Przed meczem Barcelona - Chelsea

M_k

27 kwietnia 2009, 23:48

96 komentarzy
We wtorek 28 kwietnia o godzinie 20:45 na murawie Camp Nou pojawią się jedenastki FC Barcelony i Chelsea Londyn. Spotkanie odbędzie się w ramach 1/2 finału tegorocznej edycji Champions League, a jego stawka to wyrobienie sobie odpowiedniej pozycji przed rewanżem nad Tamizą. I tak, Barça będzie chciała wykorzystać atut własnego boiska, na którym w tym sezonie oponentom gra się bardzo ciężko. Natomiast Chelsea postara się zapewne o to, by nie podzielić losu Bayernu Monachium czy choćby Olympique Lyon. Jak pamiętamy, drużyny te wyjechały z Katalonii z pokaźną ilością straconych goli.

Kto pamięta?

Bez cienia przesady można rzec, iż na pojedynkach Barcelona - Chelsea z sezonów 2004/05 i 2005/06 wychowało się całe pokolenie wiernych Cules. Ileż emocji wywoływały po obydwu stronach te spotkania! Faul przy bramce Terry'ego - był czy nie? Czerwona kartka dla del Horno - słuszna? Wielka wojna na łamach prasy... Przypomnijmy tylko niektóre cytaty, jak np. słynne "jako trener Porto zdobyłem przez dwa lata tyle co Barcelona przez 108 lat swojej historii" autorstwa Mourinho czy też "lubię grać z Chelsea, bo to wielki rywal, lecz całą radość psują mi później głupoty wygadywane przez jej trenera" wypowiedziane przez Edmílsona.

Czasy się zmieniły. Frank Rijkaard już nie pracuje na Camp Nou, a Jose Mourinho przeprowadził się do Mediolanu. W międzyczasie przez Chelsea przewinęło się kilku szkoleniowców, przemknął też dobrze nam znany Henk ten Cate. Innym "katalońskim śladem" w Londynie jest Deco. Brazylijczyk z portugalskim paszportem odszedł z Barcelony w poszukiwaniu sukcesów. Niedługo będzie miał okazję zmierzyć się z dawnymi kolegami na dobrze sobie znanym obiekcie.

Przybysze znad Tamizy

Chelsea zajmuje obecnie trzecią pozycję w tabeli ligi angielskiej. Jej strata do liderującego Manchesteru United wynosi 6 punktów, ale trzeba pamiętać, że Czerwone Diabły ciągle mają zaległy mecz w zapasie. The Blues wyróżniają się najlepszą defensywą Premier League; przez cały sezon drużyna Hiddinka straciła tylko 20 bramek.

W fazie grupowej Champions League Chelsea uplasowała się na drugim miejscu, za AS Roma. W 1/8 finału londyńczycy wyeliminowali Juventus Turyn, a później poradzili sobie z Liverpoolem. Najlepszym strzelcem The Blues w tych rozgrywkach jest Didier Drogba, który strzelił 5 bramek.

Co angielskie tygrysy lubią najbardziej?

Jak wiemy, w starciach ze sobą, angielskie kluby nie przebierają w środkach. Przykładowo, 11 kwietnia Chelsea rozegrała niezwykle emocjonujący mecz z Boltonem. The Blues prowadzili już 4:0 w 63. minucie. Kwadrans później na tablicy wyników widniało już tylko... 4:3. Jednak przewaga wypracowana wcześniej wystarczyła do zwycięstwa. Ledwo trzy dni później w rewanżu 1/4 finału Ligi Mistrzów, podopieczni Hiddinka w starciu z Liverpoolem stworzyli niesamowity spektakl. Na Stanford Bridge przegrywali do przerwy 0:2, aby finalnie zremisować 4:4.

Ledwo opadły emocje po wspomnianym wyżej ćwierćfinale, znów zawrzały całe Wyspy Brytyjskie. 21 kwietnia Liverpool po pięknym widowisku zremisował z Arsenalem 4:4. Kilka dni po tej strzelaninie, Manchester podejmował na swoim boisku Tottenham Hostspur. Czerwone Diabły schodziły do szatni z przegrywając 0:2. W drugiej połowie United włączyli piąty bieg i całe spotkanie zakończyło się ich zwycięstwem aż 5:2.

Konkluzja z powyższych wywodów jest jedna. FC Barcelona nie może dać narzucić sobie tego co Wyspiarze lubią najbardziej. Wet za wet, akcja za akcję, gra niejednokrotnie bez używania linii środkowej, ciągłe bieganie od jednego pola karnego do drugiego - tego Katalończycy nie przetrzymają. Pójście na otwartą wymianę ciosów z Chelsea, czy innym angielskim klubem, to gorzej niż przysłowiowa kopanina z koniem.

FC Barcelona

Po niedawnym remisie z Valencią, kibice FC Barcelony wiedzą już, że ich drużyna nie jest niezwyciężona. Co prawda "Nietoperzom" nie udało się ugrać trzech punktów, ale pokazali całej Europie jak powinno grać się z Dumą Katalonii. Bardziej od wyniku martwiła słaba gra zawodników takich jak Puyol i Xavi. Cules mają nadzieję, że ostrożna postawa tych dwóch filarów drużyny miała związek z oszczędzaniem sił na Chelsea i Gran Derbi.

Znamy już listę powołań na mecz z londyńczykami. Widać, że Guardiola ma do dyspozycji najlepszy z możliwych skład. Jakąż Barcelonę ujrzymy jutro? Niedawny pojedynek z Los Ches wróży raczej ciężkie starcie niż łatwe zwycięstwo, ale wiadomo przecież, jak Duma Katalonii potrafi grać u siebie. Atut własnego boiska może, i musi, zostać wykorzystany. Przeciąganie sprawy awansu do czasu rewanżu to dla zmęczonej Barçy wielkie ryzyko.
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (96)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze