Barcelona straciłaby ponad 6,5 milona euro
Ponad 6,5 miliona euro - tyle kosztowałoby Barcelonę zniesienie 24-procentowego podatku dla obcokrajowców zarabiających więcej niż 600 tysięcy euro rocznie. Jak informowaliśmy wczoraj, właśnie z tego hiszpańskie kluby szykują się do strajku i bardzo prawdopodobne jest odwołanie najbliższej kolejki.
Wszystko rozchodzi się o tzw. "prawo Beckhama", które wprowadzone zostało w 2003 roku tuż po przyjściu tego piłkarza do Realu Madryt. Ów przywilej nakładał jedynie 24% podatku od dochodu przez pierwsze pięć lat, na obcokrajowców, których zarobki przekraczają 600 tys. euro rocznie. Jednakże w ostatnich dniach, hiszpański rząd rozważa zniesienie tej ustawy i przywrócenie 43-procentowego podatku. Taki obrót spraw najbardziej odbije się na najbogatszych klubach jak FC Barcelona czy Real Madryt. Jak wyliczyli dziennikarze katalońskiego Sportu, biorąc pod uwagę obecny skład, Blaugrana straciłaby w ten sposób ponad 6,5 miliona euro.
Wśród zawodników, których obejmą nowe przepisy są Ibrahimović, Henry, Keita, Maxwell, Czyhryński, Abidal i Touré. Pensje wszystkich wymienionych wynoszą w sumie 39 milionów euro przy obecnym 24-procentowym podatku. Jeżeli decyzja rządu o podniesieniu go do 43% zostanie podtrzymana, wydatki klubowe na płace tych zawodników wzrosłyby do 45,5 miliona euro.
Największa rozbieżność miałaby miejsce w przypadku Zlatana Ibrahimovicia. Przy 24-procentowym podatku, klub płaci Szwedowi 11 482 105 euro. W przypadku zmiany podatkowej, od stycznia 2010 roku, Barcelona musiałaby płacić 15 789 473 euro. Po szybkim przeliczeniu, klub wyłożyłby na stół dodatkowe 4 307 368 euro, by pokryć różnicę w zarobkach zawodnika.
Wprowadzenie zmian przez hiszpański rząd nie powinno być jednak przeszkodą w ewentualnym transferze Robinho z Manchesteru City. W jego przypadku i tak nie obowiązywałaby pięcioletnia zniżka, jako że już raz z niej skorzystał, będąc zawodnikiem Realu Madryt w latach 2005-2008. Jakiekolwiek zniżki w jego przypadku mogą mieć miejsce dopiero, gdy spędzi w Hiszpanii co najmniej sześć lat i będzie mógł starać się o hiszpańskie obywatelstwo.
[źródło: Sport]
Wszystko rozchodzi się o tzw. "prawo Beckhama", które wprowadzone zostało w 2003 roku tuż po przyjściu tego piłkarza do Realu Madryt. Ów przywilej nakładał jedynie 24% podatku od dochodu przez pierwsze pięć lat, na obcokrajowców, których zarobki przekraczają 600 tys. euro rocznie. Jednakże w ostatnich dniach, hiszpański rząd rozważa zniesienie tej ustawy i przywrócenie 43-procentowego podatku. Taki obrót spraw najbardziej odbije się na najbogatszych klubach jak FC Barcelona czy Real Madryt. Jak wyliczyli dziennikarze katalońskiego Sportu, biorąc pod uwagę obecny skład, Blaugrana straciłaby w ten sposób ponad 6,5 miliona euro.
Wśród zawodników, których obejmą nowe przepisy są Ibrahimović, Henry, Keita, Maxwell, Czyhryński, Abidal i Touré. Pensje wszystkich wymienionych wynoszą w sumie 39 milionów euro przy obecnym 24-procentowym podatku. Jeżeli decyzja rządu o podniesieniu go do 43% zostanie podtrzymana, wydatki klubowe na płace tych zawodników wzrosłyby do 45,5 miliona euro.
Największa rozbieżność miałaby miejsce w przypadku Zlatana Ibrahimovicia. Przy 24-procentowym podatku, klub płaci Szwedowi 11 482 105 euro. W przypadku zmiany podatkowej, od stycznia 2010 roku, Barcelona musiałaby płacić 15 789 473 euro. Po szybkim przeliczeniu, klub wyłożyłby na stół dodatkowe 4 307 368 euro, by pokryć różnicę w zarobkach zawodnika.
Wprowadzenie zmian przez hiszpański rząd nie powinno być jednak przeszkodą w ewentualnym transferze Robinho z Manchesteru City. W jego przypadku i tak nie obowiązywałaby pięcioletnia zniżka, jako że już raz z niej skorzystał, będąc zawodnikiem Realu Madryt w latach 2005-2008. Jakiekolwiek zniżki w jego przypadku mogą mieć miejsce dopiero, gdy spędzi w Hiszpanii co najmniej sześć lat i będzie mógł starać się o hiszpańskie obywatelstwo.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (16)