Oceny za mecz z Almerią

Blazeq

8 marca 2010, 21:11

365 komentarzy
Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Ibra 7, a Messi 5.5".

Valdés - 5 - Bywają takie spotkania, że naprawdę trudno skwitować występ bramkarza jakąkolwiek cyferką. Bo jak ocenić grę golkipera, który interweniował raptem dwukrotnie, nie popełnił w zasadzie większych błędów, a mimo to wpuścił dwie bramki. Na pewno nie był to szczęśliwy występ.

Puyol - 4 - Jeśli występ Valdésa powiązaliśmy z pechem, to jak odnieść się do gry Carlesa? Najpierw dał się wyprowadzić w pole Cismie przy pierwszej bramce dla Almerii, a w drugiej połowie jego ofiarna interwencja ponownie dała gospodarzom prowadzenie. A poza tym? Bardzo przeciętnie. Co prawda odebrał osiem piłek, nie notował strat, ale przy tym zbyt nerwowo reagował na pressing rywali. Zdecydowanie brakowało bardziej kreatywnego stopera, bo zarówno Puyol, jak i Milito przy wyprowadzaniu piłki się gubią.

Milito - 6 - Podobnie jak Carles zdecydowanie zawodził, gdy trzeba było posłać dokładną piłkę na skrzydło lub rozpocząć kontratak. W defensywie natomiast nie miał zbyt dużo pracy. Zanotował dziewięć odbiorów i pięć strat. Popełnił kilka mniejszych błędów, nad którymi tak naprawdę nie ma sensu się rozwodzić. Obaj środkowi defensorzy pokazali już nie raz, że warto na nich stawiać, ale niespecjalnie dobrym pomysłem jest ustawianie ich razem.

Alves - 6 - Przez długie fragmenty spotkania miał prawo całkiem zapomnieć o tym, że właściwie to jest prawym obrońcą. Skupiał się jedynie na posyłaniu piłek w pole karne i rozgrywaniu. Przy drugiej akcji bramkowej Almerii był spóźniony, przy czym pozostali obrońcy powinni sobie z zatrzymaniem ataku spokojnie poradzić. Skończyło się inaczej. Statystyki Brazylijczyka to osiem odbiorów, siedem strat oraz pięć popełnionych na nim fauli. Bez fajerwerków.

Maxwell - 6 - Drugie z brazylijskich skrzydeł barcelońskiej defensywy także nie było nadmiernie niepokojone. Maxwell często włączał się w akcje ofensywne drużyny, a właściwie to przez długie minuty stale w nich uczestniczył. Poza tym odebrał piłkę pięciokrotnie i trzy razy ją stracił. Raz zdecydował się uderzyć na bramkę. Nie zapisał się w pamięci kibiców niczym szczególnym, ale zagrał przyzwoicie.

Touré Yaya - 6 - Nie był tak dynamiczny, jak to zwykle bywa. Czasami wręcz sprawiał wrażenie trochę ospałego. Ze swoich obowiązków wywiązywał się jednak bardzo dobrze, sześciokrotnie powstrzymując akcje rywali, tylko raz tracąc piłkę. Kreatywności, której brak stale zarzucany jest Busquetsowi, wyraźnie brakowało. Szkoda, zwłaszcza, że w takim spotkaniu aż prosiło się o rajd w jego stylu, rozrywający szeregi obronne rywala. Stać go na więcej.

Iniesta - 5 - Ten mecz Andrésowi po prostu nie wyszedł. Oczywiście umiejętności nagle nie zgubił i jak zwykle popisał się kilkoma efektownymi dryblingami, tylko że nic one nie przynosiły. Zresztą rywale nawet nie próbowali w pojedynkę powstrzymywać gwiazd Barcelony, ale skupiali się na nieustannej asekuracji. Trzeba przyznać, że całkiem nieźle to im wychodziło. Trzy odbiory i aż dziewięć strat - ta statystyka również dosyć dobitnie pokazuje, że to nie był Iniesta, jakiego znamy i lubimy oglądać.

Xavi - 5 - Drugiego z ofensywnie usposobionych pomocników Barcelony również nie będziemy chwalić. Z Touré za plecami wcale nie czuł się pewniej, niż współpracując z Sergio. Zbyt często zwalniał akcje i zagrywał na skrzydło dopiero wtedy, gdy rywale dokładnie ustawili się w obronie. Na domiar złego stracił aż 11 piłek. Jedyna rzecz, którą należy zapisać po stronie plusów to fakt, że Xavi częściej niż zwykle próbował sam pokonać bramkarza przeciwnika. Marna to jednak pociecha.

Pedro - 7 - Może mistrzem w grze jeden na jeden skrzydłowy rodem z Teneryfy nie jest, ale zaangażowania nie można mu odmówić. Pedro odebrał najwięcej piłek (4) spośród napastników, więcej także od Xaviego i Iniesty, przy tym miał najmniej strat (6) ze wszystkich ofensywnych zawodników. To on dośrodkowywał w sytuacji, w której Messi zdobył drugą bramkę. Pedro miał też szansę pokonać Diego Alvesa, ale jej nie wykorzystał. Jedna z jaśniejszych postaci wyprawy do Andaluzji.

Ibrahimović - 3 - W ten weekend o występie Szweda zostało napisane już tyle, że w zasadzie można by na tym poprzestać. Dwa strzały na bramkę, pięć fauli, osiem strat, jeden odbiór, a na koniec czerwona kartka. Oczywiście żeby być dokładnym i obiektywnym należy napisać, że Zlatan wywalczył także rzut wolny, po którym padła bramka dla Barcelony. Ponadto ktoś złośliwy zastanowi się, jakim cudem mierzący 192 centymetry zawodnik, nie niepokojony przez rywali, nie zdołał w 12. minucie wybić piłki z pola karnego. Wystawiona ocena z pewnością jest obciążona pewną dozą negatywnych emocji, dlatego możecie wesprzeć Szweda znajdując w jego grze pozytywy i w strawnej formie je przedstawiając.

Messi - 8 - Gdyby każdy z zawodników wykazał podobną chęć wyrwania punktów rywalowi, to pewnie z Almerii Barcelona wyjeżdżałaby jako lider. Niestety tak się nie stało. Argentyńczyk dwoił się i troił, oddał aż 10 strzałów, z których dwa wylądowały w bramce przeciwnika. Stracił siedem piłek i zanotował jeden odbiór. Choć chwilami egoizm Messiego stawał się wręcz irytujący, to jego występ ostatecznie należy ocenić wysoko.

Rezerwowy:

Sergio - 5 - Nie wszedł na boisko żeby odmienić losy spotkania, a przynajmniej my nie posądzamy Pepa Guardioli o tak szalone pomysły. Zagrał przez 17 minut i zdążył zapisać się w statystykach dwoma odbiorami i jedną stratą. Ocena wyjściowa wydaje się najwłaściwsza.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (365)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze