Rosell: Chcę być prezydentem dla Barcelony
Sandro Rosell wypowiedział się publicznie po raz pierwszy od 2005 roku, kiedy opuścił zarząd FC Barcelony. Opowiedział dość pobieżnie o swoich planach na przyszłość, gdyby w najbliższych wyborach został wybrany na prezydenta Dumy Katalonii.
W rozmowie z dziennikarzami kandydat bardzo jasno przedstawił swoje stanowisko: "Chcę być prezydentem FC Barcelony dla FC Barcelony, a nie żeby mieć więcej znajomości czy władzy". Przyznał także, że jego rodzina namawiała go, aby nie startował w wyborach. Jako bardzo przywiązany do swoich najbliższych wahał się, jednak teraz wierzy, że nawet jeśli zostanie wybrany, jego życie prywatne nie zmieni się. Nie chciał opowiadać o nim zbyt wiele. Powiedział tylko, że jego najlepszy przyjaciel nazywa się Andreu i jest hodowcą krów w Seu d'Urgell. Pokazał w ten sposób, że mimo pseudonimu "elegant", nie przejmuje się tak bardzo pieniędzmi, ale zależy mu na wartościowych osobach.
Nie chciał również rozmawiać o Laporcie, dał jedynie do zrozumienia, że w razie wyboru na prezydenta, chciałby zmienić styl prowadzenia klubu: "Czy często w mediach pojawia się Florentino Pérez? A Josep Lluis Nuñez?", pytał retorycznie, dając do zrozumienia, że Laporta zbyt często prezentuje się publicznie. "Można kierować FC Barceloną bez tak częstej obecności w mediach". Rosell przyznał również, że chciałby mieć przy sobie bardzo zaufanego i obeznanego człowieka jako doradcę. Ma już kandydata, jednak nie chciał publicznie wspominać jego imienia.
Na koniec, mimo że nie powiedział nic o priorytetowych celach jako prezydent, przyznał, że ma w głowie plan zorganizowania klubu, który "pozwoli Barçy generować miliard euro przychodów w przyszłości".
[źródło: Sport]
W rozmowie z dziennikarzami kandydat bardzo jasno przedstawił swoje stanowisko: "Chcę być prezydentem FC Barcelony dla FC Barcelony, a nie żeby mieć więcej znajomości czy władzy". Przyznał także, że jego rodzina namawiała go, aby nie startował w wyborach. Jako bardzo przywiązany do swoich najbliższych wahał się, jednak teraz wierzy, że nawet jeśli zostanie wybrany, jego życie prywatne nie zmieni się. Nie chciał opowiadać o nim zbyt wiele. Powiedział tylko, że jego najlepszy przyjaciel nazywa się Andreu i jest hodowcą krów w Seu d'Urgell. Pokazał w ten sposób, że mimo pseudonimu "elegant", nie przejmuje się tak bardzo pieniędzmi, ale zależy mu na wartościowych osobach.
Nie chciał również rozmawiać o Laporcie, dał jedynie do zrozumienia, że w razie wyboru na prezydenta, chciałby zmienić styl prowadzenia klubu: "Czy często w mediach pojawia się Florentino Pérez? A Josep Lluis Nuñez?", pytał retorycznie, dając do zrozumienia, że Laporta zbyt często prezentuje się publicznie. "Można kierować FC Barceloną bez tak częstej obecności w mediach". Rosell przyznał również, że chciałby mieć przy sobie bardzo zaufanego i obeznanego człowieka jako doradcę. Ma już kandydata, jednak nie chciał publicznie wspominać jego imienia.
Na koniec, mimo że nie powiedział nic o priorytetowych celach jako prezydent, przyznał, że ma w głowie plan zorganizowania klubu, który "pozwoli Barçy generować miliard euro przychodów w przyszłości".
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (29)