Messi na szczycie świata
Messi jest na szczycie światowego futbolu i wie to każdy, wczoraj jednak znalazł się on na szczycie świata, odwiedził powiem budynek Space Needle, symbol Seattle.
Budynek ten został zbudowany w roku 1962 i tak jak Messi jest symbolem Barcelony, tak ten wieżowiec jest symbolem Seattle. "Dlaczego więc ich nie połączyć?", zaproponowali organizatorzy pobytu Barcelony w Stanach Zjednoczonych, a jedynym czego brakowało to zgoda piłkarza.
Na sam szczyt!
Gdy wtorkowy trening się zakończył, Leo Messi udał się pod prysznic, a następnie został zawieziony do słynnego wieżowca. Na miejscu, w niespełna minutę winda zawiozła Argentyńczyka prawie na samą górę. Prawie, ponieważ na taras widokowy przeznaczony tylko dla specjalnych gości, musiał się on udać schodami.
Niesamowita sceneria
Z niesamowitą scenerią miasta za plecami, Messi pozował do serii zdjęć robionych nawet z helikoptera telewizji Barça TV. Następnie udał się na niższy poziom, gdzie również pozował do zdjęć, tym razem z futbolówką u boku. Zdjęcia te, można zobaczyć pod tym adresem.
Śpiesząc się na trening taktyczny, wyznaczony przez Pepa Guardiolę na godzinę 13:15, napastnik udał się do hotelu, mając w pamięci to, że będąc na szczycie kariery, znalazł się na szczycie świata.
Promocja klubu
Oprócz wymiarów sportowych, tournee takie jak to po USA, niesie ze sobą promocję wizerunku klubu na świecie, co wspólnie z wczorajszą wyprawą Messiego czy pracą społeczną klubu, przynosi pożądany efekt.
Podobne przedsięwzięcie zostało zrealizowane w roku 2006, gdy trener zespołu Frank Rijkaard wraz z kapitanem zespołu udali się do ośrodka NASA Johnson Space Center w Houston, gdzie mieli okazję porozmawiać z astronautami z międzynarodowej stacji kosmicznej.
[źródło: FCBarcelona.cat]
Budynek ten został zbudowany w roku 1962 i tak jak Messi jest symbolem Barcelony, tak ten wieżowiec jest symbolem Seattle. "Dlaczego więc ich nie połączyć?", zaproponowali organizatorzy pobytu Barcelony w Stanach Zjednoczonych, a jedynym czego brakowało to zgoda piłkarza.
Na sam szczyt!
Gdy wtorkowy trening się zakończył, Leo Messi udał się pod prysznic, a następnie został zawieziony do słynnego wieżowca. Na miejscu, w niespełna minutę winda zawiozła Argentyńczyka prawie na samą górę. Prawie, ponieważ na taras widokowy przeznaczony tylko dla specjalnych gości, musiał się on udać schodami.
Niesamowita sceneria
Z niesamowitą scenerią miasta za plecami, Messi pozował do serii zdjęć robionych nawet z helikoptera telewizji Barça TV. Następnie udał się na niższy poziom, gdzie również pozował do zdjęć, tym razem z futbolówką u boku. Zdjęcia te, można zobaczyć pod tym adresem.
Śpiesząc się na trening taktyczny, wyznaczony przez Pepa Guardiolę na godzinę 13:15, napastnik udał się do hotelu, mając w pamięci to, że będąc na szczycie kariery, znalazł się na szczycie świata.
Promocja klubu
Oprócz wymiarów sportowych, tournee takie jak to po USA, niesie ze sobą promocję wizerunku klubu na świecie, co wspólnie z wczorajszą wyprawą Messiego czy pracą społeczną klubu, przynosi pożądany efekt.
Podobne przedsięwzięcie zostało zrealizowane w roku 2006, gdy trener zespołu Frank Rijkaard wraz z kapitanem zespołu udali się do ośrodka NASA Johnson Space Center w Houston, gdzie mieli okazję porozmawiać z astronautami z międzynarodowej stacji kosmicznej.
[źródło: FCBarcelona.cat]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (9)