Ferrer: Chcę kontrolować zarząd do ostatniego dnia kadencji

Lucas

26 lutego 2010, 02:38

2 komentarze
Wiceprezydent FC Barcelona i kandydat do objęcia stanowiska prezydenta klubu w czerwcowych wyborach, nie zamierza rezygnować ze swojej funkcji w zarządzie. Pomimo faktu, iż wraz Alfonsem Godallem zostali usunięci z Komisji Delegatów, Ferrer planuje pozostać na swoim obecnym stanowisku, ponieważ zamierza "kontrolować działania władz do ostatnich dni kadencji".

W zeszłym tygodniu prezydent Joan Laporta podjął decyzję o usunięciu Jaume Ferrera z najważniejszego organu wykonawczego klubu, Komisji Delegatów, ponieważ kampania wyborcza kandydatów mogłaby spowodować zaburzenie normalnego toku jej prac. W rozmowie z agencją EFE pretendent do objęcia schedy po Laporcie, nie krył z tego powodu rozczarowania i zapowiedział, że na dzisiejszym spotkaniu zarządu zamierza "wyrazić swoje niezadowolenie".

"Jeżeli Laporta nie miałby w Komisji Delegatów ani jednej osoby, która uczestniczyłaby w kampanii wyborczej, moglibyśmy zrozumieć jego decyzję. Tymczasem Xavier Sala i Martín (skarbnik klubu, członek sztabu Alfonsa Godalla) nadal w niej zasiada i nie rozumiem dlaczego. Uzasadnienia jednak są, jakie są, ale wydaje nam się, że powinna być jakaś sprawiedliwość: albo zostaje stary skład Komisji, albo wszyscy, którzy uczestniczą w wyborach ją opuszczają" - argumentował Ferrer.

W związku z tą sprawą, kilka dni temu Xavier Sala i Martín powiedział swojemu koledze z zarządu, że bardzo dobrze zna statut klubu i nie powinien kwestionować tej decyzji. Dodał również, że skarbnik powinien wchodzić w skład Komisji Delegatów a ci, którzy temu zaprzeczają, "oszukują". Jaume Ferrer zareagował na te zarzuty - "Wszyscy znamy Xaviera, jaki jest tutaj i jaki był podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych i wiemy, że nie potrafi trzymać języka za zębami, a jego wypowiedzi nie mają wiele wspólnego z prawdą".

"Będziemy się starać zachować neutralność, tak jak obiecaliśmy prezydentowi. Zobaczymy, co będzie na jutrzejszym spotkaniu. Z Albertem Perrínem jesteśmy gotowi, aby kontynuować pracę na naszych stanowiskach, ponieważ dobrze wypełniamy swoje obowiązki. Czekają nas także ważne decyzje, które podejmiemy w ciągu najbliższych czterech miesięcy. Będziemy jednak bardziej czujni" - zadeklarował konkurent Alfonsa Godalla.

Ferrer podejrzewa, że działania Joana Laporty sprzed tygodnia miały na celu zniechęcić go do dalszej pracy w zarządzie - "Może poprzez te decyzje chcieli wymusić na mnie dymisję, bym stracił chęć i zapał. Wręcz przeciwnie, mam teraz więcej siły do działania. Chcę być tutaj do ostatniego dnia kadencji i monitorować sytuację".

Obecny wiceprezydent skrytykował także wskazanie osoby Alfonsa Godalla, jako kontynuatora i głównego kandydata obecnego zarządu w wyborach na prezydenta - "Laporta nie zachował neutralności, którą obiecywał. Wspierał Godalla bez względu na to, jakie zdanie miała reszta zarządu".

Wracając do decyzji o usunięciu go z Komisji Delegatów, Jaume Ferrer dał jasno do zrozumienia, iż "stracił zaufanie do ludzi z zarządu", dlatego będzie starał się im dokładnie patrzeć na ręce - "Chcemy mieć wiedzę na temat wszystkich projektów i decyzji, które będą uzgadniane". Następnie dodał - "Mamy zamiar pilnować neutralności klubu przed i w trakcie wyborów. Mamy mandat do 30 czerwca i do tego czasu mamy prawo o tym decydować".

Na koniec Jaume Ferrer przyznał, że nie jest możliwe ustalenie wspólnej kandydatury obecnego zarządu i wykluczył możliwość współpracy z Godallem - "Nie dyskutujemy o tym, ponieważ zamierzamy pracować wspólnie do ostatniego dnia kadencji. Liczę się ze zdaniem grupy popierającej Godalla. Już o tym wspomniałem na posiedzeniu zarządu, jednak utopią byłoby kandydowanie pod tym samym szyldem".

[źródło: Sport]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (2)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze