Andres Iniesta - cichy bohater

Larry

10 maja 2009, 11:18

21 komentarzy
Andres Iniesta był uczestnikiem programu "Don Andrés, el crac discret" w Barça TV, w którym rozmawiano o dwóch niesamowitych meczach Barcelony - fantastycznym zwycięstwie na Santiago Bernabeu i zwycięskim remisie w półfinale Ligi Mistrzów z Chelsea.

Dzień po strzeleniu bramki, której Andres nie zapomni do końca swojego życia, zawodnik ujawnił swoje odczucia odnośnie strzału i zakwalifikowania się Blaugrana do szóstego, elitarnego finału Ligi Mistrzów. Po 90 minutach ciężkiego meczu dla Barcelony, wszystko wyglądało na to, że to Chelsea ponownie wystąpi w finale. Jednak niesamowity strzał Iniesty w doliczonym czasie gry przywrócił marzenia wszystkich Cules. "Był to szczególny dzień w moim życiu. Nie potrafię nawet wyrazić tego jak szczęśliwy byłem po strzeleniu gola. Widziałem powtórkę tej akcji wiele razy i mogę śmiało powiedzieć, że nigdy wcześniej nie odczuwałem takich emocji."

"Czułem się tak jak wszyscy kibice Barcelony"

Pomocnik drużyny z Katalonii wyjaśnił, że dla niego najważniejszym jest to, że dzięki zdobyciu gola mógł uszczęśliwić kibiców Barcelony na całym świecie: "Widzieć tak wielu rozradowanych fanów jest rzeczą niesamowitą. To, że sprawiłem, iż są oni tak szczęśliwi to dla mnie świetne uczucie. Jestem dumny z tego co osiągnąłem i czuję się jak każdy kibic Blaugrana". Po otrzymaniu wsparcia, pomocy oraz setek gratulacyjnych sms-ów, Iniesta był niezwykle zadowolony. "Wszystkim, którzy mówią, że zasługiwałem na tę bramkę chcę powiedzieć, że jest ona wynagrodzeniem za ciężką pracę, jaką włożyłem w treningi".

"Cała drużyna zdobyła tę bramkę"

Ze znaną sobie skromnością, Andres nie zgodził się na przyznanie zasługi za zdobycie tego arcyważnego trafienia tylko sobie. W zamian za to zasługę za jej zdobycie przypisał wszystkim kolegom z drużyny. "To przeznaczenie sprawiło, że awansowaliśmy. To przeznaczenie sprawiło, że Valdés obronił kolanem strzał Drogby, to przeznaczenie sprawiło, iż Yaya Toure zagrał tak dobrze na obcej sobie pozycji środkowego obrońcy. Dzięki temu również zespół podniósł się, mimo grania w dziesiątkę, przez dwadzieścia minut po wyrzuceniu Abidala z boiska. Bramka była sumą wszystkich tych rzeczy."

Najlepsze jeszcze przed nami

Na przestrzeni kilku dni Barcelona pokonała Real Madryt 2-6 na Santiago Bernabeu, a także zakwalifikowała się do finału Ligi Mistrzów w Rzymie. Iniesta powiedział, że był to wielki tydzień, jednak jeszcze nic nie zostało osiągnięte. "To co najlepsze jeszcze wciąż przed nami. Rozgrywamy niesamowity sezon, z którego wszyscy nasi kibice powinni być dumni. Gramy w finale Pucharu Króla, Ligi Mistrzów, a wygrana w lidze jest już na wyciągnięcie ręki. Jedyne co zostało to postawić kropkę na i. Czy wygramy ligę hiszpańską już w niedzielę? To nie zależy tylko od nas, Real musiałby przegrać na Mestalla. Jeśli nie zdobędziemy 3 punktów w ten weekend, zrobimy to w następnym meczu. Jednak najlepszym wyjściem byłaby wygrana nad Villarreal" (wywiad przeprowadzany przed meczem Realu - przyp. red.)

Szczęśliwy w Katalonii

Andres chciał następnie wyjaśnić jak bardzo szczęśliwy jest grając dla drużyny ze stolicy Katalonii, jednocześnie rozwiewając wszystkie wątpliwości jakoby miał wyczekiwać ofert z innych klubów. "Mam nadzieję, że wszyscy słuchają mnie teraz z uwagą, mimo iż powtarzałem to już mnóstwo razy. Przybyłem do Barcelony w wieku dwunastu lat. Barça i Katalonia dała bardzo wiele mnie i mojej rodzinie. Jedyną rzecz, która chce teraz zrobić, to dedykować moja sportową karierę Barcelonie. Pragnę do końca kariery występować w barwach Blaugrana".

[źródło: FCBarcelona.cat]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (21)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze