Najdroższy transfer w historii Barçy
Transfer Zlatana Ibrahimovića będzie najdroższym zakupem FC Barcelona w jej 110-letniej historii. 46 mln euro, Samuel Eto'o i wypożyczenie Alaksandra Hleba, to cena jaką kataloński klub zapłaci za swojego nowego cracka, z którym wiąże wielkie nadzieje. Ciężko oszacować realną kwotę transferu, bowiem wycena Eto'o jest kwestią subiektywnej oceny. Ale sama pieniężna wartość Ibrahimovića znacznie przekracza kwoty transferów z minionych lat.
Laporcie i Txikiemu nie udało się uniknąć skutków destabilizacji rynku, jakiej dokonał Florentino Pérez. Barça została zmuszona do wzięcia udziału w swoistej grze, na której dużo zyskał Massimo Moratti, który oprócz sporego zastrzyku gotówki, dostanie również strzelca wyborowego Samuela Eto'o i przynajmniej na rok Alaksandra Hleba.
Jeśli rok temu Barcelona wydała gigantyczną kwotę 32,5 mln euro na Daniego Alvesa, to teraz można powiedzieć, że 46 mln za Zlatana ociera się o szaleństwo. Prawo rynku jest jednak twarde, dlatego Laporta nie miał wyjścia i chcąc pozyskać jednego z najlepszych napastników świata, musiał zrobić odważny krok. Luksus kosztuje i to bardzo dużo.
W historii transferowych ruchów Barçy ciężko doszukać się kwoty choć trochę zbliżonej do tej, jaką klub zapłaci za Ibrę. 36,5 mln euro kosztował Marc Overmars (orientacyjnie, przychodził razem z Petitem), a 35 mln Saviola. Na wielkiego magika Camp Nou, Ronaldinho Gaúcho, Barça wydała w 2003 roku 27 mln euro, co przy operacji zakupu Zlatana, wydaje się być dziecinną igraszką.
Ale rynek się zmienił, a szaleństwa Péreza do teraz odbijają się szerokim echem w całej Europie. Bayern żąda za Ribéry'ego 80 mln euro, co jeszcze kilka miesięcy temu było kwotą wziętą z kosmosu. A przez te kilka miesięcy Francuz nie stał się lepszy ani tym bardziej nie wygrał żadnego trofeum. Cena za Ibrę, mimo że nieprzyzwoicie wysoka, obrazuje fakt zmian jakie zaszły na rynku.
[źródło: Sport]
Laporcie i Txikiemu nie udało się uniknąć skutków destabilizacji rynku, jakiej dokonał Florentino Pérez. Barça została zmuszona do wzięcia udziału w swoistej grze, na której dużo zyskał Massimo Moratti, który oprócz sporego zastrzyku gotówki, dostanie również strzelca wyborowego Samuela Eto'o i przynajmniej na rok Alaksandra Hleba.
Jeśli rok temu Barcelona wydała gigantyczną kwotę 32,5 mln euro na Daniego Alvesa, to teraz można powiedzieć, że 46 mln za Zlatana ociera się o szaleństwo. Prawo rynku jest jednak twarde, dlatego Laporta nie miał wyjścia i chcąc pozyskać jednego z najlepszych napastników świata, musiał zrobić odważny krok. Luksus kosztuje i to bardzo dużo.
W historii transferowych ruchów Barçy ciężko doszukać się kwoty choć trochę zbliżonej do tej, jaką klub zapłaci za Ibrę. 36,5 mln euro kosztował Marc Overmars (orientacyjnie, przychodził razem z Petitem), a 35 mln Saviola. Na wielkiego magika Camp Nou, Ronaldinho Gaúcho, Barça wydała w 2003 roku 27 mln euro, co przy operacji zakupu Zlatana, wydaje się być dziecinną igraszką.
Ale rynek się zmienił, a szaleństwa Péreza do teraz odbijają się szerokim echem w całej Europie. Bayern żąda za Ribéry'ego 80 mln euro, co jeszcze kilka miesięcy temu było kwotą wziętą z kosmosu. A przez te kilka miesięcy Francuz nie stał się lepszy ani tym bardziej nie wygrał żadnego trofeum. Cena za Ibrę, mimo że nieprzyzwoicie wysoka, obrazuje fakt zmian jakie zaszły na rynku.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (76)