Słaby początek sezonu Barçy Atlètic

Blazeq

18 października 2009, 17:16

7 komentarzy
Przed rozpoczęciem rozgrywek Segunda B oczekiwania były spore. Co prawda odeszło kilku ważnych zawodników, jednak wydawało się, że poczynione przed startem sezonu wzmocnienia były wystarczające. Kilku młodych zawodników jak Gai, Dos Santos, Rochina dorosło do gry w drugim zespole Barcelony i to oni mieli być siłą tej drużyny. Takie wnioski można było przynajmniej wyciągnąć obserwując kolejne zwycięstwa Barçy Atlètic w meczach sparingowych, w których właśnie młodzież błyszczała najjaśniej.

Fatalny początek

Na inaugurację rozgrywek podopieczni Luisa Enrique podejmowali na wyjeździe Badalonę. Eskapada na obrzeża Barcelony była bardzo nieudana. Już w pierwszej połowę złudzeń pozbawili Barçę Atlètic Iván Mateo i David Prats, a po przerwie ten, który rozpoczął strzelanie dokończył dzieła zniszczenia i goście schodzili z placu gry ze spuszczonymi głowami.

Wydawało się, że mecz z takim przeciwnikiem jak rezerwy Mallorki będzie idealną okazją, by zatrzeć złe wrażenie. Początek potwierdzał słuszność tego twierdzenia. Błąd bramkarza gości wykorzystał Jonathan Soriano i już w 2. minucie Barça Atlètic wyszła na prowadzenie. Później było jednak tylko gorzej. Zespół z Balearów przejął inicjatywę i nie pozwalał gospodarzom rozwinąć skrzydeł. Gra była rwana i żaden z zespołów nie potrafił złapać swojego rytmu gry. Taki rozwój sytuacji wydawał się bardziej odpowiadać gościom, którzy coraz śmielej atakowali. Wreszcie świetną akcję przeprowadził Martín i popisał się takim podaniem, że Sergi musiał jedynie dostawić nogę. Pod koniec spotkania goście mogli jeszcze wyjść na prowadzenie, ale zabrakło skuteczności.

W trzeciej kolejce znów nie było powodów do radości. Podopieczni Luisa Enrique okazali się bardzo gościnni dla zawodników ekipy Benidorm CF i nim minęło 45 minut gry, przegrywali 0:2 po bramkach Loro i Mariano. Po przerwie swoje drugie trafienie zaliczył Mariano i było po meczu. W ostatniej minucie honor Barcelony uratował jeszcze Nolito. O radości nie mogło być jednak mowy. Trzy spotkania i zaledwie jeden punkt - nie takiego startu oczekiwano.

Możliwości jednak są

Co udowodnili młodzi zawodnicy rezerw Barcelony w wyjazdowym spotkaniu z Gavą. Prowadzenie gościom dał Socías ładując piłkę do własnej bramki. Gospodarze odpowiedzieli trafieniem Guerrero, ale później na boisku istniała już tylko Barça Atlètic. Kolejne okazje marnowali Jonathan, Gai i Soriano. Wreszcie w drugiej połowie piłka wpadła do siatki za sprawą Gaia. Wynik ustalił w 78. minucie Soriano, wykorzystując rzut karny podyktowany po zagraniu ręką największego pechowca tego spotkania, Socíasa. Pierwsze zwycięstwo stało się faktem.

Porażka 3:2 na wyjeździe z San Andreu znów popsuła nastroje w zespole. Spotkanie na wyjeździe z jednym z faworytów do awansu musiało być trudne. Dwie bramki dla Barcelony zdobył Elvis, który otworzył wynik w 19. minucie i doprowadził do remisu 2:2 w drugiej połowie. Ostatnie słowo należało jednak do gospodarzy, którym zwycięstwo zapewnił w 69. minucie Lanzarote.

Można powiedzieć, że po deszczu wreszcie pojawiło się tęcza zwiastująca lepsze czasy. Najpierw Barça Atlètic pewnie pokonała 3:0 ekipę Sabadell po trafieniach Soriano, Muniesy i Nolito, a tydzień później wywiozła trzy punkty z Logroño dzięki bramce Elvisa. Te zwycięstwa były bardzo potrzebne i pozwoliły awansować Barcelonie o kilka pozycji w tabeli.

Trudny pojedynek z Alcoyano

Wczoraj Barçy Atlètic przyszło się zmierzyć z kolejnym z faworytów do awansu. Tym razem areną zmagań było Mini Estadi. Mecz nie zdążył się na dobre zacząć, a już obrońcy gospodarzy do spółki z bramkarzem dali popis nieporadności podarowując bramkę gościom. Do nieprzemyślanego podania w stronę Rubéna Miño dopadł Curto i już w 2. minucie Alcoyano wyszło na prowadzenie. Na odpowiedź rezerw Barcelony nie trzeba było jednak długo czekać. Po strzale Edu Oriola do piłki dopadł Elvis, umieścił ją w bramce i po 9 minutach na tablicy wyników widniał remis 1:1. W pierwszej połowie szczęścia szukał jeszcze Montoya, ale bramkarz gości nie dał się zaskoczyć.

W drugiej połowie gra była wyrównana ze wskazaniem na gości. Przyjezdni powoli osiągali przewagę jednak po 16 minutach drugiej części pojedynku byli zmuszeni zmienić nastawienie na bardziej defensywne. Zbytnie protesty Carpio nie spodobały się bowiem arbitrowi i postanowił on wyrzucić impulsywnie reagującego zawodnika z boiska. Osłabiona ekipa Alcoyano zdawała się być zadowolona z remisu i nie forowała tempa. Mecz zakończył się sprawiedliwym remisem i podobnie jak w przypadku pierwszego zespołu Barcelony, należy się cieszyć z wywalczonego jednego punktu.

Na pewno Barçy Atlètic brakuje jeszcze zgrania. Z meczu na mecz prezentuje się jednak coraz lepiej. Najlepszymi strzelcami w drużynie są jak do tej pory Elvis oraz Soriano, którzy strzelili po cztery bramki.

Tutaj możecie zobaczyć terminarz, wyniki i tabelę grupy 3. Segunda B:[KLIK!]

[źródło: FCBarcelona.com/Własne]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (7)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze