Oceny za mecz z Estudiantes

Redakcja

21 grudnia 2009, 11:10

42 komentarze
Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy.

Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Piqué 7, a Messi 5.5".

Valdés - 7 - Victor znów pokazał, że w roli ostatniego obrońcy czuje się świetnie i nie popełnia błędów. Znakomicie wychodził z bramki, kiedy było to potrzebne i bardzo dobrze ustawiał się we własnym polu karnym. Przy bramce nie mógł wiele zrobić. Dobre zawody w wykonaniu golkipera Barcelony.

Alves - 8 - Ostro poniewierany przez przeciwników w przekroju całego spotkania. Było go wszędzie pełno. Walczył w obronie, notując sporo przechwytów. Mógł zaliczyć asystę na samym początku meczu, ale to, co nie powiodło się 10 minut po rozpoczęciu spotkania, udało się 10 minut przed jego końcem. Dośrodkowanie "na nos" Leo Messiego wyprowadziło zespół na prowadzenie. Mecze z wielkimi rywalami pokazują, że zmotywowany Dani Alves to wzór nowoczesnego bocznego obrońcy!

Komentarz: Poprzednia ocena Alvesa wynikała z nieporozumienia. Mogę jedynie dodać, że ostatecznie żaden z nas nie optował za '9' dla Brazylijczyka.

Piqué - 8 - Gerard rozpoczął spotkanie nie najlepiej. Już w 4. minucie złamał linię spalonego przy podaniu Verona i tylko przytomność i szybkość Valdésa uratowała Barcelonę przed stratą bramki. Ponadto przegrał kilka mniej lub bardziej znaczących przepychanek z Bosellim. Poza tym spisywał się dobrze, nie pozwalając napastnikom Estudiantes na rozwinięcie skrzydeł. Jego długie piłki do napastników również należy zapisać po stronie pozytywów. Przy stałych fragmentach gry twardo walczył z ostro grającymi Argentyńczykami. Asysta do Pedro kluczowa dla losów meczu, co musi mieć odzwierciedlenie w końcowej ocenie.

Puyol - 7 - Carles był niewątpliwie jednym z najbardziej walecznych zawodników Barcelony. Swoimi ofiarnymi interwencjami wielokrotnie przerywał akcje Argentyńczyków. Wygrywał niemal wszystkie pojedynki główkowe, niestety w najważniejszym momencie popełnił błąd. Źle ocenił lot piłki, przez co dotarła ona do Boselliego, który strzałem głową pokonał Valdésa. Poza tą jedną, wyraźną pomyłką spisywał się jednak znakomicie i podobnie jak Piqué, zasłużył na pochwały.

Abidal - 7 - W sytuacji, w której padła bramka, przegrał pojedynek główkowy z Bosellim, był jednak za napastnikiem Estudiantes i musiał być zaskoczony tym, że piłka przeszła nad głową Puyola. Poza tą sytuacją spisywał się bez zarzutu i nie dawał się ogrywać Argentyńczykom. Kiedy było trzeba, to pojawiał się na pozycji środkowego obrońcy. Ponadto dobrze wyprowadzał piłkę i od czasu do czasu zapędzał się lewym skrzydłem. Francuz znów nie zawiódł oczekiwań.

Sergio Busquets - 6- Sergio przyzwyczaił nas w tym sezonie do zdecydowanie lepszej gry. Tym razem nie spisywał się najlepiej. Powinien zbierać piłki po wygranych przez obrońców Barcelony pojedynkach główkowych, a bywało z tym różnie. Wydawało się, że zawsze jest o ułamek sekundy spóźniony. W 11. minucie stracił piłkę w głupi sposób, ale na szczęście jego błąd naprawili na spółkę Puyol i Keita. Na pochwałę nie zasługuje także jego wejście wyprostowaną nogą z 24. minuty. W poczynania ofensywne również nie wnosił zbyt wiele. Ważne jednak, że nie popełnił znaczących błędów, co mu się już w tym sezonie przytrafiało.

Xavi - 6 - W grze Xaviego wyraźnie czegoś brakowało. Jego podania były zbyt czytelne, a na dodatek częściej niż zwykle po prostu niedokładne. W 8. minucie dostał fantastyczne podanie od Ibrahimovicia i będąc sam na sam z bramkarzem Estudiantes, niepotrzebnie próbował jeszcze dogrywać. Poza tą sytuacją przypomniał o sobie jeszcze dwukrotnie. Po raz pierwszy w 32. minucie, kiedy był faulowany w polu karnym przez golkipera rywali, ale sędzia nie zdecydował się na podyktowanie jedenastki. Natomiast po raz drugi w 79. minucie, gdy posłał dobrą piłkę do Ibrahimovicia, jednak tym razem Szwed nie spisał się najlepiej. Bardzo przeciętny występ w wykonaniu Xaviego.

Keita - 6 - Był dopełnieniem nie najlepiej funkcjonującego w tym meczu środka pola Barcelony. W 13. minucie mógł zaliczyć ładną asystę do Ibrahimovicia, ale Szwed odbił za bardzo do boku. W środkowym fragmencie pierwszej połowy bywał najbardziej aktywnym graczem barcelońskiej linii pomocy, notował jednak widoczną ilość strat i niepewnych zagrań. Obyśmy w nowym roku oglądali Malijczyka w jego formie z początkowej fazy sezonu.

Messi - 7 - W pierwszych trzech kwadransach pokazał się jedynie dość artystycznym upadkiem, za który otrzymał żółtą kartkę. Trzeba przyznać, że za pierwszą połowę, podobnie jak cały zespół Barcelony, powinien dostać ocenę w okolicach wyjściowej. Po przerwie zmienił jednak pozycję na boisku i w nowej roli spisywał się bardzo przyzwoicie. Co prawda czasem zbyt długo holował piłkę, ale gdy już decydował się na przyśpieszenie, to było groźnie. W drugiej połowie posłał dobrą piłkę do Ibrahimovicia, jednak Szwed przestrzelił. Na początku dogrywki niecelnie uderzył na bramkę, po ciekawej akcji dwójkowej ze Zlatanem. Swój występ ukoronował zdobyciem decydującej bramki przy pomocy klatki piersiowej w 110. minucie meczu. Choć Argentyńczyk na pewno nie zachwycił, to zadecydował o zwycięstwie drużyny i bynajmniej nie jest to przypadek.

Henry - 6 - O pierwszej połowie w wykonaniu Francuza lepiej nie pisać. Zbyt wiele minut spędził w niej na dyskusjach z sędziami. Po przerwie było już znacznie lepiej. Przeprowadził kilka udanych akcji lewym skrzydłem, a jego dośrodkowania kilkukrotnie zaskoczyły obrońców przeciwnika. Zwłaszcza podanie z 60. minuty do Pedro mogło zostać zamienione na bramkę, ale młody skrzydłowy nie sięgnął piłki. Może te niezłe pół godziny w wykonaniu Henry'ego zwiastuje powrót formy?

Ibrahimović - 7 - Znów bardzo trudno ocenić występ Szweda. Może zacznijmy od mankamentów. Zlatan zdecydowanie zbyt często tracił piłkę i dawał się wyprzedzać obrońcom Estudiantes. Czasem niepotrzebnie starał się upiększyć proste zagrania, co powodowało, że akcje traciły na szybkości. Do tego zdarzało mu się dreptać za linią spalonego, przez co przy szybkich przejęciach piłki, koledzy z drużyny nie mogli od razu zagrywać do niego. Po stronie pozytywów nie można zapisać także kilku zmarnowanych sytuacji.

Z drugiej strony śmiało można napisać, że Zlatan był najbardziej kreatywnym zawodnikiem Barcelony w finałowym pojedynku. Już w 8. minucie fantastycznym podaniem piętą otworzył drogę do bramki Xaviemu. Później jeszcze kilka razy dokładnie podawał, między innymi do Pedro i Messiego, ale bramki z tego nie było. Na brawa zasługuje także kilka jego szybkich wymian piłki z Henrym czy Messim oraz angażowanie się Szweda w rozgrywanie piłki w środku pola. Trudno powiedzieć czy bardziej irytował stratami, czy zachwycał niekonwencjonalnymi podaniami. Natomiast swoją cegiełkę do kolejnego sukcesu Barcelony na pewno dołożył.

Rezerwowi:

Yaya Touré - 7 - Pojawił się na boisku w pod koniec drugiej połowy i wprowadził trochę pozytywnej energii. Był wyraźnie bardziej efektywny i żywiołowy niż Sergio. Starał się także pomagać w rozgrywaniu piłki. Wydaje się, że mógł pojawić się na boisku wcześniej, ponieważ jego obecność dawała zespołowi bardzo dużo.

Pedro - 8 - Zmienił Keitę i pokazał wszystkie swoje atuty. W 60. Minucie nie udało mu się dojść do dobrego podania Henry'ego, ale zapachniało drugą bramką skrzydłowego Barcelony w tym turnieju. Osiem minut później przeprowadził efektowną akcję indywidualną. Już samym przyjęciem minął pierwszego z rywali, a dwóch kolejnych ograł po wpadnięciu w pole karne. Całą szarżę zakończył jednak niedokładnym odegraniem piłki. Minutę przed końcem regulaminowego czasu gry zdobył bramkę wyrównującą, pokonując bramkarza rywali strzałem głową. Śmiało można stwierdzić, że młody skrzydłowy był jedną z najjaśniej świecących gwiazd Barcelony w tym turnieju.

Jeffren - 7 - Z graczy formacji ataku dostaje najmniej minut, ale gdy już pojawi się na boisku, to potrafi zrobić sporo zamieszania. Dynamiką, kreowaniem gry i niewątpliwym talentem imponował w każdej chwili swojej obecności na boisku. Na razie daleko w tyle zostawił Rodrigueza i pozostałych członków formacji obronnej klubu z La Platy, ale już nie długo ten sam los może spotkać najlepszych defensorów La Liga.
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (42)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze