Raport z La Liga - 2. kolejka
Za nami druga kolejka La Liga, która została rozegrana po blisko dwutygodniowej przerwie, która była przeznaczona na eliminacyjne spotkania do Mistrzostw Świata 2010. Oczywiście wirus FIFA nie ominął klubów hiszpańskich, ale to zupełnie inny temat. Obecny sezon Primera División elektryzuje nie tylko kibiców na Półwyspie Iberyjskim, lecz również większość sympatyków futbolu w Europie i na świecie. Nie ulega wątpliwości, iż rywalizacja Barcelony, która w poprzednim sezonie jako pierwszy hiszpański klub zdobyła potrójną koronę, z naszpikowanym nowymi gwiazdami Realem Madryt za około 250 mln euro jest nie lada gratką dla fanów piłki nożnej. Dwaj wielcy faworyci rozegrali swoje mecze w sobotę.
Barcelona na Coliseum Alfonso Pérez zmierzyła się z Getafe, które po pierwszej kolejce hiszpańskiej ekstraklasy niespodziewanie zajmowało pozycję lidera. Gracze Barçy prezentowali się dość przeciętnie, niemniej jednak, kiedy w 58. minucie meczu na boisku pojawili się Messi i Iniesta, gra Dumy Katalonii z każdą minutą wyglądała coraz lepiej. Widać było, iż zawodnicy Barcelony nie zapomnieli tego, co prezentowali w poprzednim sezonie. Zaowocowało to bramką w 66. minucie spotkania strzeloną przez Ibrahimovicia po podaniu Abidala. Szwed asystował przy drugim golu Messiego, który padł w 80. minucie i było już po meczu. Godne uwagi jest to, że Barcelona po raz kolejny zagrała na "zero" z tyłu. Jest to już czwarte oficjalne spotkanie tego sezonu, w którym Barcelona nie straciła bramki. Daje to dużą pewność całej drużynie.
Z kolei Real Madryt grał na Cornellà-El Prat z Espanyolem Barcelona. Był to mecz szczególny dla piłkarzy Espanyolu, ponieważ było to pierwsze oficjalne ligowe spotkanie na nowym stadionie. Niestety gracze lokalnego rywala Barçy w niczym nie przypominają tych piłkarzy Espanyol z końcówki poprzedniego sezonu, którzy dzięki heroicznej walce utrzymali się w La Liga. Ostatecznie Los Blancos wygrali (3:0) po trafieniach Granero, Gutiego i C. Ronaldo. Real Madryt nie zachwycił, ale odniósł zwycięstwo, bo przeciwnik nie postawił zbyt dużych wymagań. Na uwagę zasługuje dobra gra Kaki, który odegrał ogromną rolę przy dwóch pierwszych bramkach. Pomimo powrotu do składu Metzeldera, obrona Królewskich zaprezentowała się po raz kolejny przeciętnie, jednak tym razem obyło się bez stary gola. Espanyol Barcelona ma po dwóch kolejkach zero punktów na swoim koncie. Byłoby na wyrost wyciąganie teraz pochopnych wniosków, jednak Mauricio Pochettino musi szybko zmienić coś w grze swoich podopiecznych, jeśli nie chce powtórki z poprzedniego sezonu.
Atlético Madryt po dość nieoczekiwanej porażce (0:3) z Malagą zmierzyło się na Vicente Calderón z Racingiem Santander, który w poprzedniej kolejce przegrał u siebie (1:4) z Getafe. Kibice w Madrycie liczyli na gładkie zwycięstwo, jedna to spotkanie zakończyło się remisem (1:1) po bramkach Jurado dla Atlético Madryt i Serrano dla Racingu Santander. Wydaje się, że wypowiedź trenera Los Colchoneros Abel Resino w pełni oddaje sytuację w jakiej obecnie znajduje jego zespół. "Jest rzeczą oczywistą, iż nie zagraliśmy wielkiego meczu, mimo że mieliśmy sytuacje bramkowe. Taki jest futbol i musimy iść dalej z podniesioną głową. Jeśli teraz stracimy wiarę w siebie, to w nasze poczynania wkradnie się nerwowość". Idealną okazją dla piłkarzy Atlético Madryt do odbudowania zaufania wśród swoich kibiców jest pojedynek z Barceloną, który odbędzie się na Camp Nou. Mecze pomiędzy tymi drużynami są zawsze niezwykle ciekawe i obfitują w dużą ilość goli, z pewnością tego pojedynku nie trzeba reklamować kibicom ligi hiszpańskiej, a gracze Resino zrobią wszystko, by po trzech kolejkach mieć na swoim koncie więcej niż tylko jeden punkt.
Przed meczem Sevilli z Realem Saragossa, I. Uche powiedział: "Musimy biegać więcej niż Sevilla. Mimo że nasi przeciwnicy przegrali w pierwszej kolejce, to z pewnością gracze Sevilli wyjdą na boisko mocno zmotywowani". Podopieczni Manolo Jiméneza wyszli na boisko bardzo zmotywowani, Sevilla wygrała gładko (4:1) po dwóch bramkach Luisa Fabiano oraz trafieniach Konko i Perottiego. Jedynego gola dla Realu Saragossa zdobył Arizmendi. Sevilla tym spotkaniem udowodniła, iż porażka (0:2) z Valencią była tylko wypadkiem przy pracy i gracze ze stolicy Andaluzji będą się liczyć w walce o najwyższe miejsca w La Liga. Jeśli mowa o Nietoperzach, to należy podkreślić wspaniałą grę z Realem Valladolid i zwycięstwo (4:2) na wyjeździe po bramkach D. Silvy, Villi 2x i Maty. Na uwagę zasługuje wspaniała gra tercetu Silva-Villa-Mata. Z kolei Malaga po zdeklasowaniu na własnym stadionie Atlético Madryt (3:0) uległa Deportivo La Coruña na El Riazor (0:1) po golu zdobytym przez L. Filipe. Rzeczywistość boiskowa potwierdziła słowa obrońcy Los Blanquiazules Juana Rodrígueza, który przed tym spotkaniem powiedział: "Zwycięstwo Malagi nad Atlético Madryt w pierwszej kolejce jest pewną niespodzianką". Druga kolejka Primera División nie była zbyt szczęśliwa dla beniaminków, tylko Tenerife wygrało swoje spotkanie (2:1) z Osasuną Pampeluna. Przed tym meczem w drużynie prowadzonej przez José Luisa Oltrę można było usłyszeć głosy, iż "po tylu latach czekania, czas najwyższy pograć trochę w La Liga". Brawa za postawę, ale do tego celu jeszcze jednak daleka droga.
Barcelona na Coliseum Alfonso Pérez zmierzyła się z Getafe, które po pierwszej kolejce hiszpańskiej ekstraklasy niespodziewanie zajmowało pozycję lidera. Gracze Barçy prezentowali się dość przeciętnie, niemniej jednak, kiedy w 58. minucie meczu na boisku pojawili się Messi i Iniesta, gra Dumy Katalonii z każdą minutą wyglądała coraz lepiej. Widać było, iż zawodnicy Barcelony nie zapomnieli tego, co prezentowali w poprzednim sezonie. Zaowocowało to bramką w 66. minucie spotkania strzeloną przez Ibrahimovicia po podaniu Abidala. Szwed asystował przy drugim golu Messiego, który padł w 80. minucie i było już po meczu. Godne uwagi jest to, że Barcelona po raz kolejny zagrała na "zero" z tyłu. Jest to już czwarte oficjalne spotkanie tego sezonu, w którym Barcelona nie straciła bramki. Daje to dużą pewność całej drużynie.
Z kolei Real Madryt grał na Cornellà-El Prat z Espanyolem Barcelona. Był to mecz szczególny dla piłkarzy Espanyolu, ponieważ było to pierwsze oficjalne ligowe spotkanie na nowym stadionie. Niestety gracze lokalnego rywala Barçy w niczym nie przypominają tych piłkarzy Espanyol z końcówki poprzedniego sezonu, którzy dzięki heroicznej walce utrzymali się w La Liga. Ostatecznie Los Blancos wygrali (3:0) po trafieniach Granero, Gutiego i C. Ronaldo. Real Madryt nie zachwycił, ale odniósł zwycięstwo, bo przeciwnik nie postawił zbyt dużych wymagań. Na uwagę zasługuje dobra gra Kaki, który odegrał ogromną rolę przy dwóch pierwszych bramkach. Pomimo powrotu do składu Metzeldera, obrona Królewskich zaprezentowała się po raz kolejny przeciętnie, jednak tym razem obyło się bez stary gola. Espanyol Barcelona ma po dwóch kolejkach zero punktów na swoim koncie. Byłoby na wyrost wyciąganie teraz pochopnych wniosków, jednak Mauricio Pochettino musi szybko zmienić coś w grze swoich podopiecznych, jeśli nie chce powtórki z poprzedniego sezonu.
Atlético Madryt po dość nieoczekiwanej porażce (0:3) z Malagą zmierzyło się na Vicente Calderón z Racingiem Santander, który w poprzedniej kolejce przegrał u siebie (1:4) z Getafe. Kibice w Madrycie liczyli na gładkie zwycięstwo, jedna to spotkanie zakończyło się remisem (1:1) po bramkach Jurado dla Atlético Madryt i Serrano dla Racingu Santander. Wydaje się, że wypowiedź trenera Los Colchoneros Abel Resino w pełni oddaje sytuację w jakiej obecnie znajduje jego zespół. "Jest rzeczą oczywistą, iż nie zagraliśmy wielkiego meczu, mimo że mieliśmy sytuacje bramkowe. Taki jest futbol i musimy iść dalej z podniesioną głową. Jeśli teraz stracimy wiarę w siebie, to w nasze poczynania wkradnie się nerwowość". Idealną okazją dla piłkarzy Atlético Madryt do odbudowania zaufania wśród swoich kibiców jest pojedynek z Barceloną, który odbędzie się na Camp Nou. Mecze pomiędzy tymi drużynami są zawsze niezwykle ciekawe i obfitują w dużą ilość goli, z pewnością tego pojedynku nie trzeba reklamować kibicom ligi hiszpańskiej, a gracze Resino zrobią wszystko, by po trzech kolejkach mieć na swoim koncie więcej niż tylko jeden punkt.
Przed meczem Sevilli z Realem Saragossa, I. Uche powiedział: "Musimy biegać więcej niż Sevilla. Mimo że nasi przeciwnicy przegrali w pierwszej kolejce, to z pewnością gracze Sevilli wyjdą na boisko mocno zmotywowani". Podopieczni Manolo Jiméneza wyszli na boisko bardzo zmotywowani, Sevilla wygrała gładko (4:1) po dwóch bramkach Luisa Fabiano oraz trafieniach Konko i Perottiego. Jedynego gola dla Realu Saragossa zdobył Arizmendi. Sevilla tym spotkaniem udowodniła, iż porażka (0:2) z Valencią była tylko wypadkiem przy pracy i gracze ze stolicy Andaluzji będą się liczyć w walce o najwyższe miejsca w La Liga. Jeśli mowa o Nietoperzach, to należy podkreślić wspaniałą grę z Realem Valladolid i zwycięstwo (4:2) na wyjeździe po bramkach D. Silvy, Villi 2x i Maty. Na uwagę zasługuje wspaniała gra tercetu Silva-Villa-Mata. Z kolei Malaga po zdeklasowaniu na własnym stadionie Atlético Madryt (3:0) uległa Deportivo La Coruña na El Riazor (0:1) po golu zdobytym przez L. Filipe. Rzeczywistość boiskowa potwierdziła słowa obrońcy Los Blanquiazules Juana Rodrígueza, który przed tym spotkaniem powiedział: "Zwycięstwo Malagi nad Atlético Madryt w pierwszej kolejce jest pewną niespodzianką". Druga kolejka Primera División nie była zbyt szczęśliwa dla beniaminków, tylko Tenerife wygrało swoje spotkanie (2:1) z Osasuną Pampeluna. Przed tym meczem w drużynie prowadzonej przez José Luisa Oltrę można było usłyszeć głosy, iż "po tylu latach czekania, czas najwyższy pograć trochę w La Liga". Brawa za postawę, ale do tego celu jeszcze jednak daleka droga.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (9)