Oceny za mecz z Atlético

Blazeq

21 września 2009, 11:05

22 komentarze
Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy.

Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Z tym, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" są w tym wypadku kluczowe.

Valdés - 6 - Mimo wpuszczenia dwóch bramek Victor rozegrał niezłe spotkanie i pobił o 28 minut swój rekord czasu gry bez utraty bramki. Tym razem rywale znacznie częściej sprawdzali umiejętności naszego portero. Ponadto niepewna gra obrońców Barcelony sprawiała, że Valdés nie mógł w tym meczu narzekać na nudę. Zarówno przy bramce Agüero, jak i trafieniu Forlána nie był w stanie wiele zrobić, a za utratę goli należy winić jego kolegów z zespołu.

Alves - 8 - Kolejny świetny mecz w wykonaniu prawego obrońcy Barcelony. Zresztą określenie 'obrońca' nie jest w tym przypadku najszczęśliwsze, ponieważ akurat w defensywie Alves był po prostu poprawny. Natomiast jako ofensywny pomocnik spisywał się znakomicie. Pokonał bramkarza Atlético silnym uderzeniem z rzutu wolnego, a także znacząco przyczynił się do zdobycia piątej bramki, najpierw doskonale zagrywając piłkę piętą do Iniesty, a następnie świetnie dostrzegając nadbiegającego Lionela.

Czyhrynski - 6 - Po bardzo udanym debiucie w spotkaniu z Getafe przyszedł czas na słabszy występ. Przy bramce zdobytej przez Agüero nie popisał się on ani wielkim poświęceniem, ani szybkością. W przeciągu całego spotkania grał niepewnie i nonszalancko. Otrzymał żółtą kartkę za nieprzepisowe powstrzymywanie Agüero. Warto jednak zauważyć, że Ukrainiec zdaje się być specjalistą od odbiorów i nawet w tym spotkaniu zanotował ich aż dziesięć, co jest wynikiem wręcz doskonałym. Również jego długie piłki posyłane co jakiś czas na skrzydła należy ocenić wysoko. Miejmy nadzieję, że w kolejnych spotkaniach zagra zdecydowanie równiej.

Piqué - 8 - Od dłuższego czasu możemy oglądać Gerarda pewnego, zdecydowanego i świetnie wyprowadzającego piłkę. Nie inaczej było w pojedynku z Atlético, w którym Piqué przez 74 minuty przebywania na boisku spisywał się znakomicie. Zanotował on dziewięć odbiorów i wiele niezwykle dokładnych crossów. Bardzo dobrze asekurował prawą stronę obrony, gdy Alves znajdował się na połowie przeciwnika. Niestety gry obrońcy nie można oceniać tylko na podstawie indywidualnych interwencji, a formacja obronna z pewnością nie spisywała się najlepiej. Wydaje się, że przede wszystkim zabrakło zgrania i komunikacji na boisku. Niemniej jednak forma Piqué może napawać optymizmem.

Maxwell - 6 - Gra lewego obrońcy nie wyglądała może olśniewająco, ale solidności Brazylijczykowi odmówić nie można. Często unikał on zdecydowanych interwencji i zbyt łatwo dawał się spychać w stronę bramki podczas pojedynków na lewym skrzydle. Nie angażował się również przesadnie często w ofensywne poczynania zespołu, co mogło być podyktowane decyzjami Guardioli. Jego podania były zazwyczaj dokładne, a kilkoma odbiorami uspokoił sytuację na boisku. Nie ustrzegł się jednak paru strat, które mogły się dla Barcelony źle skończyć. Mimo wszystko występ Maxwella należy ocenić jak najbardziej pozytywnie.

Busquets - 6 - Sergio przeplatał znakomite zagrania z fatalnymi stratami. Po jego niedokładnym podaniu głową, Agüero przechwycił piłkę i zdobył bramkę na 1:4. Nierówną postawę reprezentanta Hiszpanii doskonale obrazują statystyki: pięć strat przy zaledwie trzech odbiorach to, jak na defensywnego pomocnika wynik mizerny. O ile z obronnych zadań nie wywiązywał się najlepiej, to w ofensywie spisywał się nad wyraz dobrze. Już na początku spotkania posłał dokładną prostopadłą piłkę do Ibrahimovicia, którą Szwed pewnie wykorzystał. Dla drużyny byłoby lepiej, gdyby Sergio znalazł złoty środek między odwagą a rozwagą.

Xavi - 8 - Tak długo jak Xaviego omijają kontuzje, Barcelona pokazuje magię. Od zwycięskich Mistrzostw Europy rozgrywający reprezentacji Hiszpanii nie miał w zasadzie żadnych wahań formy. Obrońcy Atlético także mieli okazję przekonać się, jak nieprzewidywalny i niesamowicie precyzyjny potrafi być kapitan Barcelony, kiedy to w 15. minucie otworzył on drogę do bramki Messiemu. Pozostaje nam tylko życzyć Xaviemu zdrowia i czekać na kolejne spektakle.

Keita - 7 - Malijczyk dość niespodziewanie stał się w tym sezonie najbardziej eksploatowanym zawodnikiem w ekipie Pepa Guardioli. Regularna gra najwyraźniej ma korzystny wpływ na formę pomocnika, który od początku sezonu prezentuje się bardzo dobrze. Ustawiony bliżej napastników, niż to miało miejsce w zeszłym sezonie, częściej oddaje strzały, a co najważniejsze zdobywa bramki. W spotkaniu z Atlético wykończył znakomitą akcję Messiego, odnajdując się w polu karnym niczym rasowy napastnik. Wciąż można jednak ponarzekać na to, że zbyt często traci piłki i rzadko wspiera defensywę.

Henry - 6 - Francuz dobrze rozpoczął zawody fantastycznie uderzając z dystansu, ale piłka trafiła w poprzeczkę. Niestety później nie było już tak dobrze. Henry zanotował aż 12 strat, a wygrane pojedynki na lewym skrzydle można zliczyć na palcach jednej ręki. Mimo słabej dyspozycji zdołał jednak kilka razy dobrze dograć piłkę w pole karne, a po jednym z jego dośrodkowań Messi był bliski zdobycia bramki. Oby na najważniejsze spotkania wrócił Henry z ubiegłego sezonu.

Ibrahimović - 7 - Kolejny mecz i kolejna bramka Szweda. Tym razem wpisał się na listę strzelców już po minucie gry, wykorzystując dobre podanie Busquetsa. W 41. minucie świetnie zagrał do Messiego, a ten w polu karnym zabawił się z obrońcami i wyłożył piłkę do Keity, który okazji nie zmarnował. Zlatan z meczu na mecz staje się bardziej pewny siebie. Coraz częściej decyduje się na dryblingi i niekonwencjonalne zagrania. Widać, że kombinacyjna gra Barcelony odpowiada Szwedowi, a straty i nieporozumienia wynikające z braku zgrania są coraz rzadsze.

Messi - 9 - Choć pewnie sami zainteresowani woleliby, żeby ich gry w takim aspekcie nie rozpatrywać, to rywalizacja Messiego z Ronaldo o miano najlepszego zawodnika i strzelca ligi hiszpańskiej rozpoczęła się na dobre. Obaj zawodnicy zdobyli w tej kolejce po dwie bramki, a Messi dołożył jeszcze asystę. Skupmy się jednak na Lionelu, który rozegrał fantastyczne spotkanie. Jego dryblingi i zaskakujące podania sprawiały, że obrońcy Atlético byli zagubieni. Widać u Argentyńczyka chęć współpracy ze Zlatanem, a jej owocem była bramka Keity. Tak grającemu Lionelowi po prostu trzeba wybaczyć zbytni egoizm w niektórych sytuacjach oraz liczne straty. Jego wpływ na grę zespołu jest ogromny.

Rezerwowi:

Márquez - 6 - W 74. minucie spotkania zmienił Piqué. Wraz z Dmytro nie zdołał powstrzymać Forlána, który strzałem zza pola karnego pokonał Valdésa. Jego długie podania były jak zwykle bardzo precyzyjne i przez kwadrans, w którym przebywał na boisku, Meksykanin bardzo dobrze radził sobie z wyprowadzaniem piłki. Zdrowy Márquez daje Guardioli większe pole do manewru przy rotacjach oraz pozwala z większym spokojem zapatrywać się na zimowe wyjazdy Keity i Touré na PNA.

Iniesta - 6 - Zmienił w 64. minucie Xaviego i zaprezentował się z dobrej strony. To on był jednym z głównych bohaterów ostatniej akcji bramkowej Barcelony. Mimo wielu świetnych zagrań nietrudno zauważyć, że Iniesta na pozycji Hernándeza to nie jest idealne rozwiązanie. Przez niespełna 30 minut gry Andrés zanotował więcej strat, niż Xavi przez ponad godzinę. Jego kreatywność jest potrzebna, ale zespół więcej zyska, gdy obaj filigranowi pomocnicy zagrają na swoich nominalnych pozycjach.

Pedro - bez oceny - Zmienił Ibrahimovicia w 84. minucie spotkania. Poza jednym niedokładnym przyjęciem piłki i dwoma stratami niczym się nie wyróżnił.
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (22)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze