Iniesta: Jestem silniejszy i mam mniej włosów
Dziś już nikt nie ma wątpliwości, że Andrés Iniesta to prawdziwy crack Barcelony i motor napędowy drużyny ze stolicy Katalonii.
29 października 2002 roku. Dzień debiutu Andrésa Iniesty. Louis van Gaal dał szansę młodemu pomocnikowi w spotkaniu Ligi Mistrzów przeciwko belgijskiemu Club Brugge. Od tego momentu, Iniesta rozegrał w barwach Barcelony 299 oficjalnych spotkań, choć ma dopiero 25 lat. Wiele oczekiwano po wychowanku Barçy, a on swoją grą znacznie wykracza poza te oczekiwania.
Iniesta do dziś wspomina moment debiutu w pierwszym zespole Barcelony: "To był bardzo ważny dzień. Musiałem czekać długo, ale w końcu się udało. Van Gaal powiedział, abym wyszedł i cieszył się grą. Wygraliśmy 1:0 po golu Riquelme".
Trzy i pół roku później, Iniesta miał już za sobą setkę rozegranych spotkań w klubie ze stolicy Katalonii. Jubileusz nastąpił 1 lutego 2006 roku, choć Andrés nie może go zaliczyć do równie udanych, jak ten w debiucie. Barcelona pod wodzą Rijkaarda odpadła w ćwierćfinale Copa del Rey z Realem Saragossa. Na La Romareda, Barça przegrała 4:2 i choć u siebie wygrała 2:1, to ostatecznie okazała się gorsza w tej konfrontacji i musiała uznać wyższość Saragossy. Iniesta wspomina, że było to "bardzo trudne spotkanie, pełne spięć i zupełnie inne niż debiut".
Na sukcesy nie trzeba było jednak długo czekać. 15 grudnia 2007 roku, Barcelona zawitała na Mestalla i rozegrała kapitalny mecz: "To był dobry występ. Dopiero co wygraliśmy w Lidze Mistrzów ze Stuttgartem i za chwilę zwyciężyliśmy 3:0 z Valencią na wyjeździe. Bolesne jest jednak to, że w następnej kolejce ulegliśmy Realowi Madryt", przywołuje pamięcią Iniesta. Andrés był już w tym momencie graczem niezastąpionym. Mimo to, fantastyczna postawa pomocnika Barcelony nie pomogła zniwelować siedmiopunktowej straty do Realu Madryt i ostatecznie, to Królewscy cieszyli się ze zdobycia Mistrzostwa Hiszpanii.
Blada Twarz z uśmiechem pokazuje zdjęcie, które obrazuje trzy momenty jego kariery: "Pierwsze to debiut, bardzo się zmieniłem. Teraz mam mniej włosów, ale jestem znacznie silniejszy psychicznie. To logiczne i normalne, że wszystko się zmienia".
W dzisiejszym spotkaniu rola Iniesty na boisku będzie niezwykle istotna, zwłaszcza pod nieobecność Xaviego. Andrés na swoje barki musi wziąć pokierowanie zespołem: "Kiedy drużyna traci Xaviego, jest to bardzo widoczne, ponieważ on daje nam wiele dobrego. Spróbujemy jednak uzupełnić tę stratę tak dobrze, jak tylko jest to możliwe", komentuje pomocnik Barçy. O swojej postawie Iniesta mówi ze skromnością: "Wykonuję tylko swoje obowiązki. Daję z siebie wszystko, choć nie bardzo wierzę w teorie liderów zespołu. Każdy gra na swojej pozycji i jeśli wszystko pasuje, wtedy zespół jest silny".
W stolicy Katalonii Iniesta doświadczył już tak wiele, że sam mówi o sobie jak o "weteranie drużyny". Przyznaje jednak, że "kocha tu być i chce rozegrać 300 spotkań, a potem więcej i więcej".
Dzisiejszy jubileusz Andrés chce uczcić wygraną po słabym występie Barçy na Vicente Calderon: "Kiedy przegrywasz, chcesz wygrać i poprawić swoje samopoczucie. Zespół ma się dobrze, a to ważne", skonkludował ulubieniec kibiców Blaugrana.
[źródło: Sport]
29 października 2002 roku. Dzień debiutu Andrésa Iniesty. Louis van Gaal dał szansę młodemu pomocnikowi w spotkaniu Ligi Mistrzów przeciwko belgijskiemu Club Brugge. Od tego momentu, Iniesta rozegrał w barwach Barcelony 299 oficjalnych spotkań, choć ma dopiero 25 lat. Wiele oczekiwano po wychowanku Barçy, a on swoją grą znacznie wykracza poza te oczekiwania.
Iniesta do dziś wspomina moment debiutu w pierwszym zespole Barcelony: "To był bardzo ważny dzień. Musiałem czekać długo, ale w końcu się udało. Van Gaal powiedział, abym wyszedł i cieszył się grą. Wygraliśmy 1:0 po golu Riquelme".
Trzy i pół roku później, Iniesta miał już za sobą setkę rozegranych spotkań w klubie ze stolicy Katalonii. Jubileusz nastąpił 1 lutego 2006 roku, choć Andrés nie może go zaliczyć do równie udanych, jak ten w debiucie. Barcelona pod wodzą Rijkaarda odpadła w ćwierćfinale Copa del Rey z Realem Saragossa. Na La Romareda, Barça przegrała 4:2 i choć u siebie wygrała 2:1, to ostatecznie okazała się gorsza w tej konfrontacji i musiała uznać wyższość Saragossy. Iniesta wspomina, że było to "bardzo trudne spotkanie, pełne spięć i zupełnie inne niż debiut".
Na sukcesy nie trzeba było jednak długo czekać. 15 grudnia 2007 roku, Barcelona zawitała na Mestalla i rozegrała kapitalny mecz: "To był dobry występ. Dopiero co wygraliśmy w Lidze Mistrzów ze Stuttgartem i za chwilę zwyciężyliśmy 3:0 z Valencią na wyjeździe. Bolesne jest jednak to, że w następnej kolejce ulegliśmy Realowi Madryt", przywołuje pamięcią Iniesta. Andrés był już w tym momencie graczem niezastąpionym. Mimo to, fantastyczna postawa pomocnika Barcelony nie pomogła zniwelować siedmiopunktowej straty do Realu Madryt i ostatecznie, to Królewscy cieszyli się ze zdobycia Mistrzostwa Hiszpanii.
Blada Twarz z uśmiechem pokazuje zdjęcie, które obrazuje trzy momenty jego kariery: "Pierwsze to debiut, bardzo się zmieniłem. Teraz mam mniej włosów, ale jestem znacznie silniejszy psychicznie. To logiczne i normalne, że wszystko się zmienia".
W dzisiejszym spotkaniu rola Iniesty na boisku będzie niezwykle istotna, zwłaszcza pod nieobecność Xaviego. Andrés na swoje barki musi wziąć pokierowanie zespołem: "Kiedy drużyna traci Xaviego, jest to bardzo widoczne, ponieważ on daje nam wiele dobrego. Spróbujemy jednak uzupełnić tę stratę tak dobrze, jak tylko jest to możliwe", komentuje pomocnik Barçy. O swojej postawie Iniesta mówi ze skromnością: "Wykonuję tylko swoje obowiązki. Daję z siebie wszystko, choć nie bardzo wierzę w teorie liderów zespołu. Każdy gra na swojej pozycji i jeśli wszystko pasuje, wtedy zespół jest silny".
W stolicy Katalonii Iniesta doświadczył już tak wiele, że sam mówi o sobie jak o "weteranie drużyny". Przyznaje jednak, że "kocha tu być i chce rozegrać 300 spotkań, a potem więcej i więcej".
Dzisiejszy jubileusz Andrés chce uczcić wygraną po słabym występie Barçy na Vicente Calderon: "Kiedy przegrywasz, chcesz wygrać i poprawić swoje samopoczucie. Zespół ma się dobrze, a to ważne", skonkludował ulubieniec kibiców Blaugrana.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (14)