Oceny za mecz z Racingiem

SZUMI

24 września 2009, 00:28

39 komentarzy
Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy.

Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Z tym, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" są w tym wypadku kluczowe.

Valdés - 5 - Ocena wyjściowa: nie miał okazji się wykazać, przy bramce bez najmniejszych szans.

Alves - 7 - Diabeł Tasmański ponownie w akcji. Tym razem nie strzelił, nie asystował, ale to on wykazywał najwięcej ochoty do gry i toczył pojedynki na prawym skrzydle z Oscarem Serrano kiedy wydawało się, że żadnemu innemu zawodnikowi nie chce się już biegać. Nieustępliwy jak zawsze.

Puyol - 6 -Bez rażących błędów, ale i bez fajerwerków, poprawny występ. Mimo że występy Carlesa są często naprawdę dobre, to kiedy obok niego na boisku przebywa Piqué, ciężko zauważyć grę kapitana Barcelony.

Piqué - 8 - Druga bramka stopera Barcelony w historii jego występów ligowych w barwach katalońskiego klubu. Pierwszą chyba pamięta każdy kibic. Nawet ten 'z krótkim stażem'. Bezbłędny z tyłu, dopiero po jego zejściu Barcelona straciła bramkę. Większość ze spędzonych na boisku minut wyglądał niczym uciekinier z planu Szeregowca Ryana. Jego oddanie sprawom klubu jest nieprawdopodobne. Godny kontynuator roli Carlesa 'Waleczne serce' Puyola.

Abidal- 6 - Jedna strata po rozprężeniu przy 3:0 mogła się źle skończyć. Poza tym całkiem dobry występ Francuza, często bardzo dobrze się ustawiał i wyłuskiwał piłkę.

Busquets - 6 - Dobry w defensywie, niezbyt widoczny w ofensywie. Nie popełnił żadnego rażącego błędu w stylu meczu z Atletico, przerywał dużo akcji dzięki swojej umiejętności świetnego ustawiania się. Ogólnie patrząc na jego interwencje w defensywie zawsze kojarzy mi się postępowanie pająka, który rozstawia wszystkie odnóża, aby zwabić ofiarę.

Xavi - 7 - Jeśli sercem drużyny jest Puyol czy Piqué, ręką wykonującą egzekucje Messi lub Ibrahimović, to mózgiem organizmu o nazwie Barcelona jest z cała pewnością niepozorny Katalończyk. Nawet jeśli nie jest bardzo widoczny, to i tak wyraźnie steruje przepływem informacji w drużynie. Dzięki niemu Barcelona pokazuje magię.

Keita - 8 - Zestaw pomocników z meczu przeciwko Atletico wystąpił również w meczu z Racingiem. Tym razem najlepszy okazał się Malijczyk, który jest najbardziej eksploatowanym piłkarzem z pola w ekipie Guardioli. Widać wyraźnie czemu Pep tak docenia tego zawodnika. Radzi sobie z każdym zadaniem wyznaczonym przez trenera. Zajmował się kreowaniem gry, strzelaniem i bronieniem. Widać, że regularne występy wyraźnie służą piłkarzowi rodem z Afryki.

Henry - 4 - Jeden ze słabych meczów w historii jego występów. Na skrzydle notował dużo strat, często się przewracał, opóźniał drużynę. Kiedy przesunięty został na środek napaści przestał być z kolei w ogóle widoczny, choć trzeba pamiętać, że wtedy Barcelona raczej chciała spokojnie doczekać końca meczu. Francuz źle wszedł w nowy sezon.

Ibrahimović - 8 - Gol, asysta, słupek. A wszystko w 6 minut. Można rzec: Instant Zlatan. Najlepsze spotkanie Szweda w drużynie Barcelony. Pokazał szczyptę magii, zwłaszcza w dograniu do Piqué. Za zbytnia waleczność, co wydawało po pierwszych meczach nierealne, ukarany żółtym kartonikiem. Opuścił plac gry ze względu na kontuzję, która nie wiadomo na jak długo wykluczy go z gry.

Messi - 9 - Dwie bramki rzadkiej urody po indywidualnych akcjach i asysta przy bramce Zlatana. Niewiele trzeba dodawać. Argentyńczyka można nazywać "The Irresistible One". Jego wpływ na grę zespołu, a zwłaszcza wyniki, jest trudny do przecenienia.

Rezerwowi:

Márquez - 5 -Wszedł na 34 minuty w miejsce okaleczonego Gerarda Piqué. Zagrał kilka dobrych piłek do przodu, ale nie pozostaje bez winy przy bramce Oscara Serrano, kiedy dostał tzw. siatkę.

Iniesta - 5 - Strach spoziera z jego oczu, a w większości zagrań widać niepewność. Ucieka od kontaktu fizycznego z przeciwnikiem. O ile może to nie mieć wpływu na przeciętnego grajka, o tyle w przypadku kogoś o tak nieprzeciętnych umiejętnościach strach naprawdę może petryfikować działania. Oby Pep Guardiola lub psycholog klubowy jak najszybciej wyleczyli gracza rodem z La Manchy.

Pedro -5 - Wszedł na boisko za Ibrahimovicia w 52 minucie. Tyle o nim można powiedzieć. Niby nie tracił piłki, ale też niewiele wniósł w poczynania ofensywne drużyny. A przecież tego od niego z całą pewnością oczekiwał Pep i kibice.
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (39)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze