Przed meczem z Cultural Leonesa

Looky

28 października 2009, 00:46

91 komentarzy
Czy ktoś z Was spodziewał się, że wielki Real Madryt przegra z nikomu nieznanym w Polsce Alcorcon 0:4? Przegra to w zasadzie za mało powiedziane, bo piłkarze Pellegriniego dostali konkretne lanie od trzecioligowca i do stolicy wracają z gigantycznym moralnym kacem. Gospodarze obrócili w pył wicemistrzów Hiszpanii, którzy w dodatku nie zagrali w mocno rezerwowym składzie. Niech spotkanie to będzie dla Barcelony ostrzeżeniem w starciu z Cultural Leonesa. Tym bardziej, że Pep Guardiola nie zabrał do 130-tysięcznego Leon czołowych piłkarzy swojej drużyny i postawi na graczy Barçy Atletic.

W Barcelonie zostaną Messi, Xavi, Iniesta, Ibrahimović, Piqué, Puyol oraz kontuzjowani Alves i Henry. Taka sytuacja powoduje, że szanse otrzymają w środę nie tylko rezerwowi pierwszego składu, ale także gracze drugiego zespołu, nawet tacy, jak Ivan Benitez, którzy na co dzień nie mogą liczyć na regularne występy na boiskach Segunda B. Spotkanie z Cultural będzie dla Guardioli dobrą okazją do sprawdzenia Jonathana dos Santosa, Fontàsa, Gaia Assulina i Jonatana Soriano, którzy debiuty w jego drużynie mają już za sobą.

Środowy rywal z Leon przy Barcelonie wygląda jak najuboższy krewny. W 86-letniej historii istnienia tylko raz zdołał awansować do Primera Division (sezon 1956/57), gdzie nie zagościł zresztą na długo, bowiem już po 12 miesiącach pożegnał się z tą klasą rozgrywkową. I od tamtej pory już go tam widziano. Przez większość lat swojego istnienia Cultural balansował między Segunda B i Tercera Division (czwarta liga), dlatego śmiało można powiedzieć, iż w hiszpańskiej piłce niczym szczególnym się nie zapisał. Może jedynie tym, że przez rok (w latach 90.) na wypożyczeniu grał tam obecny zawodnik Getafe, Javier Casquero.

Barça tylko dwa razy mierzyła się z Cultural i miało to oczywiście miejsce w sezonie 1956/57. Katalończycy wygrali wówczas u siebie 4:0, a w rewanżu skromnie 1:0, tym samym ta uboga historia wzajemnych pojedynków przemawia zdecydowanie na ich korzyść. Teraz, mimo mocno rezerwowego składu, wszystko ponownie wskazuje na Barcelonę, tym bardziej, że rywal znajduje się w strefie spadkowej grupy 1 Segunda B, a w poprzedniej rundzie Copa del Rey dopiero po rzutach karnych wyeliminował innego przedstawiciela trzeciej ligi, Ontinyent FC. Zaznaczyć należy jednak, iż drużyna ta to aktualny lider swojej grupy.

Barça ostatni raz zawstydzającej porażki z trzecioligowcem w ramach Copa del Rey doznała w 2004 roku, kiedy musiała grać jeszcze w 1/32 finału i tam rozegrać jedno spotkanie. Gracze Rijkaarda ulegli wówczas Gramenet i już w listopadzie pożegnali się z krajowym pucharem. Można powiedzieć, że wyszło im to nawet na dobre, bowiem w tamtym sezonie sięgnęli po mistrzostwo Hiszpanii. Dziś zawodnicy Guardioli nie mają tego problemu. Trener mówi, że każde rozgrywki są tak samo ważne, choć trudno nie odnieść wrażenia, że Puchar Króla, przynoszący więcej strat niż zysków, już na zawsze pozostanie rozgrywkami drugiej kategorii.

Widzicie jaki stadion ma trzecioligowa drużyna w Hiszpanii? (zdjęcie). Reino de Leon może pomieścić 13 tysięcy widzów, jest w pełni zadaszony i można spodziewać się, że w środę będzie wypełniony po brzegi, choć ceny biletów są dość wysokie. Osoby dorosłe, nie posiadające karnetów, muszą zapłacić od 50 do 90 euro. Mimo wszystko - pozazdrościć.

/fot. culturalydeportivaleonesa.es/
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (91)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze