraca natomiast Andres Iniesta. Co do wyników- wystarczy przytoczyć garść suchych faktów: FC Barcelona z ostatnich czterech meczów nie wygrała żadnego. W dwóch z nich musiała uznać wyższość przeciwników, dwa zakończyły się rezultatem remisowym. W lidze, goniący ją Real Madryt w ciągu kilkunastu dni odrobił 8 punktów, a z Lyonu Duma Katalonii wyjechała z rachitycznym, bramkowym remisem, uzyskanym po ciężkiej walce.
W pewnym sensie sytuacja ta przedstawia całe piękno dyscypliny jaką jest futbol; niedawno jeszcze w zapowiedziach i podsumowaniach pisaliśmy peany na cześć zespołu Guardioli. Porównania były różne. Przykładowo, Real Madryt był zastępem przebranych na biało dziewic, po których przyjeździe, w pieczarze Camp Nou miały pojawić się jurne, bordowo- granatowe smoki. Inny odwieczny rywal, Espanyol Barcelona, stał się w którymś artykule grubawym facetem w kąpielówkach, na którego czyhał w głębinach rekin w koszulce Blaugrana. Z sentymentem czyta się teraz tamte wynurzenia; jak inne źródła pisane, być może staną się dla młodszych kibiców świadectwem pewnego świetnego okresu w dziejach Barçy.
Dla pocieszenia trzeba przyznać, że nie tylko my ulegliśmy histerii związanej z Barceloną. Jedno z biur bukmacherskich na Malcie już pod koniec stycznia zaczęło wypłacać wygrane klientom, którzy postawili na Dumę Katalonii jako zwyciężczynię rywalizacji o mistrzostwo Hiszpanii. Ten, kto miesiąc temu odebrał nagrodę, może teraz udać tego samego bukmachera i obstawić na zwycięstwo Realu Madryt, licząc, iż przy pewnej dozie szczęścia, uda mu się zgarnąć podwójną pulę.
Maaallorca, ecstasy emotion ooo...
W przeciwieństwie do FC Barcelony, Real Mallorca może zaliczyć luty do bardzo udanych miesięcy. Po przegranej batalii na Camp Nou, która miała miejsce 5 lutego, podopieczni Gregorio Manzano zremisowali z Deportivo La Coruna (1:1), wygrali z Numancią (1:0), zwyciężyli Racing Santander (1:0). Na okrasę zanotowali jeszcze zwycięstwo ze Sportingiem (również 1:0). Te rezultaty zapewniły Mallorce opuszczenie ostatniego miejsca w tabeli, jakie zajmowała jeszcze przed pierwszym spotkaniem z Barçą.
Czy zwyżka formy drużyny z Balearów jest w stanie zagrozić FC Barcelonie na drodze do zdobycia Pucharu Króla? Mało prawdopodobne. Należy jednak przypomnieć sobie zespół Getafe sprzed dwóch lat, który po porażce 5:2 na Camp Nou (fenomenalny mecz Messiego) w rewanżu rozgromił Barçę 4:0 i pozbawił ją szans na awans do finału. Krótko mówiąc, Puchar Króla to po prostu... puchar. Jak każdy inny, rządzi się swoimi prawami.
Guardiola - "Nie gramy"
Skoro mowa o przeszłych spotkaniach w Copa del Rey, warto wspomnieć, iż Mallorca to drużyna, z którą FC Barcelona zmierzyła się w finale, kiedy po raz ostatni wygrała to trofeum. W edycji 1997/98 Duma Katalonii wygrała tę rywalizację, lecz spotkanie nie zostało rozstrzygnięte w regulaminowym czasie i o zwycięstwie zadecydowały rzuty karne (5:4 dla Barçy). We wcześniejszej fazie ekipa van Gaala pokonała Real Saragossa (5:2, 0:0).
Następne rozgrywki, w których półfinale pojawiła się Duma Katalonii, miały miejsce w sezonie 1999/2000. W pierwszym meczu, na Vincente Calderon Barça przegrała 3-0. Drugie starcie, nie odbyło się w ogóle. W obecności wielu tysięcy kibiców zgromadzonych na Camp Nou, kapitan Blaugrany Josep Guardiola wyszedł na murawę i oznajmił arbitrom iż jego klub nie jest w stanie wystawić w spotkaniu z Atletico pełnej "11". Wirus FIFA oraz kontuzje spowodowały, że Barcelona dała sobie spokój z rozgrywaniem tego meczu, szczególnie iż bój w Madrycie zakończył się wynikiem, który nie wróżył nic dobrego. Obszerny artykuł na ten temat można znaleźć tutaj.
Sezon później Barça dotarła do tej samej fazy rozgrywek, jednak uległa Celcie Vigo (3:1, 1:1), zajmującej wówczas wysoką, 6 lokatę w tabeli. Kolejny występ w półfinale Copa del Rey, to wspomniany już dwumecz z Getafe w rozgrywkach 2006/2007. "Nowożytną" historię tych spotkań kończy zeszłoroczne starcie z Valencią. Na Camp Nou remis dla Dumy Katalonii uratował w 93 minucie Xavi. W rewanżu targana wewnętrznymi konfliktami Barcelona nie zdołała już się podnieść, i do finału przeszły Nietoperze, które w końcu wygrały tamtą edycję.
Słowo na zakończenie
Jak widać, Pep Guardiola posiada pewną traumę dotyczącą rewanżów w półfinałach Pucharu Króla. Jednak w przeciwieństwie do ekipy sprzed 9 lat, może sobie pozwolić na wystawienie pełnego składu i wcale nie musi to być słaba jedenastka. Należy się spodziewać, że trener da odpocząć kilku kluczowym piłkarzom, ponieważ sytuacja w lidze robi się, delikatnie mówiąc, niewesoła. Lecz chyba nikt nie wierzy, że 16 w tabeli La Liga Mallorca sprosta katalońskiej maszynie. Do boju!
[źródło: Własne]
Komentarze (36)