Philip Cocu zakończył karierę
Był jednym z najlepszych piłkarzy Barcelony, kiedy trenerem był Louis van Gaal. Był również ulubieńcem Katalończyków.
W trakcie dwudziestu lat grania w piłkę, sportowe szlaki przecierał wspólnie z takimi piłkarzami jak Patrick Kluivert, Luis Figo czy Frank de Boer. W sobotę Phillip Cocu oficjalnie 'zawiesił buty na kołku'. To jeden z tych zawodników, który niebywałe umiejętności piłkarskie połączył z niezłomnym charakterem i pełnym profesjonalizmem. W trakcie swojego pożegnania na Phillips Stadion, kibice PSV zgotowali mu owację na stojąco. To właśnie w Eindhoven talent Cocu zaświecił pełnym blaskiem, skąd w 1998 roku przeniósł się do stolicy Katalonii. Jego przygoda z Barceloną trwała sześć lat.
W 2008 roku Cocu przyjął propozycję zostania asystentem trenera reprezentacji Holandii, w której rozegrał 101 spotkań. W trakcie swojej kariery uchodził za jednego z najbardziej wszechstronnych zawodników w Europie. Swego czasu był przymierzany do roli skrzydłowego, zdarzało mu się również grać na środku obrony. Był niezwykle silny, jednakże szczególnie wyróżniał się swoim wyszkoleniem technicznym, więc jego walory defensywne świetnie współgrały z możliwościami gry ofensywnej. Dysponował silnym strzałem, bardzo dobrze radził sobie w walce w powietrzu. Dzięki temu w trakcie swojej kariery strzelił ogromną ilość bramek.
W trakcie meczu pożegnalnego, nie zdołał dołożyć kolejnego trafienia. Przestrzelił rzut karny, jednakże tego wieczoru nie miało to najmniejszego znaczenia. W swoim ostatnim spotkaniu, u boku Cocu pojawili się między innymi: Dennis Bergkamp, Arthur Numan, Andre Oijer, Marc Overmars czy Boudewijn 'Bolo' Zenden. Najbardziej wzruszający moment miał miejsce w 85. minucie pożegnalnego meczu ( PSV wygrało z ekipą 'starego' PSV 5:1), kiedy trójka dzieci Cocu uniosła tabliczkę z numerem 8. To był moment ostatecznego pożegnania.
[źródło: Sport]
W trakcie dwudziestu lat grania w piłkę, sportowe szlaki przecierał wspólnie z takimi piłkarzami jak Patrick Kluivert, Luis Figo czy Frank de Boer. W sobotę Phillip Cocu oficjalnie 'zawiesił buty na kołku'. To jeden z tych zawodników, który niebywałe umiejętności piłkarskie połączył z niezłomnym charakterem i pełnym profesjonalizmem. W trakcie swojego pożegnania na Phillips Stadion, kibice PSV zgotowali mu owację na stojąco. To właśnie w Eindhoven talent Cocu zaświecił pełnym blaskiem, skąd w 1998 roku przeniósł się do stolicy Katalonii. Jego przygoda z Barceloną trwała sześć lat.
W 2008 roku Cocu przyjął propozycję zostania asystentem trenera reprezentacji Holandii, w której rozegrał 101 spotkań. W trakcie swojej kariery uchodził za jednego z najbardziej wszechstronnych zawodników w Europie. Swego czasu był przymierzany do roli skrzydłowego, zdarzało mu się również grać na środku obrony. Był niezwykle silny, jednakże szczególnie wyróżniał się swoim wyszkoleniem technicznym, więc jego walory defensywne świetnie współgrały z możliwościami gry ofensywnej. Dysponował silnym strzałem, bardzo dobrze radził sobie w walce w powietrzu. Dzięki temu w trakcie swojej kariery strzelił ogromną ilość bramek.
W trakcie meczu pożegnalnego, nie zdołał dołożyć kolejnego trafienia. Przestrzelił rzut karny, jednakże tego wieczoru nie miało to najmniejszego znaczenia. W swoim ostatnim spotkaniu, u boku Cocu pojawili się między innymi: Dennis Bergkamp, Arthur Numan, Andre Oijer, Marc Overmars czy Boudewijn 'Bolo' Zenden. Najbardziej wzruszający moment miał miejsce w 85. minucie pożegnalnego meczu ( PSV wygrało z ekipą 'starego' PSV 5:1), kiedy trójka dzieci Cocu uniosła tabliczkę z numerem 8. To był moment ostatecznego pożegnania.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (35)