Otro recital de Messi; Saragossa - Barça 2:4

Looky

21 marca 2010, 20:27

1077 komentarzy
Nie sprowadzeni za ciężkie pieniądze Ibrahimović, Cristiano Ronaldo czy Kaká są postaciami numer jeden w la Liga. Fenomenem i bohaterem tłumów drugi rok z rzędu pozostaje Leo Messi, który po sezonie życia rozgrywa... sezon życia. W meczu z Saragossą zanotował drugiego z rzędu ligowego hat-tricka, a w ostatnich pięciu meczach Barçy zdobył 11 goli. 11 ze wszystkich 15 zdobytych przez jego drużynę. Tak, mamy do czynienia z piłkarzem zjawiskowym.

Mecz na Romareda przebiegał zdecydowanie pod dyktando gości, którzy już w 5. minucie objęli prowadzenie, kiedy piłkę głową do siatki skierował Messi. Asystą popisał się Pedro. W kolejnych minutach linia pomocy złożona z Sergio, Touré i Keity przeciwnikom pozwalała na niewiele, ale brakowało jej też kreatywności, dlatego szanse na zdobycie kolejnych bramek można było policzyć na palcach jednej ręki. Były one za to bardzo groźne i najpierw Touré w 23. a później Ibrahimović w 30. minucie powinni podwyższyć wynik.

Druga połowa to w większości popis jednego aktora - Leo Messiego. W 66. minucie Argentyńczyk wyłuskał piłkę w środku boiska, przebiegł 40 metrów, zakręcił Continim i nie dał szans Roberto. Kataloński Sport porównał tego gola do bramki zdobytej przez Ronaldo w 1996 roku, w meczu z Compostelą. Dwanaście minut później najlepszy piłkarz 2009 roku skompletował hat-tricka technicznym strzałem zza pola karnego pokonując bramkarza gospodarzy.

Wydawało się, że zwycięstwo Barcelony jest niezagrożone, ale zmieniona przez Guardiolę linia defensywna (za Piqué i Milito weszli Puyol i Márquez) zaczęła popełniać błędy. W 85. minucie kilkudziesięciometrowe podanie z własnej połowy i niezdecydowanie Márqueza wykorzystał Colunga, pokonując Valdésa strzałem w długi róg. Kilka chwil później było już tylko 2:3. Contini szybko wykonał rzut wolny, Colunga ponownie wyszedł na czystą pozycję, zostawiając z tyłu Puyola i pewnie umieścił piłkę w siatce. Na szczęście na boisku był crack total, który w 90. minucie wywalczył rzut karny, pewnie zamieniony na bramkę przez Ibrahimovicia.

Na Romareda Barça odniosła zwycięstwo pewne i całkowicie zasłużone, choć Guardiola musi dostrzegać mankamenty. Na górze la Liga status quo - liderzy mają po 68 punktów - o 18 więcej niż trzecia w tabeli Valencia. Coraz bardziej prawdopodobne jest, że mimo wszystko kwestia mistrzowskiego tytułu rozstrzygnie się na Bernabeu

2 - Zaragoza: Roberto; Diogo, Jarosik, Contini, Ponzio; Edmílson (Lafita, min.46), Gabi; Arizmendi (Colunga, min.62), Ander Herrera, Eliseu; Suazo (Peñant m. 80).

4 - Barcelona: Valdés; Dani Alves, Piqué (Puyol, min.69), Gabi Milito (Márquez, min.73), Maxwell; Yaya Touré (Iniesta, min.63), Busquets, Keita; Messi, Ibrahimović, Pedro.

Gole: 0:1. min.5. Messi; 0:2. min.66. Messi; 0:3. min.78. Messi; 1:3. min.84. Colunga; 2:3. min.88. Colunga; 2:4. min.90. Ibrahimović (karny).

Sędziował: Delgado Ferreiro.

Zółte kartki: Diogo, Contini, Jarosik - Maxwell, Dani Alves, Yayá Touré.

Widzów: 30 000.
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (1077)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze