Raport z La Liga - 14. kolejka
Zwycięstwa Barcelony i Realu Madryt
Barcelona na Camp Nou zmierzyła się z Espanyolem, który zanotował cztery porażki z rzędu w La Liga, co skutkowało czternastym miejscem w ligowej tabeli. Ostatni raz podopieczni Mauricio Pochettino wygrali w Primera División w siódmej kolejce z Tenerife. Przeciwnik nie był w formie, więc Blaugrana teoretycznie nie powinna mieć problemów z pokonaniem swojego lokalnego rywala na własnym terenie. Nic bardziej mylnego, ponieważ Espanyol na mecze z Barceloną motywuje się szczególnie, a przykładów nie trzeba daleko szukać, poprzedni sezon i porażka (1:2) na Camp Nou. Spotkanie stało na słabym poziomie. W pierwszej połowie Barcelona dominowała, jednak była nieskuteczna, a gol dla Blaugrany, jak się później okazało jedyny w tym meczu, padł po niesłusznie podyktowanym rzucie karnym. W drugich czterdziestu pięciu minutach podopieczni Guardioli grali tak, aby dowieść skromne prowadzenie do końca meczu, co było trochę niebezpieczne, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, iż Espanyol zaprezentował się o niebo lepiej w grze ofensywnej i stworzył kilka sytuacji. 161 Derby Barcelony z pewnością nie zapadną na długo w pamięci kibiców, ale najważniejsze jest zwycięstwo, które podziała budująco na całą drużynę przed KMŚ.
Z kolei Real Madryt, bez Kaki i C. Ronaldo, zagrał na Mestalla z Valencią, która w poprzedniej kolejce awansowała na trzecie miejsce w ligowej tabeli kosztem Sevilli. Mecz zapowiadał na się na niezwykle ciekawy i tak było w rzeczywistości, w szczególności druga połowa dostarczyła dużą ilość emocji oraz aż pięć bramek. Real Madryt wygrał (3:2) i udowodnił, że potrafi odnieść zwycięstwo bez swoich dwóch największych gwiazd z trudnym przeciwnikiem i to na wyjeździe. Królewscy na Mestalla nie załamali się, kiedy Valencia dwukrotnie doprowadzała do remisu, tylko walczyli do końca o trzy punkty, co świadczy o tym, że Los Blancos nie są już tylko konstelacją gwiazd, tylko prawdziwym, zgranym zespołem, który walczy do końca o zwycięstwo i osiąga swój cel.
Zwycięstwo Sevilli po dwóch remisach z rzędu
Piłkarzom Sevilli po dwóch nieoczekiwanych remisach z drużynami z dolnej części tabeli (Málagą i Realem Valladolid) przyszło się zmierzyć na wyjeździe ze Sportingiem Gijón, czyli z zespołem, który jest na siódmym miejscu w ligowej tabeli i walczy o prawo gry w Lidze Europejskiej. Sevilla wygrała (1:0) i powróciła na trzecie miejsce tabeli La Liga. Z kolei Deportivo La Coruña zagrało na wyjeździe z Almerią. Podopieczni Miguel Ángela Lotiny remisowali to spotkanie (1:1), aczkolwiek należy podkreślić, iż gracze Hugo Sánchez powinni wygrać ten mecz, ale narazili nieskutecznością. Ta wpadka piłkarzy Super Depor została skrzętnie wykorzystany przez Mallorcę, która wygrała (1:0) na Reyno de Navarra z Osasuną Pampeluna i awansowała na piąte miejsce kosztem Deportivo La Coruña. Było to pierwsze zwycięstwo 'Wyspiarzy' na wyjeździe w tym sezonie w hiszpańskiej ekstraklasie.
Racing opuszcza strefę spadkową
Racing Santander pokonał w poprzedniej kolejce na Cornellà-El Prat Espanyol Barcelona aż (4:0), dzięki temu awansował na osiemnaste miejsce w tabeli Primera División. Było to dopiero drugie zwycięstwo piłkarzy Miguel Ángel Portugal w lidze. W 14. kolejce La Liga Racing Santander wygrał (3:2) na własnym boisku z Xerez, dzięki czemu opuścił strefę spadkową. Natomiast beniaminek z Jerez pozostaje nadal bez zwycięstwa poza Municipal de Chapín.
Porażka Atlético Madryt z Villarrealem
Niezwykle ciekawie zapowiadało się spotkanie na Vicente Calderón, gdzie Atlético Madryt zmierzyło się z Villarrealem. Obie drużyny po fatalnym początku sezonu, i przebywaniu w strefie spadkowej, przezwyciężyły kryzys i wydostały się ze strefy spadkowej i mozolnie zaczynają piąć się górę tabeli. Los amarillos byli przed tym meczem na jedenastym miejscu, a Los Colchoneros na trzynastym miejscu tabeli La Liga i mieli dwa punkty straty do swojego rywala. Piłkarze Atlético Madryt prowadzili tym spotkaniu (1:0) po golu Simao, by przegrać ostatecznie (1:2) i spaść na czternaste miejsce w ligowej tabeli i skazać siebie na bytowanie w okolicach strefy spadkowej.
Barcelona na Camp Nou zmierzyła się z Espanyolem, który zanotował cztery porażki z rzędu w La Liga, co skutkowało czternastym miejscem w ligowej tabeli. Ostatni raz podopieczni Mauricio Pochettino wygrali w Primera División w siódmej kolejce z Tenerife. Przeciwnik nie był w formie, więc Blaugrana teoretycznie nie powinna mieć problemów z pokonaniem swojego lokalnego rywala na własnym terenie. Nic bardziej mylnego, ponieważ Espanyol na mecze z Barceloną motywuje się szczególnie, a przykładów nie trzeba daleko szukać, poprzedni sezon i porażka (1:2) na Camp Nou. Spotkanie stało na słabym poziomie. W pierwszej połowie Barcelona dominowała, jednak była nieskuteczna, a gol dla Blaugrany, jak się później okazało jedyny w tym meczu, padł po niesłusznie podyktowanym rzucie karnym. W drugich czterdziestu pięciu minutach podopieczni Guardioli grali tak, aby dowieść skromne prowadzenie do końca meczu, co było trochę niebezpieczne, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, iż Espanyol zaprezentował się o niebo lepiej w grze ofensywnej i stworzył kilka sytuacji. 161 Derby Barcelony z pewnością nie zapadną na długo w pamięci kibiców, ale najważniejsze jest zwycięstwo, które podziała budująco na całą drużynę przed KMŚ.
Z kolei Real Madryt, bez Kaki i C. Ronaldo, zagrał na Mestalla z Valencią, która w poprzedniej kolejce awansowała na trzecie miejsce w ligowej tabeli kosztem Sevilli. Mecz zapowiadał na się na niezwykle ciekawy i tak było w rzeczywistości, w szczególności druga połowa dostarczyła dużą ilość emocji oraz aż pięć bramek. Real Madryt wygrał (3:2) i udowodnił, że potrafi odnieść zwycięstwo bez swoich dwóch największych gwiazd z trudnym przeciwnikiem i to na wyjeździe. Królewscy na Mestalla nie załamali się, kiedy Valencia dwukrotnie doprowadzała do remisu, tylko walczyli do końca o trzy punkty, co świadczy o tym, że Los Blancos nie są już tylko konstelacją gwiazd, tylko prawdziwym, zgranym zespołem, który walczy do końca o zwycięstwo i osiąga swój cel.
Zwycięstwo Sevilli po dwóch remisach z rzędu
Piłkarzom Sevilli po dwóch nieoczekiwanych remisach z drużynami z dolnej części tabeli (Málagą i Realem Valladolid) przyszło się zmierzyć na wyjeździe ze Sportingiem Gijón, czyli z zespołem, który jest na siódmym miejscu w ligowej tabeli i walczy o prawo gry w Lidze Europejskiej. Sevilla wygrała (1:0) i powróciła na trzecie miejsce tabeli La Liga. Z kolei Deportivo La Coruña zagrało na wyjeździe z Almerią. Podopieczni Miguel Ángela Lotiny remisowali to spotkanie (1:1), aczkolwiek należy podkreślić, iż gracze Hugo Sánchez powinni wygrać ten mecz, ale narazili nieskutecznością. Ta wpadka piłkarzy Super Depor została skrzętnie wykorzystany przez Mallorcę, która wygrała (1:0) na Reyno de Navarra z Osasuną Pampeluna i awansowała na piąte miejsce kosztem Deportivo La Coruña. Było to pierwsze zwycięstwo 'Wyspiarzy' na wyjeździe w tym sezonie w hiszpańskiej ekstraklasie.
Racing opuszcza strefę spadkową
Racing Santander pokonał w poprzedniej kolejce na Cornellà-El Prat Espanyol Barcelona aż (4:0), dzięki temu awansował na osiemnaste miejsce w tabeli Primera División. Było to dopiero drugie zwycięstwo piłkarzy Miguel Ángel Portugal w lidze. W 14. kolejce La Liga Racing Santander wygrał (3:2) na własnym boisku z Xerez, dzięki czemu opuścił strefę spadkową. Natomiast beniaminek z Jerez pozostaje nadal bez zwycięstwa poza Municipal de Chapín.
Porażka Atlético Madryt z Villarrealem
Niezwykle ciekawie zapowiadało się spotkanie na Vicente Calderón, gdzie Atlético Madryt zmierzyło się z Villarrealem. Obie drużyny po fatalnym początku sezonu, i przebywaniu w strefie spadkowej, przezwyciężyły kryzys i wydostały się ze strefy spadkowej i mozolnie zaczynają piąć się górę tabeli. Los amarillos byli przed tym meczem na jedenastym miejscu, a Los Colchoneros na trzynastym miejscu tabeli La Liga i mieli dwa punkty straty do swojego rywala. Piłkarze Atlético Madryt prowadzili tym spotkaniu (1:0) po golu Simao, by przegrać ostatecznie (1:2) i spaść na czternaste miejsce w ligowej tabeli i skazać siebie na bytowanie w okolicach strefy spadkowej.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (13)