Tajemnicą owiane cz. 2

Looky

25 grudnia 2009, 10:57

10 komentarzy
Początek sezonu 2008/09, kiedy drużynę objął Guardiola, mógł budzić wątpliwości. Jeden człowiek z Barcelony uznał więc, że wielki motywator, jakim okazał się być Pep, również potrzebuje motywacji. Tym człowiekiem był Andrés Iniesta, który powiedział do swojego trenera: "Spokojnie Mister, w tym roku chcemy wygrać wszystko". Skoro tak powściągliwa osoba jak Iniesta odważyła się powiedzieć takie słowa, nie mogło być dla zespołu lepszej motywacji.

Guardiola dotarł do różnych piłkarzy różnymi sposobami. Były wątpliwości, kiedy zasiadł na ławce trenerskiej pierwszej drużyny, były też wątpliwości, czy robi słusznie, gdy po kilku tygodniach pozwolił Leo Messiemu lecieć na Igrzyska Olimpijskie do Pekinu. Wyrok w tej sprawie był korzystny dla Barçy, która nie musiała puszczać swojej wschodzącej gwiazdy na ten turniej; trener zdecydował jednak inaczej. Po kilku miesiącach przyznał, że nigdy nie widział gracza tak dobrego jak Leo, mówiąc nawet, że "Messi jest za dobry, aby grać źle". Miał rację.

Pepowi udało się również wykrzesać maksimum z Thierry'ego Henry, mającego za sobą niezbyt udany sezon. Pewnej nocy piłkarz i trener zjedli wspólną kolację, a następnego dnia Titi zdobył trzy bramki w meczu z Valencią.

Jedność i realizacja wspólnych celów okazały się kluczowe. Pozaboiskowych przykładów nie trzeba daleko szukać, a jednym z nich jest obecność wszystkich członków drużyny na pogrzebie ojca Juana Carlosa Unzué (trener bramkarzy). Warto też wspomnieć o karach finansowych za spóźnienia i wszelkie łamanie klubowego regulaminu. Guardiola zdecydował, że były one przekazywane na cele charytatywne.

[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (10)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze