Oceny za mecz z Osasuną
Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie są równoznaczne z "dla mnie Messi 7".
Drobna uwaga
Dla kibiców innych zespołów zabrzmi to pewnie niesmacznie, ale Barcelona ma wyjątkowy styl gry. Niestety aby ta wyjątkowość zaowocowała dobrymi wynikami, zespół musi przez większą część meczu utrzymywać odpowiedni rytm. Brak płynności w rozgrywaniu piłki często kosztuje Barcelonę stratę punktów i dlatego wystawiając swoje oceny, każdy powinien zastanowić się, co było przyczyną utraty kontroli nad sytuacją na boisku. Błędy w obronie i niewykorzystane sytuacje oczywiście są obciążające, jednak czy przypadkiem zawodnicy odpowiedzialni za utratę odpowiedniego rytmu gry, nie ponoszą równie wielkiej winy.
Valdés - 6 - Na pewno prezentował się równiej od swojego odpowiednika w ekipie Osasuny, który świetne interwencje przeplatał z błędami. Nie mylił się przy dalekich wykopach i bardzo dobrze wychodził do dośrodkowań. Bramka dla gospodarzy padła w na tyle zaskakujących okolicznościach, że trudno było zareagować. Kiedy obrońca uderza z kilku metrów w stronę własnej bramki, to nie wypada winić bramkarza. Solidny występ Victora.
Puyol - 7 - Rywal nie zamierzał zamknąć się szczelnie na własnej połowie i walczyć o jeden punkt. Często atakował oboma skrzydłami i kapitan Barcelony miał bardzo dużo pracy w defensywie. Momentami nie radził sobie z wyprowadzaniem piłki, a po jego nieprzemyślanym wybiciu, rywal już na początku spotkania przedarł się w pole karne Barcelony. W akcjach ofensywnych zbyt często nie uczestniczył, ale odnalazł się w polu karnym przeciwnika wtedy, kiedy był najbardziej potrzeby i zanotował asystę przy bramce Keity. Carles to jeden z zawodników, którzy w żadnym wypadku nie zawiedli.
Czyhrynski - 4 - Barcelona to nie Juventus czy Celtic. Obrońcy mają za zadanie płynnie wprowadzać piłkę do gry. Zarówno unikanie wywiązywania się z tego obowiązku, jak i notowanie strat, zwykle skutkuje poważnymi problemami dla całego zespołu. I tak właśnie było wczoraj. Dmytro z pomocą Piqué najwyraźniej starał się pobić rekord w ilości podań do własnego bramkarza. Za kreatywne zagrania nie można również uznać podań na bok obrony, po których osaczeni partnerzy piłkę szybko zwracali, bądź też kierowali bezpośrednio w stronę napastników. Takie popisy nie mogły korzystnie wpłynąć na grę zespołu. Ponadto Ukrainiec często spóźniał się z interwencjami i faulował rywali, a za jedno z przewinień otrzymał w 50. minucie żółtą kartkę. Nie takiej gry oczekujemy.
Piqué - 5 - Jeśli nawet Piqué ma problem, żeby spokojnie wyprowadzić piłkę z własnej połowy, to na pewno nie jest dobrze. Radził sobie lepiej niż jego partner ze środka obrony, był trudny do przejścia i waleczny. Niemniej jednak zabrakło kreatywności, która jest niezbędna zwłaszcza wtedy, gdy rywal gra wysokim pressingiem. Choć bramka samobójcza była raczej dziełem przypadku, to obrońca tej klasy powinien trafić w piłkę stopą, a nie dowolną częścią długiej kończyny. Z tego powodu ocena musi zostać obniżona.
Abidal - 6 - Rwał kilkukrotnie w ofensywie, zaliczył dwa naprawdę interesujące rajdy, zwłaszcza ten z 80. minuty. W defensywie zagrał bardzo poprawnie, choć przytrafiły mu się dwa błędy, gdy odpuścił Juanfrana i kiedy "złamał" linię spalonego. Rozgrywał piłkę w obronie bardzo spokojnie i dokładnie, nawet przy stosujących agresywny pressing napastnikach Osasuny. Natomiast na wykorzystanie posyłanych z konieczności długich piłek, w żadnym wypadku nie miał wpływu. Można powiedzieć, że lewa strona obrony przestała być jakimkolwiek problemem.
Sergio Busquets - 7 - Sergio rozegrał kolejne bardzo dobre zawody. Zawsze był przy zawodniku Osasuny rozgrywającym piłkę, nie pozwalając mu na chwilę wytchnienia i poszukania najlepszej opcji. Najbardziej przydatny był w końcowym etapie gry, jednak jego wysiłki zniweczone zostały w ostatnich sekundach spotkania. Niezmordowany.
Keita - 7 - Oto snajper jest nad snajpery. Malijczyk odkrył w sobie najwyraźniej żyłkę afrykańskiego łowcy i po raz wtóry wpisał się na listę strzelców. Oprócz bramki podjął dwie niezbyt udane próby strzałów z dystansu. Kilkukrotnie zamienił się miejscem na boisku z Iniestą grając w zaskakującej roli lewoskrzydłowego. Poprawny w odbiorze. Oby się nigdy nie zmęczył.
Xavi - 4 - Przed wystawieniem ocen oglądam spotkanie praktycznie dwukrotnie i robię notatki. Po meczu z Osasuną rubryka Xaviego była pusta. Być może brak odpowiedniego wsparcia ze strony partnerów wpłynął na poziom jego gry. Niestety więcej pożytku zespołowi dawały wycieczki w stronę strefy środkowej boiska Iniesty oraz Messiego, a to wiele mówi o formie rozgrywającego Barcelony. Taka gra Xaviego w Kazaniu może spowodować, że o punkty i awans do fazy pucharowej będzie naprawdę trudno.
Iniesta - 6 Dużo biegał, starał się wnosić lepszej jakości do gry, ale summa summarum niewiele to dało wartości dodanej. Napędzał ataki drużyny bardziej niż Messi, ale sam już takiego zagrożenia pod bramką przeciwnika nie stanowił. Andrésa stać na znacznie lepszą grę i z czasem wszystko powinno wrócić do normy.
Messi - 6 - O ile rubryka Xaviego była pusta, na temat gry Leo wynotowałem zdecydowanie najwięcej. Nie oznacza to jednak, że rozegrał fantastyczne zawody. Messi żyje z dokładnych podań na skrzydło, po których odważnie schodzi do środka, lub biegnie w kierunku linii końcowej. Niestety ani Piqué, ani Dmytro, nie potrafili, tak jak to zwykle ma miejsce, obsłużyć Argentyńczyka odpowiednim podaniem. To spowodowało, że Lionel zagrał wczoraj trochę inaczej niż ma w zwyczaju. Mimo to już w 50. sekundzie wypracował sobie okazję, której jednak nie wykorzystał. Często starał się otworzyć drogę do bramki partnerom. Jego podanie z 54. minuty do Ibrahimovicia powinno zakończyć się trafieniem Szweda, lub przynajmniej groźnym strzałem. Przy bramce Keity przytomnie odegrał do Puyola. Wreszcie (niestety) dał popis nieskuteczności w ostatnich minutach spotkania, marnując trzy okazje. Gdyby Leo zagrał bardziej skutecznie i mniej egoistycznie, to samobójcza bramka Piqué byłaby jedynie trafieniem honorowym, a Messi zostałby bohaterem spotkania. Ale gdybać sobie można...
Ibrahimović - 7 - Jeśli Szwed zasiadłby wczoraj na ławce rezerwowych, to prawdopodobnie wszystkie długie piłki padałyby łupem obrońców Osasuny. Często strącał futbolówkę głową na skrzydła, pozwalając na kontynuowanie gry. Potrafił utrzymać się przy piłce, dzięki czemu partnerzy mogli odpowiednio podłączyć się do akcji ofensywnych. W 63. minucie został ukarany żółtą kartką za faul podczas walki o górną piłkę. Po dograniu Lionela niedokładnie przyjął futbolówkę i niestety nie zdołał oddać strzału, a na dwie minuty przed upływem regulaminowego czasu gry, już dzięki własnym umiejętnościom zdołał uderzyć na bramkę, ale piłka nie znalazła się w siatce. Sędzia wyraźnie go nie lubił. Najpierw po jego uderzeniu po rzucie rożnym, strzał zatrzymał ręką jeden z obrońców, za co nie został podyktowany rzut karny, a później czerwoną kartką po faulu na nim przy wyjściu do sytuacji "sam na sam" nie został obdarowany Miguel Flano. Dużo walczył, ale nie pomógł w końcu drużynie tak jak napastnik powinien.
Rezerwowi:
Márquez - 2:
SZUMI: The Last Action Hero. Mimo, że oceny wystawia się za dane spotkanie, to w przypadku Meksykanina za jego postawę od początku sezonu należy go wreszcie "docenić". Winę w przypadku bramki ponosi w 100%.
Blazeq: Kolega wyżej chciał dać jedynkę. Ja podwyższę do naciąganej dwói, bynajmniej nie z litości. Po prostu mam przeczucie, że wbrew pozorom może być jeszcze gorzej i zabraknie nam skali. A ‘mistyczną' ocenę ‘0' należy oszczędzać na powrót zawodnika pokroju Oleguera.
Pedro - bez oceny - Nie zdążył zasłużyć na notę.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie są równoznaczne z "dla mnie Messi 7".
Drobna uwaga
Dla kibiców innych zespołów zabrzmi to pewnie niesmacznie, ale Barcelona ma wyjątkowy styl gry. Niestety aby ta wyjątkowość zaowocowała dobrymi wynikami, zespół musi przez większą część meczu utrzymywać odpowiedni rytm. Brak płynności w rozgrywaniu piłki często kosztuje Barcelonę stratę punktów i dlatego wystawiając swoje oceny, każdy powinien zastanowić się, co było przyczyną utraty kontroli nad sytuacją na boisku. Błędy w obronie i niewykorzystane sytuacje oczywiście są obciążające, jednak czy przypadkiem zawodnicy odpowiedzialni za utratę odpowiedniego rytmu gry, nie ponoszą równie wielkiej winy.
Valdés - 6 - Na pewno prezentował się równiej od swojego odpowiednika w ekipie Osasuny, który świetne interwencje przeplatał z błędami. Nie mylił się przy dalekich wykopach i bardzo dobrze wychodził do dośrodkowań. Bramka dla gospodarzy padła w na tyle zaskakujących okolicznościach, że trudno było zareagować. Kiedy obrońca uderza z kilku metrów w stronę własnej bramki, to nie wypada winić bramkarza. Solidny występ Victora.
Puyol - 7 - Rywal nie zamierzał zamknąć się szczelnie na własnej połowie i walczyć o jeden punkt. Często atakował oboma skrzydłami i kapitan Barcelony miał bardzo dużo pracy w defensywie. Momentami nie radził sobie z wyprowadzaniem piłki, a po jego nieprzemyślanym wybiciu, rywal już na początku spotkania przedarł się w pole karne Barcelony. W akcjach ofensywnych zbyt często nie uczestniczył, ale odnalazł się w polu karnym przeciwnika wtedy, kiedy był najbardziej potrzeby i zanotował asystę przy bramce Keity. Carles to jeden z zawodników, którzy w żadnym wypadku nie zawiedli.
Czyhrynski - 4 - Barcelona to nie Juventus czy Celtic. Obrońcy mają za zadanie płynnie wprowadzać piłkę do gry. Zarówno unikanie wywiązywania się z tego obowiązku, jak i notowanie strat, zwykle skutkuje poważnymi problemami dla całego zespołu. I tak właśnie było wczoraj. Dmytro z pomocą Piqué najwyraźniej starał się pobić rekord w ilości podań do własnego bramkarza. Za kreatywne zagrania nie można również uznać podań na bok obrony, po których osaczeni partnerzy piłkę szybko zwracali, bądź też kierowali bezpośrednio w stronę napastników. Takie popisy nie mogły korzystnie wpłynąć na grę zespołu. Ponadto Ukrainiec często spóźniał się z interwencjami i faulował rywali, a za jedno z przewinień otrzymał w 50. minucie żółtą kartkę. Nie takiej gry oczekujemy.
Piqué - 5 - Jeśli nawet Piqué ma problem, żeby spokojnie wyprowadzić piłkę z własnej połowy, to na pewno nie jest dobrze. Radził sobie lepiej niż jego partner ze środka obrony, był trudny do przejścia i waleczny. Niemniej jednak zabrakło kreatywności, która jest niezbędna zwłaszcza wtedy, gdy rywal gra wysokim pressingiem. Choć bramka samobójcza była raczej dziełem przypadku, to obrońca tej klasy powinien trafić w piłkę stopą, a nie dowolną częścią długiej kończyny. Z tego powodu ocena musi zostać obniżona.
Abidal - 6 - Rwał kilkukrotnie w ofensywie, zaliczył dwa naprawdę interesujące rajdy, zwłaszcza ten z 80. minuty. W defensywie zagrał bardzo poprawnie, choć przytrafiły mu się dwa błędy, gdy odpuścił Juanfrana i kiedy "złamał" linię spalonego. Rozgrywał piłkę w obronie bardzo spokojnie i dokładnie, nawet przy stosujących agresywny pressing napastnikach Osasuny. Natomiast na wykorzystanie posyłanych z konieczności długich piłek, w żadnym wypadku nie miał wpływu. Można powiedzieć, że lewa strona obrony przestała być jakimkolwiek problemem.
Sergio Busquets - 7 - Sergio rozegrał kolejne bardzo dobre zawody. Zawsze był przy zawodniku Osasuny rozgrywającym piłkę, nie pozwalając mu na chwilę wytchnienia i poszukania najlepszej opcji. Najbardziej przydatny był w końcowym etapie gry, jednak jego wysiłki zniweczone zostały w ostatnich sekundach spotkania. Niezmordowany.
Keita - 7 - Oto snajper jest nad snajpery. Malijczyk odkrył w sobie najwyraźniej żyłkę afrykańskiego łowcy i po raz wtóry wpisał się na listę strzelców. Oprócz bramki podjął dwie niezbyt udane próby strzałów z dystansu. Kilkukrotnie zamienił się miejscem na boisku z Iniestą grając w zaskakującej roli lewoskrzydłowego. Poprawny w odbiorze. Oby się nigdy nie zmęczył.
Xavi - 4 - Przed wystawieniem ocen oglądam spotkanie praktycznie dwukrotnie i robię notatki. Po meczu z Osasuną rubryka Xaviego była pusta. Być może brak odpowiedniego wsparcia ze strony partnerów wpłynął na poziom jego gry. Niestety więcej pożytku zespołowi dawały wycieczki w stronę strefy środkowej boiska Iniesty oraz Messiego, a to wiele mówi o formie rozgrywającego Barcelony. Taka gra Xaviego w Kazaniu może spowodować, że o punkty i awans do fazy pucharowej będzie naprawdę trudno.
Iniesta - 6 Dużo biegał, starał się wnosić lepszej jakości do gry, ale summa summarum niewiele to dało wartości dodanej. Napędzał ataki drużyny bardziej niż Messi, ale sam już takiego zagrożenia pod bramką przeciwnika nie stanowił. Andrésa stać na znacznie lepszą grę i z czasem wszystko powinno wrócić do normy.
Messi - 6 - O ile rubryka Xaviego była pusta, na temat gry Leo wynotowałem zdecydowanie najwięcej. Nie oznacza to jednak, że rozegrał fantastyczne zawody. Messi żyje z dokładnych podań na skrzydło, po których odważnie schodzi do środka, lub biegnie w kierunku linii końcowej. Niestety ani Piqué, ani Dmytro, nie potrafili, tak jak to zwykle ma miejsce, obsłużyć Argentyńczyka odpowiednim podaniem. To spowodowało, że Lionel zagrał wczoraj trochę inaczej niż ma w zwyczaju. Mimo to już w 50. sekundzie wypracował sobie okazję, której jednak nie wykorzystał. Często starał się otworzyć drogę do bramki partnerom. Jego podanie z 54. minuty do Ibrahimovicia powinno zakończyć się trafieniem Szweda, lub przynajmniej groźnym strzałem. Przy bramce Keity przytomnie odegrał do Puyola. Wreszcie (niestety) dał popis nieskuteczności w ostatnich minutach spotkania, marnując trzy okazje. Gdyby Leo zagrał bardziej skutecznie i mniej egoistycznie, to samobójcza bramka Piqué byłaby jedynie trafieniem honorowym, a Messi zostałby bohaterem spotkania. Ale gdybać sobie można...
Ibrahimović - 7 - Jeśli Szwed zasiadłby wczoraj na ławce rezerwowych, to prawdopodobnie wszystkie długie piłki padałyby łupem obrońców Osasuny. Często strącał futbolówkę głową na skrzydła, pozwalając na kontynuowanie gry. Potrafił utrzymać się przy piłce, dzięki czemu partnerzy mogli odpowiednio podłączyć się do akcji ofensywnych. W 63. minucie został ukarany żółtą kartką za faul podczas walki o górną piłkę. Po dograniu Lionela niedokładnie przyjął futbolówkę i niestety nie zdołał oddać strzału, a na dwie minuty przed upływem regulaminowego czasu gry, już dzięki własnym umiejętnościom zdołał uderzyć na bramkę, ale piłka nie znalazła się w siatce. Sędzia wyraźnie go nie lubił. Najpierw po jego uderzeniu po rzucie rożnym, strzał zatrzymał ręką jeden z obrońców, za co nie został podyktowany rzut karny, a później czerwoną kartką po faulu na nim przy wyjściu do sytuacji "sam na sam" nie został obdarowany Miguel Flano. Dużo walczył, ale nie pomógł w końcu drużynie tak jak napastnik powinien.
Rezerwowi:
Márquez - 2:
SZUMI: The Last Action Hero. Mimo, że oceny wystawia się za dane spotkanie, to w przypadku Meksykanina za jego postawę od początku sezonu należy go wreszcie "docenić". Winę w przypadku bramki ponosi w 100%.
Blazeq: Kolega wyżej chciał dać jedynkę. Ja podwyższę do naciąganej dwói, bynajmniej nie z litości. Po prostu mam przeczucie, że wbrew pozorom może być jeszcze gorzej i zabraknie nam skali. A ‘mistyczną' ocenę ‘0' należy oszczędzać na powrót zawodnika pokroju Oleguera.
Pedro - bez oceny - Nie zdążył zasłużyć na notę.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (58)