Oceny za spotkanie z Deportivo

SZUMI

6 grudnia 2009, 20:25

45 komentarzy
Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Piqué 7, a Iniesta 5.5".

Valdés - 5 - Gol-kuriozum. Niestety to przede wszystkim dało się zapamiętać z tego spotkania z poczynań portero Barcelony. Warto zwrócić uwagę na fakt, iż sam Valdés po spotkaniu powiedział: "Na Riazor gra się bardzo ciężko, a bramkę straciliśmy po moim błędzie. Co prawda piłka bardzo dziwnie kozłowała, jednak mogłem spisać się lepiej. Nie można pozwalać na tego typu błędy w meczach z tak dobrymi zespołami jak Deportivo". Poza tą niefortunną interwencją nie miał zbyt wielu okazji do wykazania swoich umiejętności, gdyż częściej rozgrywał piłkę niż napastnicy z Galicji. Gdyby padł remis to Victor zostałby uznany za głównego winowajcę straty dwóch punktów. Warto zwrócić uwagę na fakt, iż w wypadku zwycięstwa ten kontekst traci na wadze, stąd ocena wyjściowa.

Alves - 7 - Jego dogrania w tym spotkaniu były niczym "Dr Jekyll i Ms. Hyde" - dwojga natur. Część była zagrywana w penetrującym i mocno bitym stylu a'la Aves, z kolei inne były zbyt głębokie, za słabe i niedokładne. Ponownie Brazylijczyk zaprezentował się nieźle w defensywie, notując kilka dobrych powrotów zakończonych odbiorami. Jeden z nich został "nagrodzony" żółtą kartką. Notę zdecydowanie podnosi asysta przy pierwszej bramce Messiego oraz dogranie piłki do asystującego Pedro przy drugiej.

Puyol - 5 - Wraz z Abidalem zostali zaskoczeni podbiciem piłki przez Sergio Busquetsa, co spowodowała brak właściwej reakcji przy straconej bramce. Jednak w drugiej połowie w 53. minucie przydarzył im się bardzo podobny błąd w kryciu. Na szczęźcie sytuacji nie wykorzystał Mista, a więcej sytuacji pod bramką Barcelony po prostu nie było. Bezbarwnie, choć głównie za względu na przeciwników.

Piqué - 6 - Przy bramce był daleko, asekurował inny fragment własnego przedpola bramki. Sytuacja wyglądała podobnie przy najlepszej okazji zespołu z La Coruna z drugiej połowy (główka Misty, patrz wyżej). Podczas długich momentów przestoju w trakcie drugiej połowy próbował sam inicjować akcje dalekimi wypadami pod bramkę gospodarzy oraz wlać nowego ducha w drużynę. W defensywie nie miał za bardzo okazji, aby się wykazać.

Abidal - 6 - Tym razem o dziwo lepiej zaprezentował się w ofensywie niż w grze pod własną bramką (o jego dwóch błędach piszę przy Puyolu). Asystował przy trzeciej bramce, którą zdobył Ibra, świetnie płasko dogrywając piłkę wzdłuż pola karnego.

Busquets- 6 - Z cała pewności można go uznać za współwinowajcę utraconej bramki. Jednak tak naprawdę oprócz jego główki-asysty, do błędów bloku obronnego należy także zaskoczenie wraz ze złym ustawieniem stoperów oraz Abidala i błąd Valdésa przy interwencji. Poza tym zanotował dużo przechwytów, a należy pamiętać że od wielu spotkań po raz pierwszy był jedynym zawodnikiem w pomocy o ściśle defensywnym usposobieniu. Nie pozwolił na konstruowanie akcji graczom Deportivo, co oznacza że ze swoich obowiązków wykazywał się dobrze.

Xavi - 6 - Zaskakujący jest fakt, iż Xavi oddaje ostatnio najwięcej strzałów z dystansu spośród zawodników Barcelony. We wczorajszym spotkaniu przynajmniej dwa jego uderzenia mogły znaleźć drogę do bramki. W pierwszej połowie strzał po rykoszecie obronił Aranzubia, a 10 minut przed końcem spotkania niewiele brakło, aby zdobył bramkę po rzucie rożnym. Był nieco bardziej widoczny niż w ostatnim spotkaniu z Xerez, więcej piłek rozgrywał, jednakże z drugiej strony przy wyprowadzaniu kontry dwukrotnie spowolnił akcję.

Iniesta - 4 - Wolny, irytujący, notował horrendalne ilości strat. Jego największymi zasługami był wślizg w drugiej połowie, którym zaasekurował Abidala, oraz rozrzucenie piłki na lewo skrzydle do Francuza przy jego asyście przy golu Ibrahimovicia. Poza tym nie chcąc się pastwić nad poczynaniami "Bladej Twarzy" we wczorajszym spotkaniu, spuszczam zasłonę milczenia. Kto widział ten wie.

Henry - 5 - Zmarnował dwie dobre okazje do strzelania bramki. Pierwsza z nich poszła nieco w zapomnienie, gdyż tuż po tym jak nie wykorzystał on świetnego dogrania od Zlatana pierwszą bramkę meczu zdobył Messi. W jego grze można doszukiwać się pozytywów, ponieważ nie tracił tylu piłek co w meczy z Xerez, więcej dogrywał do partnerów, próbował się wysuwać na pozycję. Fakt jednak pozostaje faktem, że od Francuza wymagać należy więcej. Tym razem oceny nie da się podnieść za strzelenie bramki, a za jego kadencji na boisku wpadła tylko jedna bramka, przy której nie miał w dodatku żadnej zasługi. Dwa sezony temu Henry grał słabiej, co było spowodowane problemami natury rodzinnej. Być może teraz nie może wciąż dojść do siebie po niesławnej akcji w meczu reprezentacji? Oby jak najszybciej wrócił do dyspozycji z zeszłego sezonu, bo Barcelona takiego Thierry'ego potrzebuje.

Messi - 8 - Mecz zaczął od kilku niedokładnych podań oraz strat, jednak wraz z upływem czasu grał coraz lepiej. W okolicach 20. minuty "zrobił wiatraki" z polowy defensywy Deportivo, jednak na jego drodze stanął świetnie tego dnia dysponowany Aranzubia. Kilka minut później strzelił pierwszą bramkę spotkaniu po świetnym zwodzie z natychmiastowym przyspieszeniem, choć trzeba przyznać, że był to efekt kilkudziesięciosekundowego naporu graczy Barcelony na bramkę zespołu z Galicji. Kolejne dziesięć minut później dograł fantastyczną piłkę do wychodzącego na czysta pozycje Ibrahimovica, jednak ponownie bramkarz Deportivo wykazał się fenomenalna interwencją. Podobnie było dwie minuty przed przerwą, gdy po akcji Henry-Ibra-Messi ten ostatni nie wykorzystał 100% sytuacji. Argentyńczyk zrewanżował się w drugiej połowie, kiedy to strzelił bramkę głową po wrzutce Pedro . Poza tym zaprezentował kilka świetnych dograń oraz mało egoistycznych dograń, co nie było ostatnio regułą.

Ibrahimović - 7 - Dawno już Ibra nie zaliczył "zlatana" (dla przypomnienia - jeden zlatan=gol+ asysta). Wczoraj było blisko, ale do szczęścia zabrakło wykorzystania przez Messiego wspaniałego odegrania piętką bądź sytuacji "sam na sam" przez Henry'ego. W pierwszej połowie Szwed zaprezentował swoje znane kibicom walory: umiejętność zastawienia piłki i dokładnego odegrania, świetne ustawianie się, opanowanie piłki w sytuacjach wydawałoby się straconych. Zwłaszcza w głowie zapadła akcja z 34. minuty, kiedy to w polu karnym, stojąc na wprost obrońców i bramki przyjął bardzo wysoką piłkę prawą nogą, aby za chwilę oddać strzał drugą kończyną. W sytuacji "sam na sam" z bramkarzem został przechytrzony przez niego, ale zrewanżował się pięknie mierzonym strzałem w końcówce spotkania, kiedy to ustalił rezultat. Trzeba przyznać, iż przeważającą część drugiej połowy nie był widoczny, tak zresztą jak większość uśpionej "Dumy Katalonii".

Rezerwowi:

Pedro - 6 - jego wejście ożywiło grę. Jego wrzutka "na wyczucie" do Messiego było chyba najważniejszym wydarzeniem spotkania, gdyż do tego momentu gracze Barcelony wykazywali się niesamowita wprost indolencją w ofensywie. Świetnie sprawdził się w roli jokera, ale z drugiej strony widać, że młodzian wciąż gra w kratkę.

Keita - bez oceny - mógł zostać "last action hero", jednak nie wykorzystał dobrego podania od Messiego na lewą nogę.

Komentarz

Warto zwrócić uwagę, że jest to przynajmniej trzecie spotkanie z rzędu (Real, Xerez, Deportivo), w którym rezerwowi zmieniają obraz gry. Obie połowy wyglądały zgoła inaczej, choć zaskakiwać może, że to pierwsza połowa, w której Barcelona straciła bramkę oraz zdobyła tylko jedna, była lepsza. Należy nadmienić, że zwycięstwo mogło być o wiele wyższe, ale swoje stuprocentowe okazji zmarnowali Messi (dwa razy),Ibra oraz Henry.

Ciekawą obserwacja jest fakt, iż w ostatnich trzech spotkaniach drużyna strzeliła 6 bramek, a autorami ich wszystkich jest trio napastników Barcelony.
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (45)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze