Iniesta: Chcę więcej, zawsze chcę więcej

Conrado

25 maja 2009, 20:22

18 komentarzy
"Porozmawiamy po meczu z Valencią, kiedy sytuacja w La Liga będzie jasna", odpowiadał niedawno na pytania dziennikarzy o mecz przeciwko Chelsea. Potem strzelił bramkę dającą Dumie Katalonii awans do finału Ligi Mistrzów, a kilka dni później doznał kontuzji. Zwykle kontuzjowani się nie wypowiadają, ale Andres Iniesta znalazł 10 minut na krótki wywiad podczas wspólnego świętowania mistrzostwa La Liga i Pucharu Króla na Camp Nou.

Jak kontuzja?

Pracuję nad nią. Od początku zdawałem sobie sprawę, że jeżeli będę spokojnie pracował nad powrotem do zdrowia, wrócę do pełnej formy na finał. I tak będzie.

Cały stadion skandował twoje nazwisko. O czym wtedy myślałeś?

O matce. Byłem pewien, że wtedy płakała. Zawsze płacze... W życiu można zdobywać wiele pucharów, nagród, ale takie wyróżnienia są dla każdego najważniejsze. Tak samo, kiedy graliśmy z Sevillą... Schodziłem z boiska, a kibice zgotowali owację, przepiękne podziękowanie za grę.

Barça jest w finale Ligi Mistrzów dzięki twojej bramce, a w Paryżu w 2006 byłeś tylko rezerwowym. Należy ci się ten finał?

Należy mi się tak samo, jak moim kolegom z drużyny. Mecz z Chelsea był jednym z najważniejszych wydarzeń w moim życiu. To było coś niesamowitego, coś co na zawsze zostanie w mojej pamięci. Gramy w piłkę i możemy sprawić naszym fanom tyle radości. To jest piękne.

Jeśli mowa o rzeczach pięknych - gra Barcelony. Oczarowuje.

Tak. My cieszymy się grą, a kibice mogą być dumni ze stylu, jaki prezentuje Blaugrana. Wracamy do formy po dwóch słabszych sezonach.

Po zdobyciu doblete można by pomyśleć, że nawet jeśli przegracie w Rzymie, nic się nie stanie...

Oczywiście, że się stanie. Do tej pory graliśmy wspaniale i zostało nam tylko 90 minut walki o ostateczne zwycięstwo. Możemy przejść do historii, wygrać Ligę Mistrzów, mimo że gramy od eliminacji.

Przed Mistrzostwami Europy, spodziewałeś się tak udanego sezonu?

Wierzyłem w drużynę. Nie wiedziałem, czy wygramy La Liga, Puchar Króla czy Ligę Mistrzów, ale wiedziałem, że będziemy walczyć o to ze wszystkich sił. Byłem o tym przekonany. Wiedziałem, że nasza ciężka praca przyniesie rezultaty. Udało nam się i jesteśmy we wspaniałej sytuacji, w jakiej nigdy nie byliśmy.

Co zostanie ci w pamięci po mijającym sezonie?

Trudno wybrać... Wszystkie chwile z zespołem, wspólne kolacje, atmosfera tworzona przez naszych kibiców przez cały rok... nie trzeba być najlepszymi przyjaciółmi, żeby szanować się nawzajem. To było coś, czego potrzebowaliśmy z ich strony. Dzięki futbolowi człowiek może się wiele nauczyć.

Pamiętasz dzień, kiedy poznałeś Pepa Guardiolę?

Oczywiście. Miałem wtedy 14 lat, mieliśmy okazję poznać piłkarzy pierwszego składu Barçy. Kto by przypuszczał, że Pep będzie moim trenerem? To, że jest z nami, jest najlepszym prezentem, jaki dało mi życie. Był moim idolem, a teraz jest moim trenerem, uwierzycie?

Co wam dał Guardiola?

Wszystko. To dzięki niemu pamiętamy o tym, skąd pochodzimy. Pep jest tym, który pomógł nam się tego nauczyć.

Jak zmienił się twój styl gry od Mistrzostw Europy?

Z każdym rokiem nabywam więcej doświadczenia i bardzo mnie to cieszy. Luis Aragones dał mi olbrzymi kredyt zaufania, zdjął ze mnie wielką presję. Zawsze wierzył, że jestem zdolny do wielkich rzeczy.

Masz więcej odwagi? To dlatego zdecydowałeś się na strzał w meczu z Chelsea?

Mam więcej pewności, pozwalam sobie na więcej na boisku. Trofea nie są najważniejsze, cieszę się, że moja forma ciągle rośnie i na koniec każdego sezonu chciałbym móc powiedzieć do siebie: "poprawiłem się". Jestem ambitny, ciągle chcę osiągać więcej i więcej.

Nie przepadasz za mediami?

To opinia prasy. Mi to obojętne, na boisku zapracowałem sobie na szacunek wielu ludzi. Jeżeli dziennikarze uważają, że nie jestem medialny, to ich sprawa.

Co sądzisz o Manchesterze United?

To aktualni mistrzowie, jedna z najlepszych drużyn w Europie. Ale nie boję się ich, traktuję z takim samym szacunkiem, jak każdy inny klub. Przed nami 90 minut ciężkiej walki, w ciągu których możemy osiągnąć to, czego nie osiągnął do tej pory nikt inny. To moje wielkie pragnienie. Jesteśmy przygotowani na cierpienia i wyrzeczenia, ponieważ mamy szansę przejść do historii.

Jak sądzisz, mecz będzie otwarty, czy będzie przypominał spotkania z Chelsea?

Finały zwykle nie są taktyczne. Można myśleć o tysiącu różnych rzeczy, a w drugiej minucie meczu cała taktyka legnie w gruzach. Manchester może zagrać podobnie do Chelsea, byłoby nam wygodniej. W takim wypadku będziemy musieli jak najszybciej stworzyć sobie sytuację do strzelenia bramki. Ważne jest, jak zagrają ich gwiazdy - Rooney, Tevez, Scholes. Rooney w ostatnim meczu z nami grał przecież jako lewoskrzydłowy! Aby wygrać w finale przeciwko Manchesterowi, nie możemy popełnić ani jednego błędu.

"Widzę Leo Messiego i myślę, że nic złego nie może nam się stać", powiedział jeden z twoich kolegów.

Kiedy Leo gra razem z tobą, możesz być spokojny. Wiesz, że możesz na nim polegać w każdym momencie. Jest najlepszy.

[źródło: El Pais]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (18)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze