W środowy wieczór Inter Mediolan podejmował na swoim boisku FC Barcelonę. Spotkanie mogło podobać się kibicom pod każdym względem, za wyjątkiem jednego - nie padły w nim bramki. Mimo to fani Barçy mogą być zadowoleni z postawy swoich piłkarzy w meczu z wymagającym rywalem.
Mecz był reklamowany jako pojedynek dwóch napastników, którzy latem stali się bohaterami jednej z najdłuższych sag na rynku transferowym. Niestety ani Zlatan Ibrahimović, ani Samuel Eto'o nie wspięli się dziś na wyżyny swoich możliwości.
Pierwsza połowa bez fajerwerków
Już w 2. minucie na bramkę Interu groźnie uderzał Leo Messi. W 8. minucie Zlatan Ibrahimović fantastycznie przyjął piłkę i sytuacyjnym strzałem próbował pokonać Cesara. Po chwili wrzutkę w polu karnym przeciął Leo Messi, lecz po jego "główce" futbolówka znów nie znalazła drogi do siatki.
Pierwsza składna akcja Interu miała miejsce dopiero w 28. minucie. W pole karne wpadł Milito i po kilku zwodach oddał mocny strzał na bramkę Valdésa, który świetnie poradził sobie z trudnym uderzeniem. W 32. minucie zza "szesnastki" gola próbował zdobyć Sneijder, również bez rezultatu. W 41. minucie nadarzyła się doskonała okazja do skarcenia Włochów. Po pięknym rozegraniu, które całkowicie zmyliło defensywę Interu, Keita nie trafił do pustej bramki. Przed samą przerwą kolejny groźny strzał zanotował Messi, lecz Cesar z najwyższym trudem wybił piłkę ponad poprzeczkę.
Rosnąca przewaga
W chwilę po gwizdku, Barcelona mogła stracić gola za sprawą Sneijdera, ale Holender pomylił się o kilka centymetrów. Po chwili Daniel Alves popisał się kapitalna wrzutką wprost do Zlatana Ibrahimovicia, jednak będący 5 metrów od bramki Szwed niecelnie uderzył piłkę, która przeleciała ponad poprzeczką.
Od 60. minuty FC Barcelona zaczęła stopniowo zamykać Inter na własnej połowie. Mnożyły się prostopadłe podania i rosły statystyki posiadania piłki, niestety nie przełożyło się to na gole dla bordowo-granatowych. W 72. minucie mogło być 1:0, niestety, po podaniu Henry'ego w polu bramkowym nawzajem przeszkadzali sobie sobie Messi z Alvesem. Czarować w 76. minucie próbował jeszcze Thierry Henry, lecz jego sztuczki techniczne były dziś całkowicie bezproduktywne. Barcelonie nie pomogło nawet wprowadzenie na miejsce Francuza Andresa Iniesty. Mimo upartych ataków Blaugrany do ostatniego gwizdka arbitra, mecz zakończył się wynikiem 0:0.
Było dobrze, choć mogło być lepiej
FC Barcelona rozegrała dziś dobre spotkanie. Mimo iż pierwsza połowa była dość wyrównana, druga odsłona zdecydowanie stała pod znakiem dominacji drużyny Pepa Guardioli. Choć Barça nie zdołała wywieźć z San Siro trzech punktów, jej postawa mogła się podobać. Niestety, Dumie Katalonii brakowało dziś precyzji pod bramką przeciwnika, ale zważywszy na początkową fazę sezonu, który dopiero się rozpoczął, występ naszych piłkarzy z pewnością można zaliczyć do udanych.
Inter: Julio César; Maicon, Lucio, Samuel, Chivu; Muntari (Stanković, 61'), Motta, Sneijder (Santon, 79'), Zanetti; Milito (Balotelli, 84'), Eto'o.
Barcelona: Valdés; Alves, Puyol, Piqué, Abidal; Xavi, Touré, Keita; Messi, Ibrahimović, Henry (Iniesta, 76').
Arbiter: Wolfgang Stark (Niemcy)
Żółte kartki: Henry (53'); Touré (82'); Chivu (89')
Inter Mediolan - FC Barcelona 0:0
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (361)