Txiki Begiristain... kontuzjowany
Członkowie zarządu FC Barcelony mają czas na wszystko - na oglądanie meczów, na treningi, wyjazdy turystyczne, zakupy - i na granie w piłkę nożną. Podnieśli rękawicę rzuconą przez zarząd Seattle Sounders i rozegrali mecz we wspaniałym kompleksie sportowym Starfire w Tukwili, miasteczku niedaleko Seattle. Nie było to łatwe zadanie, ponieważ wielu "oficjeli" Sounders w przeszłości grało w profesjonalnych klubach piłkarskich. Barça miała w swoich szeregach byłego mistrza Hiszpanii Txikiego Begiristaina oraz wielu młodszych zawodników - Dumę Katalonii w tym spotkaniu reprezentowali między innymi synowie Laporty, Unzue, Boixa, oraz brat Xaviego. Z powodu urazu nie mógł za to wystąpić sam prezydent Laporta, który musiał odegrać rolę trenera, obserwującego poczynania kolegów zza linii bocznej.
Dżentelmeni, na co dzień widywani w najlepszych garniturach, a nie w szortach i koszulkach pokazali, że nie tylko piłkarze FC Barcelony potrafią kopać futbolówkę. Szczególną formą błysnął szef marketingu, Lander Unzueta, był piłkarz... ręczny. W obronie przed atakami Sounders bronili klubowej bramki wiceprezydenci Joan Boix i Rafael Yuste, którzy przypomnieli sobie lata gry w Martínenc. Na murawie pojawili się również Jaume Ferrer, Ignaci Macia i Xavier Bagues. Albert Perrin, człowiek odpowiedzialny w Barcelonie za relacje międzynarodowe, wbiegł na boisko pod koniec spotkania.
Ekipa działaczy pokazała wielki charakter - przegrywając 0:3, potrafili dogonić wynik i wyrównać na 3:3, po bramkach Txikiego, syna Juana Unzue oraz Xaviera Sali i Martína. Złym wspomnieniem po meczu będzie na pewno kontuzja, której nabawił się Txiki Begiristain. Sekretarzowi technicznemu Barçy pod koniec spotkania odnowił się uraz łydki, z którym zmagał się w grudniu zeszłego roku i musiał oddać się pod opiekę lekarzy klubu.
Teraz, kiedy drużyna działaczy poczuła "wiatr w żaglach", po rozegraniu dobrego spotkania i wspaniałej drugiej połowie, podnoszą się głosy, że kolejnym jej przeciwnikiem powinien być pierwszy zespół FC Barcelony!
[źródło: Sport]
Dżentelmeni, na co dzień widywani w najlepszych garniturach, a nie w szortach i koszulkach pokazali, że nie tylko piłkarze FC Barcelony potrafią kopać futbolówkę. Szczególną formą błysnął szef marketingu, Lander Unzueta, był piłkarz... ręczny. W obronie przed atakami Sounders bronili klubowej bramki wiceprezydenci Joan Boix i Rafael Yuste, którzy przypomnieli sobie lata gry w Martínenc. Na murawie pojawili się również Jaume Ferrer, Ignaci Macia i Xavier Bagues. Albert Perrin, człowiek odpowiedzialny w Barcelonie za relacje międzynarodowe, wbiegł na boisko pod koniec spotkania.
Ekipa działaczy pokazała wielki charakter - przegrywając 0:3, potrafili dogonić wynik i wyrównać na 3:3, po bramkach Txikiego, syna Juana Unzue oraz Xaviera Sali i Martína. Złym wspomnieniem po meczu będzie na pewno kontuzja, której nabawił się Txiki Begiristain. Sekretarzowi technicznemu Barçy pod koniec spotkania odnowił się uraz łydki, z którym zmagał się w grudniu zeszłego roku i musiał oddać się pod opiekę lekarzy klubu.
Teraz, kiedy drużyna działaczy poczuła "wiatr w żaglach", po rozegraniu dobrego spotkania i wspaniałej drugiej połowie, podnoszą się głosy, że kolejnym jej przeciwnikiem powinien być pierwszy zespół FC Barcelony!
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (16)