Od pierwszych minut spotkania zawodnicy Pepa Guardioli wyszli z wyraźnym nastawieniem na atak. Już w trzeciej minucie wyśmienitą okazję do zdobycia gola miał Zlatan Ibrahimović. Wydawało się, że w sytuacji sam na sam, Szwed przymierzył idealnie, ale piłka trafiła tylko w słupek. Barcelona w swoim stylu wymieniała dużo podań, a Rubin jak można było przewidzieć starał się koncentrować na obronie i kontratakach.
Taka taktyka spowodowała niedobór w dogodne sytuacje przez kolejnych kilkanaście minut. W dwudziestej minucie, Xavi Hernandez próbował przelobować Ryżykowa i pomylił się jedynie o kilkanaście centymetrów, bo piłka wylądowała na górnej siatce. Kilka minut później kombinacyjną akcję Alvesa i Messiego mógł zakończyć Keita, ale nieczysto trafił w piłkę. Przewagę Barçy dobitnie pokazywały statystyki, chociażby posiadania piłki 75% - 25%. W 40. minucie groźną kontrę przeprowadzili gospodarze. Szybkie rozegranie piłki na prawe skrzydło do Karadeniza, który uderzył w krótki róg, ale Victor Valdésa czujnie pilnował bliższego słupka.
Dwie minuty później, stuprocentową sytuację miał Andrés Iniesta. Rzut wolny z ok. 35 metrów krótko rozegrał Ibrahimović, podając piłkę w pole karne do Hiszpana. Iniesta jednak zachował się jak nowicjusz i zamiast technicznie nad bramkarzem, uderzył na siłę prosto w niego. W ostatniej minucie pierwszej połowy szczęścia szukał Ibrahimović. Jego strzał "spod kolana" pewnie złapał Ryżykow i po pierwszych 45 minutach Barcelona remisowała bezbramkowo z Rubinem Kazań.
W drugiej połowie wszyscy liczyli na bardziej zdecydowaną grę Barçy, a przede wszystkim czyściejszą grę skrzydłami. Do tej pory większość akcji, barceloniści starali się na siłę przeprowadzać środkiem, gdzie czyhała na piłkę, co najmniej połowa całego miasta Kazań. W 50. minucie błąd w wyprowadzaniu akcji popełnił Siemak, podając wprost pod nogi Zlatana. Ibra odegrał na skrzydło do Iniesty, ale Hiszpan okiwał sam siebie w polu karnym rywali.
Trzy minuty później na strzał z dystansu zdecydował się Yaya Touré i była to decyzja bardzo dobra, bo Ryżykow nie dał rady utrzymać piłki w rękach i prawie Messi przechwycił piłkę. Mniej więcej od tego momentu piłkarze Rubina nie mogli wyjść z własnej połowy, a Barcelona angażowała wszystkie siły ofensywne, jakie tylko miała (nawet Piqué pojawiał się w rejonach pola karnego gospodarzy). Mimo tego ostrego natarcia, rosyjski autokar zaparkowany w polu karnym wciąż skutecznie utrudniał zdobycie bramki. W 74. minucie to jednak gospodarze stworzyli sobie świetną sytuację. Długie podanie w pole karne otrzymał Szaronow, ale słabe wyszkolenie techniczne sprawiło, że Valdés bez problemu przejął piłkę.
Barcelona dalej kontynuowała bicie głową w mur, a gospodarze przeprowadzili kolejną groźną kontrę i tylko dzięki świetnej interwencji naszego "portero", wciąż utrzymywał się remis. W ostatnich minutach bramkę na wagę trzech punktów mógł zdobyć Thierry Henry, ale jak nie przystało na napastnika, nie spodziewał się, że piłka spadnie wprost pod jego nogi na piątym metrze i oddał ją za darmo Ryżykowowi. Taki wynik utrzymał się do końca i spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem.
Nie dał rady Napoleon i Hitler,
nie dała też rady drużyna prowadzona przez Pepa Guardiolę. Mecz wyglądał niemal identycznie jak pierwszy pojedynek na Camp Nou. Barcelona grała, a Rubin się bronił. O ile zespół wyciągnął wnioski z pierwszego spotkania i zagrał dużo bardziej agresywnie, tak zawiódł na całej linii pomysłem na grę. A raczej jego brakiem, gdyż przez całe 90 minut, Barça usilnie próbowała przecisnąć się przez środek boiska, gdzie stała cała drużyna Rubina razem z rodzinami. Z kolei kiedy już piłka trafiła w boczne rejony boiska, to żaden z kolegów nie pofatygował się by wyjść na wolną pozycję i spróbować zagrać trzy cztery szybkie podania. Na tak grających rywali nie ma innego sposobu jak szybka wymiana podań lub strzały z dystansu. W tym meczu zabrakło obu. W defensywie pochwalić można Valdésa i Puyola, którzy spisywali się najpewniej w obronie Barçy. W ofensywie wyróżnić można chyba jedynie Ibrahimovicia, który najrozsądniej rozgrywał piłkę.
Jaka recepta na sukces?
Zapomnieć o tym meczu i wziąć się do ostro do roboty. Świeżo po kontuzji Alves i Henry wyraźnie nie czuli się pewnie na boisku. Iniesta dalej nie może odzyskać formy z zeszłego sezonu, a po dobrym starcie, blask zgubił gdzieś po drodze Leo Messi. Wiadomym jest, że nie da się całego sezonu grać na pełnych obrotach i w każdym meczu pokazywać swój geniusz, dlatego trzeba ciężko pracować, by znów móc błyszczeć.
Rubin: Ryżykow - Ansaldi, Cesar Navas, Siemak, Salukwadze - Dominguez, Riazancew, Noboa, Kałeszyn - Karadeniz (62' Bucharow) - Szaronow.
Barcelona: Valdés; Alves, Piqué, Puyol, Abidal; Touré, Xavi, Keita (Henry, m.83); Messi, Iniesta, Ibrahimović.
Sędziował: Konrad Plautz.
Żółte kartki: Siemak (m.73), Puyol (m.75), Ryżykow (m.90+1).
Widzów: 30 000.
0 Gole 0
1 Strzały na bramkę 6
4 Strzały niecelne 8
0 Strzały zablokowane 5
2 Żółte kartki 1
0 Czerwone kartki 0
11 Faule 12
3 Rzuty rożne 6
3 Spalone 1
29% Posiadanie piłki 71%
Komentarze (464)