Jest porozumienie ws. transferu Cesca

Rozwad

19 sierpnia 2009, 12:30

63 komentarze
FC Barcelona i Arsenal Londyn osiągnęły porozumienie ws. transferu Cesca Fabregasa. Została zawarta umowa mówiąca o tym, że piłkarz jeszcze tego lata zasili szeregi Barçy w przypadku, gdyby Arsenal Londyn nie zakwalifikował się do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Jeżeli zaś Kanonierzy pokonają w dwumeczu Celtic Glasgow, Cesc Fabregas w przyszłym roku dołączy do Barcelony za kwotę opiewającą na 30-35 milionów euro.

W pierwszym spotkaniu w Glasgow, Arsenal z Fabregasem na czele pokonał Celtic Glasgow 2:0, więc transfer Cesca w tym roku wręcz graniczy z cudem, bo ciężko spodziewać się wysokiej porażki The Gunners na własnym boisku.

Cesc Fabregas w Glasgow świetnie dowodził swoją drużyną. To on decydował o tempie rozgrywania piłki i to przez niego przechodziła każda akcja Kanonierów. Miał także duży udział przy pierwszej bramce, kiedy mocno uderzył piłkę z rzutu wolnego, a ta odbiła się od pleców Williama Gallasa i wpadła po rykoszecie do bramki obok zdezorientowanego Artura Boruca.

Tak więc dopięcie transakcji w tym roku graniczy z cudem, lecz przyjście Cesca Fabregasa po zakończeniu sezonu 2009/10 jest praktycznie pewne. Działacze Arsenalu Londyn doskonale wiedzą jakie są pragnienia młodego Katalończyka. Wiedzą, że Cesc marzy o powrocie na Camp Nou i nie chcą go tego marzenia pozbawiać. Dodatkowym aspektem jest fakt, że Cesc podczas swojego pobytu w Londynie bezustannie wykazywał się pełnią profesjonalizmu i nie ma podstaw, by robić sobie nawzajem nieprzyjemności i i rozchodzić się w niezgodzie.

Arsenal byłby skłonny sprzedać Fabregasa jeszcze tego lata, ale po odejściu Kolo Touré i Emmanuela Adebayora do Manchesteru City, sprzedanie dodatkowo kapitana zespołu mogłoby być okrutne w skutkach i totalnie "rozbić" zespół. Londyńczycy nie raz pokazywali, że liczy się dla nich przede wszystkim dobro piłkarzy. Zawodnicy chcą się rozwijać i zdobywać trofea, dlatego nie zatrzymywali na siłę i pozwoli odejść takim piłkarzom jak Henry, Hleb, Flamini, Kolo Touré czy Adebayor. Wygląda na to, że podobnie będzie w przypadku Cesca Fabregasa.

[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (63)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze