Boix: 30-35 mln euro na transfery
W programie "La Graderia" emitowanym w Ona FM, Joan Boix, wiceprezes Barçy ds. finansowych, mówił na temat sytuacji ekonomicznej klubu. W pierwszej kolejności poruszył jednak kwestie transferów Kaki i Cristiano Ronaldo do Realu Madryt.
"Niespodzianką jest to, że takie kwoty zostały zapłacone za tych dwóch graczy. Mamy kryzys i to dla nikogo nie jest dobra sytuacja", stwierdził, dodając że "rynek istniał przed i będzie istniał po tych transferach. My będziemy działać tak, jak działaliśmy. Nie zamierzamy ponosić nadmiernych wydatków".
"Txiki i Pep wiedzą, jakie mamy możliwości i twardo stąpają po ziemi. W Madrycie w ciągu kilku najbliższych lat będą mieli problemy, bo Real jest zadłużony. My w ciągu ostatnich lat notowaliśmy zyski na poziomie 10-12-15 mln euro i mamy te pieniądze do dyspozycji. Z naszych kalkulacji wynika, że jest to 50 mln. 10-15 mln musimy przeznaczyć na inwestycje w klubie, a reszta może zostać przeznaczona na spłatę długu i transfery. Dlatego możemy mówić o kwocie 30-35 mln euro na transfery plus ewentualnie o kwocie, którą uzyskamy ze sprzedaży graczy", kontynuował.
Boix przyznał, że "o wiele łatwiej byłoby wydać teraz dużo pieniędzy, ale nie chcemy w przyszłości zmagać się z problemami finansowymi. Musimy być ostrożni".
"W ostatnim tygodniu sierpnia wykonuje się najwięcej ruchów. Na tę chwilę mamy zespół. Bez dużych inwestycji możemy mieć super drużynę. Jest czas na transfery, nie ma pośpiechu", powiedział. Zapytany o wypożyczenia niektórych zawodników, odpowiedział: "Nie wiem, czy będziemy chcieli kogoś wypożyczyć, o to należy zapytać trenerów. Nie sądzę jednak, by byli za takim rozwiązaniem".
Na koniec Boix mówił o sytuacji ekonomicznej klubu: "Rok finansowy nie został jeszcze zamknięty, ale już teraz mogę powiedzieć, że osiągnęliśmy zakładany przychód, mimo kryzysu. Ale zwiększyły się również koszty premii dla drużyny, bowiem w budżecie uwzględniliśmy tylko premie za zdobycie mistrzowskiego tytułu. Liga Mistrzów dała duży przychód, liga była uwzględniona w budżecie, ale gra w Pucharze Króla nam się nie zwróciła".
[źródło: Sport]
"Niespodzianką jest to, że takie kwoty zostały zapłacone za tych dwóch graczy. Mamy kryzys i to dla nikogo nie jest dobra sytuacja", stwierdził, dodając że "rynek istniał przed i będzie istniał po tych transferach. My będziemy działać tak, jak działaliśmy. Nie zamierzamy ponosić nadmiernych wydatków".
"Txiki i Pep wiedzą, jakie mamy możliwości i twardo stąpają po ziemi. W Madrycie w ciągu kilku najbliższych lat będą mieli problemy, bo Real jest zadłużony. My w ciągu ostatnich lat notowaliśmy zyski na poziomie 10-12-15 mln euro i mamy te pieniądze do dyspozycji. Z naszych kalkulacji wynika, że jest to 50 mln. 10-15 mln musimy przeznaczyć na inwestycje w klubie, a reszta może zostać przeznaczona na spłatę długu i transfery. Dlatego możemy mówić o kwocie 30-35 mln euro na transfery plus ewentualnie o kwocie, którą uzyskamy ze sprzedaży graczy", kontynuował.
Boix przyznał, że "o wiele łatwiej byłoby wydać teraz dużo pieniędzy, ale nie chcemy w przyszłości zmagać się z problemami finansowymi. Musimy być ostrożni".
"W ostatnim tygodniu sierpnia wykonuje się najwięcej ruchów. Na tę chwilę mamy zespół. Bez dużych inwestycji możemy mieć super drużynę. Jest czas na transfery, nie ma pośpiechu", powiedział. Zapytany o wypożyczenia niektórych zawodników, odpowiedział: "Nie wiem, czy będziemy chcieli kogoś wypożyczyć, o to należy zapytać trenerów. Nie sądzę jednak, by byli za takim rozwiązaniem".
Na koniec Boix mówił o sytuacji ekonomicznej klubu: "Rok finansowy nie został jeszcze zamknięty, ale już teraz mogę powiedzieć, że osiągnęliśmy zakładany przychód, mimo kryzysu. Ale zwiększyły się również koszty premii dla drużyny, bowiem w budżecie uwzględniliśmy tylko premie za zdobycie mistrzowskiego tytułu. Liga Mistrzów dała duży przychód, liga była uwzględniona w budżecie, ale gra w Pucharze Króla nam się nie zwróciła".
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (84)