Mascherano wciąż nie przedłużył kontraktu
Słaba dyspozycja w tym sezonie Liverpoolu to nie jedyny problem Rafy Beniteza. Kolejnym stał się kontrakt Javiera Mascherano, Argentyńczyk odrzucił najnowszą propozycję The Reds.
Według doniesień Daily Star, Mascherano nie złożył podpisu nad nową umową, mimo iż gwarantowała mu ona podwyższenie obecnych zarobków.
Sam zainteresowany zapytany o tę sprawę przyznał, że są momenty, w których pieniądze nie grają znaczenia. "Nigdy nie prosiłem o nowy kontrakt, ponieważ jednym jestem już związany. Nie gram w piłkę dla pieniędzy i w tej chwili nie mają one dla mnie największego znaczenia", powiedział. Mascherano dodał również, iż rozmawiał w lecie z Benitezem na temat swojej przyszłości w Liverpoolu, lecz "nic się nie wydarzyło".
Wobec odmowy przedłużenia umowy, angielskie media sugerują, że Mascherano skłania się ku Barcelonie. Kataloński gigant próbował pozyskać Javiera latem, ale Liverpool nie chciał podjąć negocjacji. Piłkarz zachowuje się jednak jak prawdziwy profesjonalista. "Nie chcę więcej mówić o Barcelonie. Jestem w Liverpoolu i dam z siebie wszystko dla drużyny", zakończył.
[źródło: Sport]
Według doniesień Daily Star, Mascherano nie złożył podpisu nad nową umową, mimo iż gwarantowała mu ona podwyższenie obecnych zarobków.
Sam zainteresowany zapytany o tę sprawę przyznał, że są momenty, w których pieniądze nie grają znaczenia. "Nigdy nie prosiłem o nowy kontrakt, ponieważ jednym jestem już związany. Nie gram w piłkę dla pieniędzy i w tej chwili nie mają one dla mnie największego znaczenia", powiedział. Mascherano dodał również, iż rozmawiał w lecie z Benitezem na temat swojej przyszłości w Liverpoolu, lecz "nic się nie wydarzyło".
Wobec odmowy przedłużenia umowy, angielskie media sugerują, że Mascherano skłania się ku Barcelonie. Kataloński gigant próbował pozyskać Javiera latem, ale Liverpool nie chciał podjąć negocjacji. Piłkarz zachowuje się jednak jak prawdziwy profesjonalista. "Nie chcę więcej mówić o Barcelonie. Jestem w Liverpoolu i dam z siebie wszystko dla drużyny", zakończył.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (15)