Overmars: Starania Madrytu spełzną na niczym - wywiad

Conrado

14 lipca 2009, 23:00

28 komentarzy
Pięć lat po odejściu z klubu Marc Overmars, wraz ze swoją żoną Chantal i synami, Frenkie i Nickiem, wrócił do Barcelony, przy okazji podróży wakacyjnej. Holender zakończył już karierę i został sekretarzem technicznym Go Ahead Eagles, klubu drugiej ligi holenderskiej, z wielkimi aspiracjami do gry w Eredivisie. W ciągu trzydniowego pobytu w stolicy Katalonii, Marc znalazł czas na dyskusję o futbolu z Txiki Begiristainem, pogawędkę z Xavim i na odwiedzenie wielu przyjaciół, których zostawił w Barcelonie. Nie udało mu się spotkać jedynie z Pepem Guardiolą.

Dlaczego czekałeś tak długo z powrotem do Barcelony?

Planowałem to już od dłuższego czasu, jednak zawsze po drodze wynikały jakieś problemy. Nie chciałem przyjeżdżać sam, czekałem aż uda się zebrać całą rodzinę.

Coś Cię zaskoczyło?

Kolejki w klubowym sklepie z pamiątkami. Prawdziwy obłęd, każdy chce kupić sobie koszulkę Barçy. Tak samo jest z wejściem na Camp Nou, nie da się tamtędy przejść. To całe szaleństwo jest związane ze wspaniałym sezonem Barcelony. Na szczęście, mój dawny znajomy wpuścił nas od strony szatni, mieliśmy pewne przywileje.

Wierzyłeś w Guardiolę?

Tak, ale nie myślałem, że uda mu się zdobyć wszystkie trzy tytuły. Grałem z nim tylko rok, ale to wystarczyło, żebym przekonał się, że on jest stworzony dla tego sportu. Jest bardzo inteligentny, już jako piłkarz czasami zachowywał się jak trener. Lubił ryzyko i był mistrzem gry pozycyjnej, jaką teraz wpaja swoim zawodnikom.

Nie można zapominać o zasługach piłkarzy.

Oczywiście, to przecież oni wygrywają mecze dla klubu. W Barcelonie grają piłkarze najlepsi na swoich pozycjach. Messi jest najlepszy na świecie, nikt nie rozgrywa lepiej niż Xavi, nie ma lepszego pomocnika niż Iniesta. Kiedy Andres miał 18 lat, powiedziałem do Van Gaala: "on będzie kiedyś najlepszy". Jest teraz jednym z najważniejszych ogniw Barçy, ustala styl gry zespołu.

Nie wspominałeś nic o Eto'o?

To wielki napastnik, jeden z najlepszych, obok Thierry'ego Henry, tak samo jak Valdés jest jednym z najlepszych bramkarzy, Puyol jednym z najlepszych obrońców, Dani Alves - skrzydłowych, a Touré - defensywnych pomocników. Ale to Messi, Xavi i Iniesta są najlepszymi piłkarzami na swoich pozycjach na całym świecie.

Kto mógłby zastąpić Eto'o w Barcelonie?

Ibrahimovic. Ma wspaniałe predyspozycje, aby grać jako środkowy napastnik. Jest silny, szybki, dobrze gra plecami do bramki i potrafi zręcznie ominąć obrońców. Wspaniale strzela, obiema nogami jak i głową.

Barcelona stara się pozyskać Davida Villę.

To także wspaniały piłkarz, o wielkich umiejętnościach. Strzeli dla Barcelony mnóstwo bramek.

Villa może zostać najdroższym zawodnikiem kupionym przez Barcelonę.

Czekam na to już od dawna. Nie chciałbym być pamiętany jedynie przez to, że jestem najdroższym zawodnikiem Barcelony.

A co sądzisz o sprawie Ribéry'ego?

To wielki piłkarz, pokroju Kaki. Bayern nie sprzeda go za mniej niż 65 milionów euro. Ribéry bardzo mi się podoba, jest gwiazdą, która gra zespołowo, a dla mnie tacy zawodnicy są największymi gwiazdami. Mając Francka w składzie, Barça zapewniłaby sobie grę na najwyższym poziomie przez wiele lat.

Czy trzeba bać się nowego Madrytu z Cristiano, Kaką i Benzemą w składzie?

Nie, Barcelona ma kompletny zespół, przygotowany do walki z najlepszymi. Real ma wielkich zawodników, ale nie wiemy, czy ma zespół. Ich zarząd robi błędy, nie mają żadnego pomysłu na zbudowanie zespołu. Nie może być tak, że zatrudniają sześciu Holendrów i po roku chcieliby ich wszystkich sprzedać. W krótkim okresie to może działać, mogą zdobywać tytuły, ale na dłuższą metę to nieudany projekt.

Polecałeś Barcelonie Arjena Robbena, kiedy miał zaledwie 18 lat i nie grał w reprezentacji Holandii. Czy teraz też masz jakiś typ przyszłej wielkiej gwiazdy?

Nie mówi się o nim wiele, ale też nie jest do końca anonimowy. Chodzi mi o Ibrahima Affelaya z PSV. To młody pomocnik, idealnie pasowałby do Barçy ze względu na szybkość gry i umiejętności techniczne. Brakuje mu doświadczenia, ale Barcelona mogłaby odkupić go teraz i wypożyczyć na rok, na przykład do PSV. Przed następnym sezonem jego cena na pewno bardzo wzrośnie. Jeżeli nie uda się sprowadzić Ribéry'ego, warto byłoby skupić się na Ryanie Babelu. W Liverpoolu nie potrafią do końca wykorzystać jego możliwości, jestem pewien, że Guardiola mógłby przekształcić go w piłkarza najwyższej klasy.

Odkryłeś już jakiś talent w swoim klubie, Go Ahead Eagles?

Demy De Zeeuw. Van Gaal zapytał mnie kiedyś, czy poleciłbym mu jakiegoś piłkarza. Wspomniałem o Demym, ale skauci AZ powiedzieli, że nie widzą dla niego miejsca w Alkmaar. Louis zainteresował się nim dopiero po meczu AZ z naszą drużyną. De Zeeuw przeszedł do AZ, wygrał z nimi Eredivisie, a teraz jest reprezentantem Holandii. Jest wspaniałym pomocnikiem, wydaje mi się, że planuje przeprowadzkę do Amsterdamu.

Mógłbyś pracować dla Barcelony?

Od zawsze współpracuję z Dumą Katalonii. Przed kilkoma dniami rozmawiałem z Txikim, ale zapomniałem mu powiedzieć, że gdyby potrzebował jakiejkolwiek informacji na temat młodych, dobrze zapowiadających się zawodników z Holandii czy Belgii, zawsze może na mnie liczyć. Także Arsenal i Ajax, z którymi łączy mnie wiele wspomnień, zawsze mogą liczyć na poradę z mojej strony.

Guardiola i Luis Enrique w Hiszpanii, Frank de Boer, Cocu i Kluivert w Holandii... Nie kusi Cię kariera trenerska?

Nie. Nie chciałbym każdego dnia być pod presją. Bardzo lubię oglądać futbol, ale cenię sobie wolność i życie prywatne, którego nie mają moi koledzy, trenerzy. Nie wykluczam jednak, że jeśli jeden z moich przyjaciół będzie potrzebować wsparcia, mogę zostać drugim trenerem.

Laporta rozpoczyna ostatni rok prezydentury. Co sądzisz o jego rządach?

Wszystko wygląda o wiele lepiej, niż w epoce Gasparta. Po pierwsze, za rządów Laporty Barça zdobyła dwa razy Ligę Mistrzów. To więcej niż w całej historii klubu przed jego przybyciem. Po drugie, stabilizacja w zespole - za moich czasów Barceloną kierowało sześciu trenerów, a za kadencji Laporty - tylko Frank i Pep. Ogólnie, klub jest prowadzony bardziej profesjonalnie.

Jego następcą może być Sandro Rosell.

Nie mam z nim zbyt miłych wspomnień, tak samo jak moi koledzy, na przykład Philip Cocu. Jednak, Sandro ma doświadczenie, jasną wizję i nie boi się brać odpowiedzialności za podejmowane decyzje - może być dobrym prezydentem.

Dlaczego nie wspominasz go najlepiej?

To anegdota. Musiałem zapowiedzieć zakończenie kariery na początku ostatniego sezonu, w którym wiązał mnie z Barceloną kontrakt. Bolało mnie kolano i byłem bardzo niezadowolony, bo nie mogłem grać na poziomie, na jaki było mnie stać. Powiedziałem, że nie chcę brać z kasy klubu ani jednego euro za ostatni sezon. Laporta i Txiki byli zaskoczeni moim zachowaniem, tymczasem Rosell kazał mi podpisać zaświadczenie, że nie zagram w żadnym innym klubie w ciągu dwóch następnych lat. Podpisałem je, mimo że miałem ofertę z Interu Mediolan, a Rosell chciał uniknąć sytuacji, w której przeszedłbym do nich za darmo. Jestem człowiekiem dotrzymującym słowa. Jeżeli powiedziałem, że skończę karierę w Holandii, to dotrzymałem słowa.

Dlaczego nie chciałeś kontynuować kariery w wielkim klubie, takim jak Inter?

Bo zawsze chcę grać na 100% możliwości. Źle sformułowałeś pytanie, powinno ono brzmieć: Jak Inter, który aspiruje do walki o Ligę Mistrzów, miałby zainteresować się piłkarzem, który nie jest w najwyższej formie? Czasami sukcesy i porażki klubów mają proste wytłumaczenie - zatrudnienie dobrych zawodników to dopiero połowa sukcesu.

Ale później "złamałeś" umowę.

Tak, ale wiele lat później. Chciałem pomóc mojemu zespołowi, Go Ahead, bo brakowało nam zawodników.

Można być jednocześnie sekretarzem technicznym i zawodnikiem?

Odegrałem w zespole epizodyczną rolę, byłem tam tylko po to, aby chwilowo wspomóc chłopaków. Trener ma moje pełne zaufanie i w żaden sposób nie może czuć się przeze mnie naciskany. W ostatnim meczu chciał, abym zagrał kilka minut, ponieważ domagała się tego publiczność. Powiedziałem, że nie chcę - że wolę, aby grali młodsi. W końcu ustąpiłem, wszedłem na boisko w 90 minucie, a minutę później zniesiono mnie na noszach z powodu kontuzji kostki. Moja przygoda z futbolem zakończyła się wypadkiem, ale tak to już jest. Obrońca, który mnie sfaulował, dostał nawet wiadomość od moich fanów.

[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (28)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze