Camp Nou 'przywitało' Luisa Figo
Pojawienie się Luisa Figo na Camp Nou w trakcie wczorajszego spotkania z Interem Mediolan, sprowokowało część kibiców do agresywnych zachowań. Mimo to, większość osób zasiadających na stadionie postanowiła 'ukarać' Portugalczyka, ignorując jego obecność.
O ile powrót Samuela Eto'o do Barcelony spotkał się z owacją na stojąco, o tyle obecność Luisa Figo na stadionie Camp Nou wywołała zgoła odmienną reakcję. Kibice postanowili pokazać byłemu piłkarzowi Interu, że fani Barcelony szanują i wielbią tylko tych, którzy sobie na to zasłużą.
Ostatni raz Figo gościł na stadionie Camp Nou w 2004 roku, kiedy to jego Real Madryt przegrał z Barceloną 0:3. Najgorsze wspomnienia Portugalczyka na obiekcie Barçy związane są jednak z datą 21 października 2000 roku. Był to pierwszy sezon gry Luisa Figo w barwach Realu Madryt. Kibice Barcelony dali pokaz ogromnej niechęci w stronę piłkarza, który z człowieka uwielbianego w całej Katalonii, nagle stał się głównym zdrajcą. Wczorajsza obecność Portugalczyka nie wywołała aż tak olbrzymich emocji, zdecydowana większość kibiców postanowiła zignorować Figo. Zdarzały się wyzwiska i inwektywy pod adresem byłego piłkarza Interu, niemniej jednak najchętniej wybieraną formą 'kary' dla zawodnika, był po prostu brak reakcji.
W dniu meczu Figo wspólnie z Joanem Laportą zjadł obiad. Sternik Barcelony był umówiony z Massimo Morattim na 14:30 w restauracji Drolma. Laporta zjawił się na czas, tam spotkał Luisa Figo, który pojawił się jako pierwszy. Jak się okazało, Moratti spóźnił się z powodu problemów z samolotem, więc Laporta i Figo zdecydowali się wspólnie zjeść posiłek. "Z powodu sytuacji życiowej, przez lata nie decydowałem się na powrót na Camp Nou", przyznał Figo, który teraz żyje w kilku miastach, od Lizbony, poprzez Madryt, aż po Mediolan. Portugalczyk zapewnił, że ma zamiar śledzić niedzielne spotkanie z Realem, a zapytany o wynik, krótko odparł: "W takich potyczkach nie sposób przewidzieć rezultat. Tutaj wszystko się może zdarzyć".
[źródło: Sport]
O ile powrót Samuela Eto'o do Barcelony spotkał się z owacją na stojąco, o tyle obecność Luisa Figo na stadionie Camp Nou wywołała zgoła odmienną reakcję. Kibice postanowili pokazać byłemu piłkarzowi Interu, że fani Barcelony szanują i wielbią tylko tych, którzy sobie na to zasłużą.
Ostatni raz Figo gościł na stadionie Camp Nou w 2004 roku, kiedy to jego Real Madryt przegrał z Barceloną 0:3. Najgorsze wspomnienia Portugalczyka na obiekcie Barçy związane są jednak z datą 21 października 2000 roku. Był to pierwszy sezon gry Luisa Figo w barwach Realu Madryt. Kibice Barcelony dali pokaz ogromnej niechęci w stronę piłkarza, który z człowieka uwielbianego w całej Katalonii, nagle stał się głównym zdrajcą. Wczorajsza obecność Portugalczyka nie wywołała aż tak olbrzymich emocji, zdecydowana większość kibiców postanowiła zignorować Figo. Zdarzały się wyzwiska i inwektywy pod adresem byłego piłkarza Interu, niemniej jednak najchętniej wybieraną formą 'kary' dla zawodnika, był po prostu brak reakcji.
W dniu meczu Figo wspólnie z Joanem Laportą zjadł obiad. Sternik Barcelony był umówiony z Massimo Morattim na 14:30 w restauracji Drolma. Laporta zjawił się na czas, tam spotkał Luisa Figo, który pojawił się jako pierwszy. Jak się okazało, Moratti spóźnił się z powodu problemów z samolotem, więc Laporta i Figo zdecydowali się wspólnie zjeść posiłek. "Z powodu sytuacji życiowej, przez lata nie decydowałem się na powrót na Camp Nou", przyznał Figo, który teraz żyje w kilku miastach, od Lizbony, poprzez Madryt, aż po Mediolan. Portugalczyk zapewnił, że ma zamiar śledzić niedzielne spotkanie z Realem, a zapytany o wynik, krótko odparł: "W takich potyczkach nie sposób przewidzieć rezultat. Tutaj wszystko się może zdarzyć".
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (127)