Ciężka przeprawa w Madrycie (78:75)

Rozwad

1 listopada 2009, 17:29

1 komentarz
Regal FC Barcelona w 5. kolejce ligi ACB udała się na mecz do Madrytu, gdzie stoczyła bój ze stołecznym Club Estudiantes. Na przestrzeni ostatnich tygodni Barça gromiła kolejno wszystkich rywali w rozgrywkach ligowych, jak i Eurolidze. Wszyscy więc spodziewali się, że wizyta Regal Barçy w Madrid Arena będzie dla podopiecznych Xaviego Pascuala kolejnym 'spacerkiem', zwłaszcza że Club Estudiantes zaczął obecny sezon wyjątkowo słabo, przez co okupuje ostatnie miejsce w ligowej tabeli.

Nic bardziej mylnego. Spotkanie z przebiegu gry przypominało bardziej porażkę na Wyspach Kanaryjskich z Gran Canaria 2014, aniżeli pogromy Fenerbachce, DKV, czy Cibony. Katalończycy wygrali ostatecznie 78:75, ale nie przyszło im to łatwo, a losy meczu ważyły się do ostatniej sekundy. Dodatkowo tę wiktorię Barçy można ochrzcić mianem 'pyrrusowego zwycięstwa', ponieważ urazów w tym spotkaniu nabawili się Gianluca Basile oraz Juan Carlos Navarro.

Gospodarze mając za sobą bardzo nieudany początek sezonu chcieli za wszelką cenę ponownie wkupić się w łaski kibiców. Najlepszym na to sposobem była wygrana z Regal Barçą. Koszykarze Estudiantes zapowiadali przed meczem walkę na 150% i tak właśnie uczynili walcząc nawet o stracone piłki. Od początku gospodarze grali z wielką ambicją dotrzymując kroku Mistrzom Hiszpanii. Nie da się również ukryć, że to Barça grała słabiej niż zwykle, a nie Estudiantes wspaniale. Katalończycy zwykli razić przeciwników na dystansie, a w tym meczu zza linii 6,25 metrów rzucali z zaledwie 35-procentową skutecznością (11/31 trafionych rzutów).

Do przerwy na tablicy wyników widniał rezultat remisowy (40:40). Po przerwie obie drużyny nie grzeszyły skutecznością, przez co trzecia odsłona meczu zakończyła się wynikiem 12:9 dla Barçy. A więc o wszystkim miała zadecydować ostatnia 10-minutówka. Club Estudiantes de Madrid zaczął grać coraz lepiej, przez co z przewagi Barçy nie zostało zupełnie nic. Wtedy miały miejsce dwie najważniejsze minuty meczu, w których ockneli się gwiazdorzy Barçy na dystansie. Nie było już na boisku kontuzjowanych Basile i Navarro, którzy zwykle wiodą prym w tym aspekcie gry. Jednak w Barcelonie występuje człowiek o imieniu Jaka Laković. Słoweniec w odstępie kilkudziesięciu sekund rzucił trzy 'trójki', co było kluczowe dla losów tego spotkania. Następnie w ślady starszego kolegi poszedł Terance Morris, który także trafił za trzy punkty.

Dzięki tym trafieniom Barçy znów odskoczyła stołecznym i nie dała już sobie odebrać zwycięstwa do końca spotkania, choć w ostatnich sekundach było gorąco, kiedy 'trójkę' rzucił Ahearn i doprowadził do rezultatu 77:75. Po tej akcji gospodarze szybko sfaulowali, a raz z rzutu wolnego trafił Ricku Rubio. Podopiecznym Casimiro zostały wtedy dwie sekundy na rozpaczliwy rzut za trzy punkty przez całe boisko, by doprowadzić do remisu, ale on nie przyniósł pożądanych efektów i Katalończycy ostatecznie wygrali w Madrycie.

ESTUDIANTES 75
REGAL FC BARCELONA 78


Estudiantes (20+20+9+26): Oliver (12), Suárez (10), Jasen (9), Caner-Medley (6), Popovic (10) - wyjściowa klasa - Ahearn (15), Clark (-), Granger (8), Gabriel (5)

Regal FC Barcelona (23+17+12+26): Rubio (9), Navarro (10), Mickeal (15), Lorbek (10), Ndong (8) - wyjściowa piątka - Basile (2), Trias (-), Lakovic (9), Vázquez (4), Morris (10), Sada (1), Grimau (-)

Sędziowie: Arteaga, Martínez Díez y Pérez Niz



[źródło: FCBarcelona.cat/Własne]
/fot. liga-acb.es/
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (1)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze