Ibrahimović: Bramki to nie wszystko - wywiad

Rozwad

8 lutego 2010, 18:59

42 komentarze
Zlatan Ibrahimović ostatnią bramkę zdobył 5 stycznia w meczu Pucharu Króla przeciwko Sevilli. Taka statystyka może oznaczać, że Szwed jest w kryzysie. Jednak sam zawodnik zaprzecza i nie jest zaniepokojony swoją niemocą strzelecką. W obszernym wywiadzie dla katalońskiego El Periodico, Zlatan opowiada o swojej obecnej sytuacji oraz podsumowuje pół roku spędzone w zespole Pepa Guardioli.

Twoja przygoda na Camp Nou trwa już ponad pół roku. Jak oceniasz ten czas?

Bardzo dobrze. Moja rodzina i ja dobrze przystosowaliśmy się do życia tutaj. Jestem szczęśliwy. Zdobyliśmy trzy tytuły w sześć miesięcy, w lidze wciąż jesteśmy niepokonani. Zespół zdobył wszystko i nadal chce wygrywać. To niesamowite. Żal mi jest jedynie tego, co stało się z nami w Pucharze Króla. Myślę, że zasługiwaliśmy na awans, bo Sevilla nie jest lepszym od nas zespołem. Ale takie rzeczy zdarzają się w futbolu.

Zacząłeś sezon od zdobycia jedenastu bramek w trzynastu kolejkach. Jednak teraz zanotowałeś kilka gier bez gola.

To mnie nie martwi. W moim pierwszym sezonie w Ajaxie także rozpocząłem bardzo dobrze, potem szło mi gorzej, ale ostatecznie było dobrze... karuzela. To normalne, ponieważ musisz dostosować się do wielu rzeczy, a na to nie ma czasu. To samo działo się w Juventusie i Interze. Napastnik zawsze notuje wzloty i upadki. Oczywiście jestem ‘9', wysuniętym napastnikiem w takim klubie jak Barcelona. Tutaj liczy się strzelanie goli, ale bramki to nie wszystko...

Nie? Nie wszystko?

Przynajmniej nie dla mnie. Kiedy jestem na boisku i pomagam koledze z drużyny, by jemu było łatwiej, czuję się świetnie.

No właśnie, pomagasz. Zanotowałeś już siedem asyst, co nie jest typowe dla napastnika.

Dlatego powtarzam, że bramki to nie wszystko. Asysta jest jak bramka, ponieważ drużyna i tak jest szczęśliwa ze zdobycia gola. I dlatego asysta jest dla mnie równoznaczna z bramką. Passa bez zdobycia bramki mnie nie martwi, bo wiem, że w końcu strzelę gola. Jeśli grasz dobrze, jeśli pomagasz drużynie w odniesieniu zwycięstwa, jest stwarzasz sobie sytuacje, wtedy nie masz czym się martwić.

Przyszedłeś z Włoch - tam gra się w piłkę inaczej, niż w Barcelonie. Tam 1-0 to skarb, tutaj nie. Tam z przodu byłeś sam, tutaj obok siebie masz takich piłkarzy jak Messi, Henry, Xavi, Iniesta...

Tak, jest różnica. We Włoszech w trakcie spotkania masz dwa, trzy, cztery raz piłkę i musisz być przygotowany na strzelenie bramki. Tam możesz przez 80 minut nie dotknąć piłki, a w końcówce strzelić bramkę. Są tacy napastnicy jak Inzaghi czy Trezeguet, którzy przez cały mecz są łapani na spalone, a raz dostaną piłkę i strzelą gola na wagę zwycięstwa.

Wiesz jak się przestawić do katalońskiej gry?

Tak, wracam myślami do moich dni w Ajaxie. We Włoszech ludzie nie są zainteresowani grą. Cieszą się z 1:0. Nie interesuje ich nic, tylko zwycięstwo. Napastnik może grać dobrze, ale dla nich liczy się to czy strzeliłeś bramkę.

Tutaj piękna gra jest praktycznie tak samo ważna jak zwycięstwo. Wiesz o tym?

Tak, tak, wiem. Przypomina mi to Ajax. Wygrywaliśmy 1:0, a ludzie po meczu gwizdali. Myślałem sobie: "Nie rozumiem. Dlaczego gwiżdżą?". Zastanawiałem się nad tym długo, ale już wiem, że ludzie chcą tam oprócz wygranej oglądać wspaniałe spotkanie.

Rozumiesz tę mentalność?

Rozumiem ją doskonale. Kiedy kupujesz bilet, chcesz zobaczyć świetne przedstawienie. Podobnie jest w futbolu. Jeśli wygrywasz 1:0, ale w trakcie meczu nie bawiłeś się dobrze, wracasz do domu zawiedziony. Ludzie tutaj przychodzą zobaczyć, to co kochają - nowoczesny, radosny futbol. Gdybym był na trybunach Camp Nou, oczekiwałbym tego samego.

Mówisz, że gra Barçy to "przyszłość futbolu".

Tak, ponieważ za kilka lat każdy będzie chciał grać tak jak my. Byłem zachwycony triumfem Hiszpanii na Euro 2008, ponieważ praktykowali wspaniały futbol. Podobnie jest z Barçą: wygrała sześć tytułów pokazując, że można zwyciężać grając pięknie. To jest przyszłość piłki nożnej. Zmian nie będzie przez najbliższe dwa, trzy lata, bo tendencje nie zmieniają się tak szybko, ale po tym czasie każdy będzie naśladował Barcelonę.

Dostałeś tu to czego chciałeś? Zabawa? Tytuły? Wielkie pieniądze? Gra w wielkim klubie?

Nie przybyłem tu zarobić wielkich pieniędzy. Szukałem świetnej zabawy i rozwoju piłkarskiego. We Włoszech też świetnie się bawiłem, ale uznałem, że mogę się jeszcze poprawić, zrobić postęp, dać z siebie więcej. Pewne tytuły do zdobycia z Interem były niemożliwe, jak Superpuchar Europy czy Klubowe Mistrzostwo Świata, gdyż wiele lat tam występowałem, a nigdy nie udało nam się zdobył Pucharu Europy.

Co po tym pół roku możesz powiedzieć o Barcelonie?

To świetny zespół. Jest kilka zespół w Europie, które mają dwóch lub trzech zawodników, na których widok mówisz "uauhh!", lecz kiedy patrzysz na Barçę zdajesz sobie sprawę, że tu cały zespół jest "uauhh!". Xavi, Leo, Andrés, Puyol, Henry, Alves.. coś niesamowitego.

Niedawno Guardiola zaprosił Cię na obiad. Jak było?

Byłem zaskoczony, kiedy mi to zaproponował. Takie coś zdarzyło się po raz pierwszy w mojej karierze. Przynajmniej w tak prosty i spontaniczny sposób.

Co Ci powiedział?

Spytał mnie czy wszystko w porządku, czy jestem szczęśliwy, czy czuję się komfortowo. Pytał również czy moja rodzina dobrze się tu (w Barcelonie - przyp.red.) czuje i czy niczego jej nie brak. On wyznaje zasadę, że jeżeli jesteś zadowolony, możesz dać z siebie więcej. Takie rzeczy są dobrze. Sprawiają, że czujesz się bliższą mu osobą. Tak samo jak czujesz, że jesteś bliżej zespołu. Rozmawialiśmy jak ojciec z synem. Jednak nigdy nie możesz zapomnieć, że to on jest trenerem, szefem, a ty zawodnikiem, częścią zespołu.

Mówiłeś już o stylu Barçy, który jest "przyszłością futbolu". A co powiesz o Guardioli. To "trener przyszłości"?

Ile on ma lat? 39? Uff! I już wszystko wygrał! Jest bardzo młody i jeszcze bardzo wiele przed nim. Powracając do pytania... Tak, to jest trener, który jest obecnie wzorem. We Włoszech już chcą go naśladować. Lecz nie jest to takie proste.

Tak, Leonardo w Milanie. Jeszcze do niedawna Ferrara w Juventusie...

Tak. A dlaczego starają się go naśladować? To wspaniały piłkarz. On jest bardzo aktywny, bardzo zaangażowany w szkolenie. Bardzo dużo czasu poświęca na wyjaśnianiu nam pewnych spraw. Nie jest to typ policjanta, który rozkazuje, lub dyktatora, który wydaje polecenia. Porównał bym go bardziej z nauczycielem. Capello, Mancini, Mourinho nie byli aktywni pod tym względem. Capello i Mourinho potrafili wyjaśnić, ale to jak mają wyglądać pewne sprawy na boisku. Mister wnika głębiej. Jako wielki piłkarz, wie co chodzi po głowach piłkarzy. On myśli 24 godziny na dobę o futbolu.

A co powiesz o atmosferze w szatni?

Atmosfera jest bardzo dobra. W Mediolanie też taka była, ale tutaj jest zupełnie inna mentalność. Tutaj wysiadasz z autokaru i widzisz jak Messi, Xavi, Iniesta biorą piłką i zaczynają się nią bawią. W Mediolanie po wyjściu z autokaru stałeś i czekałeś na trenera, aż ten skończy rozmawiać z członkami zarządu. Tu bardziej porównałbym to z dziećmi, które radośnie wybiegają z klasy na przerwę i kopią piłkę. Jestem pewien, że gdybym zadzwonił do nich w nocy i powiedział, że organizuje ‘gierkę' to wszyscy by przybiegli ze mną pograć. Ci ludzie nie tylko grają w piłkę, bo to ich praca, ale także bawią się tym.

Wierzysz w legendę ‘villarato'. Sędziowie pomagają Barcelonie?

Nie wierzę w te wszystkie bzdury.

Doszliśmy do końca wywiadu i nie padło żadne pytanie na temat Samuela Eto'o..

To prawda. To pierwszy wywiad, w którym nie byłem o niego pytany. To chyba dobrze.

[źródło: El Periodico]
/fot. Sport/
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (42)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze