Odpowiedź mistrzów; Barça - Zaragoza 6:1

Robertinho

25 października 2009, 20:44

384 komentarze
Po niespodziewanej wpadce z Rubinem Kazań, pojedynek z Realem Saragossa, miał być swojego rodzaju pokutą dla piłkarzy Barcelony. O ile sama porażka była już sensacją, tak fakt, że rosyjski zespół ograł Dumę Katalonii na własnym stadionie był nie do przyjęcia. Zespół Pepa Guardioli musiał poprawić kilka ważnych elementów do tego meczu i jak się okazało, wraz ze sztabem szkoleniowym, perfekcyjnie odrobili pracę domową. "Zjawiskowa Barca" znów zagościła na Camp Nou, demolując rywali 6:1.

Już od samego początku goście nie mieli łatwego życia. W ciągu pierwszych piętnastu minut, kilkukrotnie na bramkę Carrizo uderzali Messi, Ibrahimović i Keita, jednakże za każdym razem dobrze bronił bramkarz gości. Po tym dynamicznym początku, jakby uszło lekko powietrze z zawodników Barcelony i akcje ofensywne straciły na sile. Wtedy jednak przyszła 24. minuta; rzut rożny wykonywał Xavi Hernandez, zagrał do Messiego i po jego dośrodkowaniu, pięknym szczupakiem piłkę do siatki wpakował Seydou Keita. Pięć minut później, sędzia podyktował rzut wolny dla Barçy na ok. 24 metrze. Do piłki podszedł Zlatan Ibrahimović i potężnym strzałem pod poprzeczkę pokonał bramkarza Saragossy. Drużyna Pepa Guardioli cały czas kontrolowała tempo meczu i jeszcze przed przerwą zaaplikowała rywalom trzeciego gola. Po idealnym dograniu piłki z lewej strony prze Ibrę, po raz drugi na listę strzelców wpisał się Keita i do przerwy na tablicy widniał wynik 3:0.

Po przerwie, nie wyglądało by Duma Katalonii zamierzała już odpuszczać, tylko dalej grała tak jak najlepiej potrafi. W 53. minucie fantastycznym dryblingiem popisał się Leo Messi, który po minięciu czterech rywali próbował lobować bramkarza gości. Carrizo sparował piłkę, którą wpakował do siatki Ibra. Szwed był jednak na pozycji spalonej i gola nie uznano. Jednak jak mawia polskie przysłowie "co się odwlecze to nie uciecze". Trzy minuty później, Keita odwdzięczył się za asystę przy bramce na 3:0 i po podobnej akcji, bramkę zdobył "Ibracadabra". W 78. minucie swojego jedynego gola w tym spotkaniu zdobyli goście. Najpierw sytuację sam na sam z Ewerthonem, świetnie obronił Victor Valdés, ale dobitka Lópeza przeszła po rękach "portero" Barçy i wpadła do siatki.

To jednak nie był jeszcze koniec emocji na Camp Nou, bo chwilę później na trybunach ponownie eksplodowała fala radości. Akcję w środku pola zainicjował Andres Iniesta, po czym odegrał do Messiego na prawą stronę, a ten subtelnym lobem nie dał żadnych szans Carrizo. Kiedy wydawało się, że to już koniec emocji, kropkę nad "i" postawił Seydou Keita. Malijczyk po raz kolejny najlepiej odnalazł się w polu karnym podczas rzutu rożnego i pięknym strzałem głową ustalił wynik spotkania na 6:1.

Kryzys? Nie znam człowieka...

... i chyba już nikt teraz nie ma wątpliwości, że spotkanie z Rubinem Kazań było czystym wypadkiem przy pracy. Sztab szkoleniowy wyraźnie wyciągnął wnioski z poprzedniego spotkania, bo widać było, że Barça poprawiła dokładnie te elementy, których zabrakło ostatnio. Zagrali szybciej, waleczniej i przede wszystkim z sercem. Widać było tą sportową złość i chęć wygryzienia ostatniego źdźbła trawy na Camp Nou. Cała drużyna była nad wyraz zdeterminowana (dobitnie pokazuje to chociażby statystyka posiadania piłki 76% do 24%) i gdyby dać jej jeszcze drugie 90 minut, to zapewne wybiliby z głowy jakiekolwiek chęci gry w piłkę nożną zawodnikom Saragossy. Trzeba przyznać, że zespół Marcelino Garcii miał pecha i znalazł się w nieodpowiednim momencie, w nieodpowiednim czasie. Tak naprawdę, to całe dzisiejsze spotkanie można opisywać w samych superlatywach, ale...

na największe uznanie zasługują Keita i Valdés.

Ten pierwszy zagrał najlepsze spotkanie w barwach Blaugrana, a bramkarz Barcelony potwierdził dzisiaj swoją wysoką formę, trzykrotnie popisując się doskonałymi interwencjami. Oklaski należą się również dla Zlatana Ibrahimovicia, który byłby najlepszy na boisku, gdyby nie hat-trick Keity. Jednakże wspaniała gra Szweda sprawia, że co raz mniej kibiców tęskni za Samuelem Eto'o.

Co by tu dużo nie mówić, na bezbramkowy remis Realu w Gijon, Barça odpowiedziała iście po mistrzowsku. Jak widać na boisku nie grają pieniądze, tylko zespół, a dopóki nie ma zespołu, nie ma wyników. Miejmy nadzieję, że Pep Guardioli zdoła utrzymać taką postawę swojej drużyny przez cały sezon, dzięki czemu Barcelona wciąż będzie zachwycać piłkarską Europę.

Bramki:
1:0 Keita 24'
2:0 Ibrahimović 29'
3:0 Keita 42'
4:0 Ibrahimović 56'
4:1 López 78'
5:1 Messi 80'
6:1 Keita 86'

Wszystkie gole z tego spotkania można obejrzeć tutaj.

FC Barcelona: Víctor Valdés; Puyol, Piqué (Márquez, min. 71), Czyhrynski, Maxwell; Sergio Busquets, Xavi (Jeffrén min. 82), Keita; Messi, Ibrahimovic (Bojan, min. 71), Iniesta.

Real Zaragoza: Carrizo; Pulido, Pablo Amo, Pavón, Paredes; Gabi, Abel Aguilar, Pennant (Lafita 60'), Jorge López; Ander Herrera (Songo'o min. 77), Arizmendi (Ewerthon, min. 67).

Widzów: 75653

O tym co działo się w pozostałych meczach ósmej kolejki Primera Division, dowiecie się w naszym "Raporcie z La Liga".
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (384)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze