Oceny za mecz z Tenerife
Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Piqué 7, a Iniesta 5.5".
OCENIAJĄCY: SZUMI, blazeq, challenger
Valdés - 9 - Dawno już nie było spotkania, w którym Victor miałby aż tyle pracy. W samym pierwszych 30. minutach zdążył 5-6 razy uratować Barcelonę, a raz wspomogła go poprzeczka. Również w drugiej połowie wyręczył kilkakrotnie wyjątkowo nieprzytomnych tego dnia stoperów, a na uwagę zasłużyły zwłaszcza jego interwencje z 49. oraz 80. minuty. Na przestrzeni całego meczu nie popełnił najmniejszego błędu, a jeśli wziąć pod uwagę, że dzięki niemu Katalończycy już na początku spotkania nie musieli odrabiać straty jednej lub większej ilości bramek, to widać iż zdecydowanie wyrósł na jednego z bohaterów spotkania.
Alves - 6 - Teneryfa zagrała bardzo ofensywnie, z tego właśnie powodu gra Brazylijczyka wyglądała inaczej niż zwykle. Nie dośrodkowywał już tak często, jak zwykle, natomiast ciągle był uwikłany w pojedynki jeden na jeden. Radził sobie nieźle, odzyskał sześć piłek, tracąc przy tym dokładnie tyle samo. Poprawny występ.
Stoperzy
Większość błędów obrony Barcelony wynikała z braku zrozumienia pary stoperów, co może zaskakiwać biorąc pod uwagę, że akurat zestawienie Márquez-Puyol gra ze sobą już od 2003 roku. Już w pierwszym kwadransie trzy sytuacje Tenerife przy słabszej dyspozycji Valdésa i mniejszej dozie szczęścia mogły zakończyć się zaaplikowaniem hattricka przez Alvaro. A nie były to wszystkie błędy pary doświadczonych defensorów...
Márquez - 4 - Meksykanin zaliczył kilka fatalnych indywidualnych pomyłek oraz pięć strat. Zwłaszcza niefortunne wybicie piłki w drugiej połowie mogło napędzić wszystkim kibicom Barcelony stracha. Otrzymał żółtą kartkę za zagranie, które było jego najlepszym i najczystszym zagraniem w pierwszych 45. minutach. Ponadto odebrał 10 piłek, a niektóre jego przechwyty rozpoczynały akcje ofensywne Barcelony. Niemniej jednak na specjalnie pochlebną ocenę sobie z pewnością nie zasłużył.
Puyol - 5 - Ocena w porównaniu do oceny Meksykanina podniesiona ze względu na strzeloną przez kapitana bramkę, która podcięła zupełnie skrzydła gospodarzom. Poza tym Tarzan wyjątkowo niepewny, można by rzec- nieprzytomny. Podsumowaniem jego słabej tego dnia dyspozycji był kiks w 72. minucie (nie wykorzystał go Nino) oraz odpuszczenie Kome 6 minut.
Maxwell - 5 - Kolejny słabszy występ lewego obrońcy Barcelony. Zbyt często spóźniał się w obronie i dawał się ogrywać rywalom. Ponadto zanotował osiem strat, co przy niewielkim zaangażowaniu w grę ofensywną jest niewytłumaczalne. Nawet dziewięć odbiorów nie jest w stanie zatrzeć nienajlepszego wrażenia, jakie pozostawił po sobie Brazylijczyk. Strata z 19. minuty wołała o pomstę do nieba i aż dziwo, że niebiosa nad Heliodoro Rodríguez López się nie rozwarły, aby pokarać Brazylijczyka.
Busquets- 5 - Za horrendalną wprost ilość niewymuszonych błędów, objawiających się przede wszystkim w postaci dużej ilości strat (8), wynikających z karygodnej pewności siebie należy mu się zdecydowana bura. Jego niesubordynacja powinna zostać przez Pepa zdecydowanie ukarana. Z drugiej strony jego zachowania wnoszą dużo kolorytu do gry zespołu, a trzeba pamiętać również, że to on dogrywał świetne piłki do Bojana i do Henry'ego, kiedy napastnicy mieli swoje świetne sytuacje strzeleckie. Oby Sergio "okrzepł" jak najszybciej i zniwelował ilość nieprzemyślanych zagrań.
Xavi - 5 - Kto pamięta kiedy ostatnio Xavi stracił piłkę aż dziewięciokrotnie? W grze pomocnika Barcelony brakowało spokoju. Był wyjątkowo niedokładny i zagubiony. Dopiero w drugiej połowie złapał rytm i popisał się nawet kilkoma ciekawymi podaniami. Wcześniej niejednokrotnie wstrzymywał akcje kolegów. Zupełnie przyćmiony przez Iniestę.
Iniesta - 9 - Niniejszym ogłaszamy : Iniesta wraca do formy. Pomocnik Barcelony był nie do zatrzymania. Mijał rywali niczym tyczki slalomowe, a jego akcja z 45. minuty, gdy w pojedynkę rozmontował środkową linię przeciwników i mimo faulu znakomicie dograł do wychodzącego Bojana, była po prostu fenomenalna. Ponadto w końcu przestał notować głupie straty. W całym meczu zaliczył cztery, co jak na kreatywnego pomocnika jest wynikiem jak najbardziej korzystnym, a biorąc pod uwagę ilość znakomitych piłek posyłanych przez Andrésa w stronę partnerów - wręcz nieprawdopodobnym. Ten mecz znów pokazał, że w środku boiska czuje się dużo lepiej niż na lewym skrzydle. Mistrz powraca!
Henry - 6 - Dobry mecz Francuza, choć wypadł zdecydowanie słabiej niż pozostali napastnicy. Urywał się obrońcom, schodził do środka, próbował rozgrywać. W swojej boiskowej ruchliwości zahaczał nawet o środek ataku, co nie ułatwiało życia obrońcom Tenerife. Aktywność ta pozostawiała więcej miejsca partnerom Henry'ego z linii ataku (szczególnie Bojanowi), na czym mocno korzystał zespół. Wreszcie, Titi zaliczył kluczowe podanie przy ostatniej bramce zespołu. Wciąż najbardziej chyba przeszkadza, że dysponujący wspaniałym strzałem z prawej nogi Francuz tak rzadko korzysta z takiej możliwości rozwiązania sytuacji jak zwód na prawą stronę i uderzenie, a często kieruje się do skrzydła i próbuje dograń lub strzałów lewą stopą.
Messi - 9 - Szokująco skuteczny, zwłaszcza biorąc pod uwagę tegoroczną formę Argentyńczyka. Oprócz hattricka okraszonego nieprawdopodobną bramką, która już parę chwil po końcowym gwizdku została bohaterką youtube'a, zaliczył także asystę przy golu Puyola. Ograniczenie się do wymienienia tych boiskowych dokonań byłoby jednak nieporozumieniem, ponieważ Leo pokazał zdecydowanie więcej. Gdyby koledzy zagrali skuteczniej, to zapewne zaliczyłby więcej asyst niż bramek. Na dodatek przy tak odważnej grze i ciągłych próbach stworzenia sobie i kolegom okazji bramkowych, Messi stracił zaledwie sześć piłek. Imponujący występ.
Bojan- 9 - Zarówno piewcom talentu młodego Katalończyka, jak i jego adwersarzom ten mecz musiał dać do myślenia. Już w 9. minucie młodzian świetnie "zabrał" się z piłką, ale przy próbie lobu zabrakło nieco precyzji. Jednak na przestrzeni całego spotkania okazało się, że być może rolą Krkica nie jest bycie snajperem, a raczej skrzydłowym-asystentem. W końcu altruizm u środkowego napastnika nie zawsze jest cechą pożądaną i przynoszącą korzyści zespołowi. Jeśli jednak dzięki takiemu zachowaniu ów snajper kończy mecz z trzema asystami na koncie, to wszelkie wątpliwości znikają. We wczorajszym spotkaniu Bojan pokazał dojrzałość, której niejednokrotnie brakowało Ibrahimoviciowi. Młody napastnik świetnie rozprowadzał swoich partnerów i bardzo dobrze się ustawiał, a jego akcja przy pierwszej bramce Messiego musiała zrobić wrażenie. Na dodatek stracił zaledwie sześć piłek. Gdyby strzelił bramkę można by mówić o występie idealnym.
Rezerwowi:
Pedro -7 - Miał zaledwie kwadrans, by znów udowodnić, że wchodząc z ławki może pomóc zespołowi i nie zawiódł. Pod koniec spotkania z dziecinną łatwością wymanewrował obrońców, a zmuszony w tej sytuacji do ofiarnej interwencji Luna skierował piłkę do własnej bramki. Poza tą akcją pokazał się jeszcze kilka razy na skrzydle i zdecydowanie zasłużył na dwa oczka powyżej oceny wyjściowej.
Czyhrynski oraz Milito- bez oceny - Razem zagrali 11 minut, dając odpocząć zmęczonym kolegom. Nie ma co opisywać, a tym bardziej oceniać.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Piqué 7, a Iniesta 5.5".
OCENIAJĄCY: SZUMI, blazeq, challenger
Valdés - 9 - Dawno już nie było spotkania, w którym Victor miałby aż tyle pracy. W samym pierwszych 30. minutach zdążył 5-6 razy uratować Barcelonę, a raz wspomogła go poprzeczka. Również w drugiej połowie wyręczył kilkakrotnie wyjątkowo nieprzytomnych tego dnia stoperów, a na uwagę zasłużyły zwłaszcza jego interwencje z 49. oraz 80. minuty. Na przestrzeni całego meczu nie popełnił najmniejszego błędu, a jeśli wziąć pod uwagę, że dzięki niemu Katalończycy już na początku spotkania nie musieli odrabiać straty jednej lub większej ilości bramek, to widać iż zdecydowanie wyrósł na jednego z bohaterów spotkania.
Alves - 6 - Teneryfa zagrała bardzo ofensywnie, z tego właśnie powodu gra Brazylijczyka wyglądała inaczej niż zwykle. Nie dośrodkowywał już tak często, jak zwykle, natomiast ciągle był uwikłany w pojedynki jeden na jeden. Radził sobie nieźle, odzyskał sześć piłek, tracąc przy tym dokładnie tyle samo. Poprawny występ.
Stoperzy
Większość błędów obrony Barcelony wynikała z braku zrozumienia pary stoperów, co może zaskakiwać biorąc pod uwagę, że akurat zestawienie Márquez-Puyol gra ze sobą już od 2003 roku. Już w pierwszym kwadransie trzy sytuacje Tenerife przy słabszej dyspozycji Valdésa i mniejszej dozie szczęścia mogły zakończyć się zaaplikowaniem hattricka przez Alvaro. A nie były to wszystkie błędy pary doświadczonych defensorów...
Márquez - 4 - Meksykanin zaliczył kilka fatalnych indywidualnych pomyłek oraz pięć strat. Zwłaszcza niefortunne wybicie piłki w drugiej połowie mogło napędzić wszystkim kibicom Barcelony stracha. Otrzymał żółtą kartkę za zagranie, które było jego najlepszym i najczystszym zagraniem w pierwszych 45. minutach. Ponadto odebrał 10 piłek, a niektóre jego przechwyty rozpoczynały akcje ofensywne Barcelony. Niemniej jednak na specjalnie pochlebną ocenę sobie z pewnością nie zasłużył.
Puyol - 5 - Ocena w porównaniu do oceny Meksykanina podniesiona ze względu na strzeloną przez kapitana bramkę, która podcięła zupełnie skrzydła gospodarzom. Poza tym Tarzan wyjątkowo niepewny, można by rzec- nieprzytomny. Podsumowaniem jego słabej tego dnia dyspozycji był kiks w 72. minucie (nie wykorzystał go Nino) oraz odpuszczenie Kome 6 minut.
Maxwell - 5 - Kolejny słabszy występ lewego obrońcy Barcelony. Zbyt często spóźniał się w obronie i dawał się ogrywać rywalom. Ponadto zanotował osiem strat, co przy niewielkim zaangażowaniu w grę ofensywną jest niewytłumaczalne. Nawet dziewięć odbiorów nie jest w stanie zatrzeć nienajlepszego wrażenia, jakie pozostawił po sobie Brazylijczyk. Strata z 19. minuty wołała o pomstę do nieba i aż dziwo, że niebiosa nad Heliodoro Rodríguez López się nie rozwarły, aby pokarać Brazylijczyka.
Busquets- 5 - Za horrendalną wprost ilość niewymuszonych błędów, objawiających się przede wszystkim w postaci dużej ilości strat (8), wynikających z karygodnej pewności siebie należy mu się zdecydowana bura. Jego niesubordynacja powinna zostać przez Pepa zdecydowanie ukarana. Z drugiej strony jego zachowania wnoszą dużo kolorytu do gry zespołu, a trzeba pamiętać również, że to on dogrywał świetne piłki do Bojana i do Henry'ego, kiedy napastnicy mieli swoje świetne sytuacje strzeleckie. Oby Sergio "okrzepł" jak najszybciej i zniwelował ilość nieprzemyślanych zagrań.
Xavi - 5 - Kto pamięta kiedy ostatnio Xavi stracił piłkę aż dziewięciokrotnie? W grze pomocnika Barcelony brakowało spokoju. Był wyjątkowo niedokładny i zagubiony. Dopiero w drugiej połowie złapał rytm i popisał się nawet kilkoma ciekawymi podaniami. Wcześniej niejednokrotnie wstrzymywał akcje kolegów. Zupełnie przyćmiony przez Iniestę.
Iniesta - 9 - Niniejszym ogłaszamy : Iniesta wraca do formy. Pomocnik Barcelony był nie do zatrzymania. Mijał rywali niczym tyczki slalomowe, a jego akcja z 45. minuty, gdy w pojedynkę rozmontował środkową linię przeciwników i mimo faulu znakomicie dograł do wychodzącego Bojana, była po prostu fenomenalna. Ponadto w końcu przestał notować głupie straty. W całym meczu zaliczył cztery, co jak na kreatywnego pomocnika jest wynikiem jak najbardziej korzystnym, a biorąc pod uwagę ilość znakomitych piłek posyłanych przez Andrésa w stronę partnerów - wręcz nieprawdopodobnym. Ten mecz znów pokazał, że w środku boiska czuje się dużo lepiej niż na lewym skrzydle. Mistrz powraca!
Henry - 6 - Dobry mecz Francuza, choć wypadł zdecydowanie słabiej niż pozostali napastnicy. Urywał się obrońcom, schodził do środka, próbował rozgrywać. W swojej boiskowej ruchliwości zahaczał nawet o środek ataku, co nie ułatwiało życia obrońcom Tenerife. Aktywność ta pozostawiała więcej miejsca partnerom Henry'ego z linii ataku (szczególnie Bojanowi), na czym mocno korzystał zespół. Wreszcie, Titi zaliczył kluczowe podanie przy ostatniej bramce zespołu. Wciąż najbardziej chyba przeszkadza, że dysponujący wspaniałym strzałem z prawej nogi Francuz tak rzadko korzysta z takiej możliwości rozwiązania sytuacji jak zwód na prawą stronę i uderzenie, a często kieruje się do skrzydła i próbuje dograń lub strzałów lewą stopą.
Messi - 9 - Szokująco skuteczny, zwłaszcza biorąc pod uwagę tegoroczną formę Argentyńczyka. Oprócz hattricka okraszonego nieprawdopodobną bramką, która już parę chwil po końcowym gwizdku została bohaterką youtube'a, zaliczył także asystę przy golu Puyola. Ograniczenie się do wymienienia tych boiskowych dokonań byłoby jednak nieporozumieniem, ponieważ Leo pokazał zdecydowanie więcej. Gdyby koledzy zagrali skuteczniej, to zapewne zaliczyłby więcej asyst niż bramek. Na dodatek przy tak odważnej grze i ciągłych próbach stworzenia sobie i kolegom okazji bramkowych, Messi stracił zaledwie sześć piłek. Imponujący występ.
Bojan- 9 - Zarówno piewcom talentu młodego Katalończyka, jak i jego adwersarzom ten mecz musiał dać do myślenia. Już w 9. minucie młodzian świetnie "zabrał" się z piłką, ale przy próbie lobu zabrakło nieco precyzji. Jednak na przestrzeni całego spotkania okazało się, że być może rolą Krkica nie jest bycie snajperem, a raczej skrzydłowym-asystentem. W końcu altruizm u środkowego napastnika nie zawsze jest cechą pożądaną i przynoszącą korzyści zespołowi. Jeśli jednak dzięki takiemu zachowaniu ów snajper kończy mecz z trzema asystami na koncie, to wszelkie wątpliwości znikają. We wczorajszym spotkaniu Bojan pokazał dojrzałość, której niejednokrotnie brakowało Ibrahimoviciowi. Młody napastnik świetnie rozprowadzał swoich partnerów i bardzo dobrze się ustawiał, a jego akcja przy pierwszej bramce Messiego musiała zrobić wrażenie. Na dodatek stracił zaledwie sześć piłek. Gdyby strzelił bramkę można by mówić o występie idealnym.
Rezerwowi:
Pedro -7 - Miał zaledwie kwadrans, by znów udowodnić, że wchodząc z ławki może pomóc zespołowi i nie zawiódł. Pod koniec spotkania z dziecinną łatwością wymanewrował obrońców, a zmuszony w tej sytuacji do ofiarnej interwencji Luna skierował piłkę do własnej bramki. Poza tą akcją pokazał się jeszcze kilka razy na skrzydle i zdecydowanie zasłużył na dwa oczka powyżej oceny wyjściowej.
Czyhrynski oraz Milito- bez oceny - Razem zagrali 11 minut, dając odpocząć zmęczonym kolegom. Nie ma co opisywać, a tym bardziej oceniać.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (52)