Koncert nieskuteczności: Mallorca - Barça 2:1

M_k

17 maja 2009, 18:35

536 komentarzy
Majorka to piękne miejsce, rokrocznie przyciągające wielu turystów. Dziś wieczorem na największą wyspę archipelagu Balearów przybyła jeszcze jedna wycieczka. Zahaczyła o ONO Estadi, gdzie rozegrała, no właśnie co rozegrała? Coś w rodzaju sparingu. Mecz ten przegrała 1:2 i pojechała do domu. Podobno byli to tegoroczni Mistrzowie Hiszpanii, lecz na Majorce nikt nie daje wiary w podobnym domysłom. Najlepszy zespół ligi nie może przecież grać takiego futbolu.

Wycieczkowiczów przywitał na ONO Estadi szpaler utworzony przez graczy RCD Mallorca. Jeszcze jedna poszlaka, iż faktycznie mogli to być zdobywcy tytułu mistrzowskiego. W chwilę po rozpoczęciu, przybysze podający się za FC Barcelonę strzelili gola. Z lewej strony boiska, młody zawodnik imieniem Bojan dośrodkował na głowę niejakiego Eto'o, który umieścił piłkę w siatce. Turyści nie mogli wymarzyć sobie lepszego początku.

Na bramkę Mallorki sunęły kolejne ataki przyjezdnych. W 15. minucie Pedro, po podaniu Bojana, wbiegł na pełnej szybkości w pole karne i posłał piękne podanie do Eto'o. Niestety, '9' Barçy została uprzedzona przez obrońcę. W 20. minucie ten sam piłkarz znalazł się oko w oko z Moyą, lecz zbyt dalekie wypuszczenie sobie piłki zaowocowało zmarnowaniem dobrej akcji. W 28. minucie Daniel Alves stworzył Eto'o doskonałą sytuację, a ten znów nie trafił do bramki. W 42. minucie piłkarz ten zaprzepaścił kolejną stuprocentową sytuację strzelecką. Mając przed sobą jedynie bramkarza, trafił w jego nogę i uzyskał tylko rzut rożny. Dla wszystkich stało się jasne, że ten jegomość nie jest tym za kogo się podaje. Albo może zaszła tutaj przypadkowa zbieżność nazwisk ze znanym kameruńskim napastnikiem, znajdującym się w tej chwili na czele tabeli strzelców La Liga. Bo przecież prawdziwy Samuel Eto'o nie mógłby tak partaczyć kolejnych "setek".

W drugiej połowie obraz gry znacząco się nie zmienił. Obydwie jedenastki leniwie rozgrywały piłkę, starając się przejąć inicjatywę na boisku. W 53. minucie Pedro dośrodkował do Eto'o, lecz ten nie zdołał sięgnąć lecącej nieco za wysoko piłki. W 57. minucie ten sam zawodnik strzelał na bramkę Moyi, lecz bez rezultatu. W 63. minucie domniemany lider klasyfikacji strzelców uderzał z rzutu wolnego. Niestety w mur.

Na 20 minut przed końcem, zawodnicy RCD Mallorca pojęli w końcu, iż ludzie usiłujący udawać przed nimi Wielką Barcelonę, nie są tymi za kogo się podają. W związku z tym coraz śmielej zaczęli skradać się pod bramkę Oiera. W 72. minucie ten piłkarz popisał się fantastyczną interwencją. Lecz najpierw popełnił prosty błąd - po strzale wybił piłkę przed siebie, czego żaden bramkarz, a szczególnie bramkarz Dumy Katalonii robić nie powinien. Jednak już przy dobitce zachował się koncertowo i obronił groźny strzał.

W 73. minucie nie Oier nie miał już tyle szczęścia. Właśnie wtedy z rzutu wolnego idealnie przymierzył Arango i mieliśmy 1:1. W 77. minucie bramkarz gości nie dał się zaskoczyć i dobrze zachował się przy kolejnym rzucie wolnym. Minutę później było już 2:1. Po dośrodkowaniu po krotko wykonanym kornerze do piłki doszedł niepilnowany Santana, który następnie pokonał młodego Oiera.

Tak diametralna zmiana na tablicy wyników zmusiła gości do próby odrobienia strat. Nie udało się to jednak ani Alvesowi, dwukrotnie próbującemu pokonać Moyę z rzutu wolnego, ani Eto'o. W 90. minucie zawodnik ten w sprytny sposób doszedł do pozycji strzeleckiej. Niestety, piłka wylądowała na słupku. Nie był to ostatni słupek tego spotkania. W doliczonym czasie gry sędzia odgwizdał rzut karny po faulu na Kameruńczyku. Eto'o podszedł do ustawionej na 11 metrze futbolówki i... trafił w słupek. Po kilku chwilach arbiter zakończył mecz.

Ciężko uwierzyć w to, że przybysze, którzy dziwnym trafem pojawili się na boisku w żółtych trykotach, faktycznie reprezentowali FC Barcelonę. Jednak i takie mecze są kibicom potrzebne. Kiedy w końcu mamy okazję oglądać graczy takich jak Oier Olazábal, Thiago Alcantara czy też Xavi Torres. Na formę jegomościa, który nieudolnie próbował podszywać się pod Eto'o, spuśćmy zasłonę milczenia. Oby tylko 27 maja w Rzymie na boisku pojawił się już prawdziwy Samuel, ten którego tak dobrze znamy. O nieciekawym meczu, którego byliśmy dziś świadkami najlepiej szybko zapomnieć. Wróćmy więc w spokoju do świętowania podwójnej korony.

Barça Toons świętuje:



Mallorca: Moyà; Martí, Josemi, Ramis, Ayoze; Jurado (Webó, min. 85), Mario Suárez, Cléber Santana, Arango; Keita (Varela, min. 60), Aduriz (Trejo, min. 91).

FC Barcelona:
Olazábal; Dani Alves; Abidal, Martín Cáceres, Sylvinho; Gudjohnsen (Thiago, 74'), Xavi Torres, Hleb; Pedro (Jeffren, min. 83), Eto'o, Bojan Krkic.

Gole: 10 min 0-1 - Eto'o, 73 min. 1-1 - Arango, 78 min. 2-1 - Santana.

Arbiter: Iturralde González (Vasco).

Żółte kartki: Bojan, Xavi Torres, Ayoze.

Widzów: 23 000

Statystyki:
42.7% Posiadanie 57.3%
16 Strzały 17
7 W tym celne 10
5 Obrony bramkarzy 2
8 Rzuty rożne 7
18 Faule 15
2 Spalone 3
1 żółte kartki 2
0 Czerwone kartki 0
26 Odbiory 23
265 Celne podania 394
45 Niecelne podania 51
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (536)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze