Henry: Hiszpania to zespół z innej planety
Reprezentacja Francji z Thierrym Henry w składzie uległa w towarzyskim spotkaniu z Hiszpanią, 0:2. Po spotkaniu, napastnik Barcelony określił rywali mianem "drużyny z innej planety".
"Hiszpania razem z Brazylią to główni faworyci do końcowego sukcesu na Mistrzostwach Świata w RPA. Przypomina mi to zespół Francji kilka lat temu. Wtedy graliśmy tak, jak oni w tym momencie", stwierdził Francuz.
"Na boisku zobaczyliśmy dziś zespół zdolny wygrać Mistrzostwa Świata 2010 i drużynę, która musi jeszcze dużo popracować, aby dobrze wypaść na Mundialu", kontynuował.
Henry nie krył rozczarowania postawą swojej drużyny. Zapewnił jednak, że Francja może poprawić jakość gry.
"Mamy to szczęście, że jest jeszcze czas, aby udoskonalić swoją grę. Po wygranej na Mistrzostwach w 98 roku, oczekiwano od nas wygranej w 2002 roku, a nie przebrnęliśmy nawet przez pierwszą fazę. Na Mundialu w 2006 presji nie było, ponieważ mieliśmy już dość zaawansowaną wiekowo drużynę, a osiągnęliśmy finał. Myślę, że stać nas na to, by powtórzyć ten sukces, ale to będzie niezwykle trudne", wyjaśnił snajper Barcelony.
Francuz wyraził zrozumienie dla postawy kibiców, którzy wygwizdali słabą dyspozycję Trójkolorowych.
"Wygwizdywali każdą zmianę, gwizdali też na selekcjonera. Przyszli obejrzeć dobry futbol w naszym wykonaniu, a nam się nie udało. Taka już jest paryska publika. Bardzo szczęśliwi gdy wygrywasz, gorzej jest gdy przychodzi porażka".
Henry jest świadom, że powrót do Barcelony nie będzie łatwy. W końcu w składzie Hiszpanii byli jego koledzy z zespołu, którzy bezlitośnie wykorzystali słabość Francuzów na ich własnym terenie. Mimo to, Henry zapewnia że morale są dobre, a to ważne w kontekście zbliżających się pojedynków w lidze, oraz rewanżowym spotkaniu w Lidze Mistrzów.
[źródło: Sport]
"Hiszpania razem z Brazylią to główni faworyci do końcowego sukcesu na Mistrzostwach Świata w RPA. Przypomina mi to zespół Francji kilka lat temu. Wtedy graliśmy tak, jak oni w tym momencie", stwierdził Francuz.
"Na boisku zobaczyliśmy dziś zespół zdolny wygrać Mistrzostwa Świata 2010 i drużynę, która musi jeszcze dużo popracować, aby dobrze wypaść na Mundialu", kontynuował.
Henry nie krył rozczarowania postawą swojej drużyny. Zapewnił jednak, że Francja może poprawić jakość gry.
"Mamy to szczęście, że jest jeszcze czas, aby udoskonalić swoją grę. Po wygranej na Mistrzostwach w 98 roku, oczekiwano od nas wygranej w 2002 roku, a nie przebrnęliśmy nawet przez pierwszą fazę. Na Mundialu w 2006 presji nie było, ponieważ mieliśmy już dość zaawansowaną wiekowo drużynę, a osiągnęliśmy finał. Myślę, że stać nas na to, by powtórzyć ten sukces, ale to będzie niezwykle trudne", wyjaśnił snajper Barcelony.
Francuz wyraził zrozumienie dla postawy kibiców, którzy wygwizdali słabą dyspozycję Trójkolorowych.
"Wygwizdywali każdą zmianę, gwizdali też na selekcjonera. Przyszli obejrzeć dobry futbol w naszym wykonaniu, a nam się nie udało. Taka już jest paryska publika. Bardzo szczęśliwi gdy wygrywasz, gorzej jest gdy przychodzi porażka".
Henry jest świadom, że powrót do Barcelony nie będzie łatwy. W końcu w składzie Hiszpanii byli jego koledzy z zespołu, którzy bezlitośnie wykorzystali słabość Francuzów na ich własnym terenie. Mimo to, Henry zapewnia że morale są dobre, a to ważne w kontekście zbliżających się pojedynków w lidze, oraz rewanżowym spotkaniu w Lidze Mistrzów.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (29)