Bojan: Moi znajomi narzekają na sędziów - wywiad
Po 47 dniach absencji wielce prawdopodobne jest, że Bojan powróci do składu Barcelony na wyjazdowy mecz z Valencią. Młody piłkarz kontuzji nabawił się w pierwszym ligowym meczu ze Sportingiem Gijon. W ostatnim czasie wokół gracza Barçy było wiele kontrowersji, związanych z rzekomo nieuzasadnioną nieobecnością w kadrze Hiszpanii na Mistrzostwa Świata U-20 (Hiszpania odpadła w 1/8 finału - przyp. red.).
MD: Zapomniałeś już o kontuzji?
Bojan: Czuję się świetnie, ciężko trenuję i muszę ponownie złapać meczową formę.
Martwiłeś się tak długą nieobecnością?
Nie, byłem spokojny. Myślę, że wrócę do drużyny jeszcze silniejszy i pomogę zespołowi.
Możesz wrócić już na mecz z Valencią, w miejscu, gdzie strzeliłeś bramkę w finale Copa del Rey. Drobiazg.
Mecz na Mestalla na zawsze zostanie w mojej pamięci. Jestem zachwycony możliwością powrotu na ten stadion, ale decyzja, czy zagram, zależeć będzie od trenera.
Czy byłeś zły, oglądając potyczki kolegów spoza boiska?
Nie byłem zły. Oczywiście, bardzo chciałem wrócić do zespołu. Kiedy piłkarz jest poza grą, musi jak najszybciej do niej wrócić. Byłem jednak spokojny i dumny, będąc częścią tak wspaniałej ekipy. Czasami trzeba spojrzeć z boku, by zobaczyć, w jak wielkim projekcie się uczestniczy, gdyż będąc w środku drużyny, żyje się swoim rytmem i ciężko to dostrzec. Tak właśnie stało się w moim przypadku.
Czego się dowiedziałeś, patrząc na klub z zewnątrz?
Bardzo wielu rzeczy. Doświadczyłem wielkości klubu, słuchałem opinii ludzi, Oglądałem mecze Barçy ze znajomymi, a jest to rzecz, której nie robiłem przez wiele lat. Odkryłem nieznane przedtem dziedziny życia związane z Barceloną.
Jakie mecze widziałeś wraz z przyjaciółmi?
Spotkanie z Interem i Racingiem.
I co mówili?
(Śmiech) Strasznie narzekali. To było coś niesamowitego, gdyż od czasu mojego pobytu w pierwszym zespole nie widziałem jeszcze meczu z wysokości trybun. Obecne na meczu opinie ludzi, protesty, okrzyki... Świetne uczucie.
Czy Twoi znajomi narzekali na sędziów?
O tak, przecież to Katalończycy... (Śmiech)
Sędziowie nie podyktowali jeszcze żadnego rzutu karnego dla Barcelony. Jak to interpretujesz?
Oczywiście, było kilka sytuacji, w których karne były oczywiste, ale sędziowie się po prostu pomylili. Musimy grać szybko i dynamicznie, karne na pewno jeszcze będą. Same jedenastki nie są jednak ważne, ważniejsza jest piłka umieszczona w siatce.
Jak układają się Twoje kontakty z trenerem?
W porządku, współpraca układa się bardzo dobrze. To niewątpliwie pomaga mi w pracy.
Na treningach ciągle poprawiasz swoje błędy?
Pewnie, to logiczne. Mam dopiero 19 lat i muszę się jeszcze dużo uczyć, a trener o tym wie. Pep wie o futbolu bardzo dużo i jest to niewątpliwe przywilej, że mogę się uczyć pod jego okiem.
Sądzisz, że drużyna osiągnęła już formę z zeszłego sezonu, czy wciąż czegoś brakuje?
Jestem zdania, że nie powinniśmy narzekać. Poprzedni sezon zakończyliśmy samymi sukcesami i ważne jest, iż obecnie jesteśmy na dobrej drodze do sukcesu. Gramy szybką, dynamiczną piłkę, która stoi na wysokim poziomie. Myślimy o każdym dniu, jesteśmy bardziej zjednoczeni i nie rozpamiętujemy przeszłości. Po prostu cieszymy się naszą pracą i żyjemy teraźniejszością. A skoro wygrywamy i prowadzimy w tabeli, to znaczy, że wszystko jest w porządku.
Czy Barcelona jest faworytem rozgrywek?
Nie sądzę. Jest dopiero październik i co prawda jesteśmy liderem, ale nigdy nie wiadomo, co stanie się w następnej kolejce. Losy tytułu ważą się w kwietniu i maju, a więc przed nami sporo pracy, wiele zwycięstw i mam nadzieję, niewiele porażek. W każdym razie ciągle musimy ciężko pracować.
Widziałeś mecz Sevilli z Realem?
Tak. To normalne, że Real przegrał na Estadio Sanchez Pizjuan, gdyż Sevilla to świetna ekipa w dobrej formie. Real dokonał udanych transferów - kupił najlepszych graczy, którzy byli poza Barceloną. Jednak to my mamy najmocniejszy na świecie zespół. Piłkarze Realu to także ludzie i mają prawo do porażki.
Widzisz w zachowaniu Pellegriniego przesadny krytycyzm?
Nie, myślę, że trener zawsze ma prawo wymagać więcej. Powtarzam - wszyscy musimy mieć jednak świadomość, iż to tylko ludzie i mogą czasem przegrać - jak Sevilla czy Barça...
Słabszy dzień?
Tak. Np. Cristiano Ronaldo. Jest normalnym piłkarzem, jak my wszyscy, ale posiada w sobie coś, co sprawia, że może zrobić więcej od innych. Ale to nie oznacza, iż każdy mecz w jego wykonaniu może być genialny, gdyż każdy może mieć zły dzień.
Nie uważasz, że od piłkarzy wymaga się, aby byli jak maszyny?
Nie, nie można powiedzieć w ten sposób. To normalne, że od Barçy czy Realu oczekuje się gry na wyższym poziomie, ale nie zawsze można wygrać. Proszę zauważyć, iż ostatni, mistrzowski sezon zaczęliśmy od porażki z Numancią i remisu z Racingiem.
W ubiegłym sezonie zdobyłeś 10 bramek. Poprawisz to osiągnięcie w obecnym sezonie?
To nie w moim stylu, aby myśleć w ten sposób. Strzelone bramki dają mi pewność siebie, która z kolei pozwala zdobywać kolejne gole. Chciałbym odzyskać pewność siebie, którą miałem przed kontuzją.
Uraz Bojana spowodował wiele kontrowersji, głównie z powodu opuszczenia przez niego Mistrzostw Świata do lat 20. Joaquin Caparrós, trener Athlétic Bilbao, powiedział, że kiedy tylko Bojan wyzdrowieje, powinien dołączyć do kadry Hiszpanii.
Zabolały Cię słowa Caparrósa, który dotychczas darzył Cię sympatią?
Nie przejmuję się nimi. Razem z lekarzami mam czyste sumienie. Jeśli byłbym zdrowy, dołączyłbym do zespołu, podobnie zresztą czyniłem w poprzednich latach. Po rozmowach z piłkarską federacją doszliśmy do wniosku, że jeśli nie będę gotowy ani na pierwszą, ani na drugą część turnieju, to lepiej będzie, jeśli zostanę w Barcelonie.
Masz coś do powiedzenia Caparrósowi?
Każdy ma swoje zdanie na ten temat, ja jednak nie żywię do niego urazy. Rozumiem nieco rozgoryczenie trenera. Stracił przecież Muniaína, który został powołany do kadry U-17. Moim zdaniem Caparrós to wielki trener i należy mu się szacunek. Życzę mu wszystkiego najlepszego i mam nadzieję, że on życzy mi tego samego. Mam nadzieję, iż jakoś się to wszystko ułoży...
Xavi i Puyol nie zagrają w ostatnim meczu eliminacji do Mistrzostw Świata. Xavi z powodu kontuzji, Tarzan natomiast musi pauzować za żółte kartki. Ten 'odpoczynek' budzi jednak wiele kontrowersji. Jak ty to rozumiesz?
Porównuję to do mojej sytuacji. Jeśli piłkarze wracają do Barcelony i podjęli tę decyzję w oparciu o rozmowy z federacją, to w porządku. Nie może być mowy o żadnych kontrowersjach.
Byłeś jednym z bohaterów Copa del Rey, strzelając w finale bramkę, jednak w najważniejszym meczu sezonu, w Rzymie, nie zagrałeś ani minuty. Czy możesz to porównać do sytuacji Messiego i Xaviego z paryskiego finału?
Kiedy masz 19 lat i jesteś w zespole, który wygrał właśnie 5 tytułów, na samą myśl o tym ciarki przechodzą cię po plecach. Mając 19 lat wiem jak smakuje zwycięstwo w Lidze Mistrzów - marzenie każdego piłkarza. W ciągu tych rozgrywek zdobyłem 3 bramki i zagrałem kilka dobrych minut. Każdy chce grać, ale na boisku może wystąpić tylko 11 graczy i 3 rezerwowych. To trener wybrał zespół i szanuję jego decyzję. Trzeba podkreślić, że nie jestem jedynym zawodnikiem, który nie brał udziału w rzymskim finale.
Kolejny finał odbędzie się na Santiago Bernabéu. To dodaje rywalizacji specyficzny smaczek, prawda?
Pewnie, ja jednak bardzo chcę tam wygrać przede wszystkim dlatego, że naszym celem ponownie jest zdobycie Ligi Mistrzów. To piękny stadion, w dodatku stosunkowo niedaleko od Barcelony. To wszystko ma znaczenie, ale jeszcze raz powtarzam - celem nie jest triumf w Champions League w Madrycie, ale ogólnie rzecz biorąc - sam triumf. Mam nadzieję, że będzie nam dane tam zagrać, chociaż będzie o to bardzo trudno, gdyż do końca zostało wiele meczów. W poprzednim sezonie wyeliminowaliśmy Chelsea dzięki bramce w ostatniej minucie, tak więc cały czas trzeba twardo stąpać po ziemi.
To bardzo dyplomatyczna wypowiedź, ale czy nie wyobrażasz sobie Twojego przyjaciela, Gerarda Piqué, cieszącego się ze zwycięstwa w Lidze Mistrzów właśnie na stadionie Realu?
(Śmiech) To byłby wielki dzień dla klubu, ale żeby to osiągnąć, każdego dnia musimy ciężko pracować, aby wspólnie z Gerardem cieszyć się z tej wygranej.
[źródło: Mundo Deportivo]
MD: Zapomniałeś już o kontuzji?
Bojan: Czuję się świetnie, ciężko trenuję i muszę ponownie złapać meczową formę.
Martwiłeś się tak długą nieobecnością?
Nie, byłem spokojny. Myślę, że wrócę do drużyny jeszcze silniejszy i pomogę zespołowi.
Możesz wrócić już na mecz z Valencią, w miejscu, gdzie strzeliłeś bramkę w finale Copa del Rey. Drobiazg.
Mecz na Mestalla na zawsze zostanie w mojej pamięci. Jestem zachwycony możliwością powrotu na ten stadion, ale decyzja, czy zagram, zależeć będzie od trenera.
Czy byłeś zły, oglądając potyczki kolegów spoza boiska?
Nie byłem zły. Oczywiście, bardzo chciałem wrócić do zespołu. Kiedy piłkarz jest poza grą, musi jak najszybciej do niej wrócić. Byłem jednak spokojny i dumny, będąc częścią tak wspaniałej ekipy. Czasami trzeba spojrzeć z boku, by zobaczyć, w jak wielkim projekcie się uczestniczy, gdyż będąc w środku drużyny, żyje się swoim rytmem i ciężko to dostrzec. Tak właśnie stało się w moim przypadku.
Czego się dowiedziałeś, patrząc na klub z zewnątrz?
Bardzo wielu rzeczy. Doświadczyłem wielkości klubu, słuchałem opinii ludzi, Oglądałem mecze Barçy ze znajomymi, a jest to rzecz, której nie robiłem przez wiele lat. Odkryłem nieznane przedtem dziedziny życia związane z Barceloną.
Jakie mecze widziałeś wraz z przyjaciółmi?
Spotkanie z Interem i Racingiem.
I co mówili?
(Śmiech) Strasznie narzekali. To było coś niesamowitego, gdyż od czasu mojego pobytu w pierwszym zespole nie widziałem jeszcze meczu z wysokości trybun. Obecne na meczu opinie ludzi, protesty, okrzyki... Świetne uczucie.
Czy Twoi znajomi narzekali na sędziów?
O tak, przecież to Katalończycy... (Śmiech)
Sędziowie nie podyktowali jeszcze żadnego rzutu karnego dla Barcelony. Jak to interpretujesz?
Oczywiście, było kilka sytuacji, w których karne były oczywiste, ale sędziowie się po prostu pomylili. Musimy grać szybko i dynamicznie, karne na pewno jeszcze będą. Same jedenastki nie są jednak ważne, ważniejsza jest piłka umieszczona w siatce.
Jak układają się Twoje kontakty z trenerem?
W porządku, współpraca układa się bardzo dobrze. To niewątpliwie pomaga mi w pracy.
Na treningach ciągle poprawiasz swoje błędy?
Pewnie, to logiczne. Mam dopiero 19 lat i muszę się jeszcze dużo uczyć, a trener o tym wie. Pep wie o futbolu bardzo dużo i jest to niewątpliwe przywilej, że mogę się uczyć pod jego okiem.
Sądzisz, że drużyna osiągnęła już formę z zeszłego sezonu, czy wciąż czegoś brakuje?
Jestem zdania, że nie powinniśmy narzekać. Poprzedni sezon zakończyliśmy samymi sukcesami i ważne jest, iż obecnie jesteśmy na dobrej drodze do sukcesu. Gramy szybką, dynamiczną piłkę, która stoi na wysokim poziomie. Myślimy o każdym dniu, jesteśmy bardziej zjednoczeni i nie rozpamiętujemy przeszłości. Po prostu cieszymy się naszą pracą i żyjemy teraźniejszością. A skoro wygrywamy i prowadzimy w tabeli, to znaczy, że wszystko jest w porządku.
Czy Barcelona jest faworytem rozgrywek?
Nie sądzę. Jest dopiero październik i co prawda jesteśmy liderem, ale nigdy nie wiadomo, co stanie się w następnej kolejce. Losy tytułu ważą się w kwietniu i maju, a więc przed nami sporo pracy, wiele zwycięstw i mam nadzieję, niewiele porażek. W każdym razie ciągle musimy ciężko pracować.
Widziałeś mecz Sevilli z Realem?
Tak. To normalne, że Real przegrał na Estadio Sanchez Pizjuan, gdyż Sevilla to świetna ekipa w dobrej formie. Real dokonał udanych transferów - kupił najlepszych graczy, którzy byli poza Barceloną. Jednak to my mamy najmocniejszy na świecie zespół. Piłkarze Realu to także ludzie i mają prawo do porażki.
Widzisz w zachowaniu Pellegriniego przesadny krytycyzm?
Nie, myślę, że trener zawsze ma prawo wymagać więcej. Powtarzam - wszyscy musimy mieć jednak świadomość, iż to tylko ludzie i mogą czasem przegrać - jak Sevilla czy Barça...
Słabszy dzień?
Tak. Np. Cristiano Ronaldo. Jest normalnym piłkarzem, jak my wszyscy, ale posiada w sobie coś, co sprawia, że może zrobić więcej od innych. Ale to nie oznacza, iż każdy mecz w jego wykonaniu może być genialny, gdyż każdy może mieć zły dzień.
Nie uważasz, że od piłkarzy wymaga się, aby byli jak maszyny?
Nie, nie można powiedzieć w ten sposób. To normalne, że od Barçy czy Realu oczekuje się gry na wyższym poziomie, ale nie zawsze można wygrać. Proszę zauważyć, iż ostatni, mistrzowski sezon zaczęliśmy od porażki z Numancią i remisu z Racingiem.
W ubiegłym sezonie zdobyłeś 10 bramek. Poprawisz to osiągnięcie w obecnym sezonie?
To nie w moim stylu, aby myśleć w ten sposób. Strzelone bramki dają mi pewność siebie, która z kolei pozwala zdobywać kolejne gole. Chciałbym odzyskać pewność siebie, którą miałem przed kontuzją.
Uraz Bojana spowodował wiele kontrowersji, głównie z powodu opuszczenia przez niego Mistrzostw Świata do lat 20. Joaquin Caparrós, trener Athlétic Bilbao, powiedział, że kiedy tylko Bojan wyzdrowieje, powinien dołączyć do kadry Hiszpanii.
Zabolały Cię słowa Caparrósa, który dotychczas darzył Cię sympatią?
Nie przejmuję się nimi. Razem z lekarzami mam czyste sumienie. Jeśli byłbym zdrowy, dołączyłbym do zespołu, podobnie zresztą czyniłem w poprzednich latach. Po rozmowach z piłkarską federacją doszliśmy do wniosku, że jeśli nie będę gotowy ani na pierwszą, ani na drugą część turnieju, to lepiej będzie, jeśli zostanę w Barcelonie.
Masz coś do powiedzenia Caparrósowi?
Każdy ma swoje zdanie na ten temat, ja jednak nie żywię do niego urazy. Rozumiem nieco rozgoryczenie trenera. Stracił przecież Muniaína, który został powołany do kadry U-17. Moim zdaniem Caparrós to wielki trener i należy mu się szacunek. Życzę mu wszystkiego najlepszego i mam nadzieję, że on życzy mi tego samego. Mam nadzieję, iż jakoś się to wszystko ułoży...
Xavi i Puyol nie zagrają w ostatnim meczu eliminacji do Mistrzostw Świata. Xavi z powodu kontuzji, Tarzan natomiast musi pauzować za żółte kartki. Ten 'odpoczynek' budzi jednak wiele kontrowersji. Jak ty to rozumiesz?
Porównuję to do mojej sytuacji. Jeśli piłkarze wracają do Barcelony i podjęli tę decyzję w oparciu o rozmowy z federacją, to w porządku. Nie może być mowy o żadnych kontrowersjach.
Byłeś jednym z bohaterów Copa del Rey, strzelając w finale bramkę, jednak w najważniejszym meczu sezonu, w Rzymie, nie zagrałeś ani minuty. Czy możesz to porównać do sytuacji Messiego i Xaviego z paryskiego finału?
Kiedy masz 19 lat i jesteś w zespole, który wygrał właśnie 5 tytułów, na samą myśl o tym ciarki przechodzą cię po plecach. Mając 19 lat wiem jak smakuje zwycięstwo w Lidze Mistrzów - marzenie każdego piłkarza. W ciągu tych rozgrywek zdobyłem 3 bramki i zagrałem kilka dobrych minut. Każdy chce grać, ale na boisku może wystąpić tylko 11 graczy i 3 rezerwowych. To trener wybrał zespół i szanuję jego decyzję. Trzeba podkreślić, że nie jestem jedynym zawodnikiem, który nie brał udziału w rzymskim finale.
Kolejny finał odbędzie się na Santiago Bernabéu. To dodaje rywalizacji specyficzny smaczek, prawda?
Pewnie, ja jednak bardzo chcę tam wygrać przede wszystkim dlatego, że naszym celem ponownie jest zdobycie Ligi Mistrzów. To piękny stadion, w dodatku stosunkowo niedaleko od Barcelony. To wszystko ma znaczenie, ale jeszcze raz powtarzam - celem nie jest triumf w Champions League w Madrycie, ale ogólnie rzecz biorąc - sam triumf. Mam nadzieję, że będzie nam dane tam zagrać, chociaż będzie o to bardzo trudno, gdyż do końca zostało wiele meczów. W poprzednim sezonie wyeliminowaliśmy Chelsea dzięki bramce w ostatniej minucie, tak więc cały czas trzeba twardo stąpać po ziemi.
To bardzo dyplomatyczna wypowiedź, ale czy nie wyobrażasz sobie Twojego przyjaciela, Gerarda Piqué, cieszącego się ze zwycięstwa w Lidze Mistrzów właśnie na stadionie Realu?
(Śmiech) To byłby wielki dzień dla klubu, ale żeby to osiągnąć, każdego dnia musimy ciężko pracować, aby wspólnie z Gerardem cieszyć się z tej wygranej.
[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (5)